Tym razem chciałabym się z Wami podzielić moimi ostatnimi spostrzeżeniami na temat freelancingu :P Liczę, że ktoś znajdzie w tych pustych akapitach trochę nauki na przyszłość, i może uniknie popełnienia moich błędów.
25 maja dostałam ofertę zrobienia okładki dla pewnego muzycznego zespołu. Decyzję o wzięciu zlecenia podjęłam jeszcze przed pierwszym dniem w mojej nowej pracy, mając naiwne myślenie, że wszystko pójdzie łatwo i szybko... A było totalnie na odwrót. Komplikacje z przeprowadzką, łażenie po bankach i ogarnianie nowego mieszkania, czekanie na komputer i odcięcie od Internetu strąciły wszelkie zlecenia na plan dalszy. Właśnie minął 3 miesiąc od tamtego dnia, a zlecenie nie zostało zrealizowane. Na samym finishu w końcu klientowi puściły nerwy i napsuli mi wczoraj krwi na miłej pogawędce na gg. (nie rozmawiajcie w takich sytuacjach z klientami ani
przez telefon, ani na gg. W rozmowie na bieżąco łatwiej wyprowadzić się z równowagi i
można zareagować mocniej niż się zamierzało)
Zaliczkę zwróciłam, jednak cała sytuacja bardzo mnie zestresowała, bo mimo, że żadnej umowy z nimi nie podpisywałam, i nie podali mi żadnego ostatecznego deadlinu (np. nie znałam daty premiery płyty) drogi Pan Gentleman postraszył mnie konsekwencjami finansowymi, bo umowa meilowa jest wiążąca.
Prawda jest taka, że nawaliłam z tym czasem realizacji. Ale jakby się zastanowić to często moje deadliny były przesuwane, np. dlatego że klient oczekiwał dodatkowych poprawek, lub gdzieś wyjeżdżał i cały proces się trochę wydłużał. Nigdy jednak nikt nie czuł się poszkodowany i nikt mi nigdy w ten sposób nie okazywał swojego niezadowolenia. W ogóle to jest pierwszy przypadek, żeby mój klient był niezadowolony i dlatego uważam to zlecenie za totalną porażkę.
***
Jak można było tego całego cyrku uniknąć? Rezygnując wcześniej. Nie próbując dokonać czynu niewykonalnego, pracując w domu nad 4
zleceniami jednocześnie, po 8 godzinach pracy w studio. Jeśli widzicie, że nie nadążacie, to zrezygnujcie z najbardziej upierdliwego klienta. Oboje na tym zyskacie.
Rada na przyszłość: nie próbujcie sie forsować. Nie bierzcie więcej zleceń niż jesteście w stanie wykonać. Wiem, że akurat "zlecenie" może uciec. Czyli jak się nie weźmie od razu, to przepada. Ale trzeba podejmować racjonalne decyzje. Jedno zlecenie przepadnie, pojawią się następne. Trzeba sobie po prostu to uświadomić, i nie brać wszystkich zleceń jakie się pojawiają.
Jak rozpoznać, że prawdopodobnie zlecenia nie wykonacie:
● Jeśli w którymś momencie klient będzie chciał pchnąć projekt w innym kierunku. Jeśli podświadomie czujecie, że dane poprawki Wam nie odpowiadają, po prostu zrezygnujcie z projektu. Nie będzie się Wam chciało wracać do zlecenia które podświadomie uznaliście za problematyczne/kiczowate/nie w Waszym stylu. Klient jak coś wymyśli to już prawdopodobnie nic nie zaradzisz.
● Jeśli klient dorzuca dodatkowe elementy do koncepcji - również zrezygnujcie z projektu, lub zażądajcie dodatkowej opłaty za wnoszone poprawki, zwłaszcza jeśli te poprawki są duże i wiecie że będziecie się z nimi męczyć wiele godzin.
● Jeśli zaakceptowaliście niską cenę, to prawdopodobnie nie będzie się Wam chciało nad tym pracować. Przeliczanie godzin spędzonych nad grafiką na wynagrodzenie dodatkowo potęguje wrażenie, że praca Ci się nie opłaca. (nawet jeśli nie będziecie sami tego przeliczać, jakiś przyjaciel zrobi to za Was i na pewno wytknie Wam marnowanie czasu)
● Jeśli zlecenie będzie wymagało od Ciebie nauki - np nowej stylistyki, to z pewnością będziesz mieć problemy z finalizacją grafiki. Traktowanie zlecenia jako okazję do nauki jest jak najbardziej w porządku ale tak naprawdę, pod presją czasu nie myśli się o nauce, tylko o popchnięciu pracy jak najbardziej do przodu, po prostu wykorzystując takie umiejętności jakie się ma. Więc jeśli bierzesz zlecenie które jest dla Ciebie za dużym wyzwaniem, to prawdopodobnie nie zdążysz na deadline lub nie sfinalizujesz go wcale.
Zdajcie sobie sprawę z tego, że zrezygnowanie z projektu może być korzystne dla obu stron. Dla klienta, bo będzie miał czas znaleźć kogoś innego na Twoje miejsce, i dla Ciebie, bo będziesz mógł się wyspać i przynajmniej będziesz mieć energię, żeby skończyć pozostałe zlecenia aktualnie rozgrzebane i nieskończone.
Projekt zawsze wydaje się bardzo atrakcyjny, dopóki go nie zaczniesz i nie zobaczysz ile roboty jest przed Tobą. Wszyscy ludzie podświadomie uciekają od nawału roboty co skutkuje permanentną prokrastynacją. Praca się piętrzy a im dłużej zwlekasz z dopięciem wszystkiego, tym bardziej Ci się nie chce. Zwłaszcza, jeśli te opóźnienia wynikają przede wszystkim z tego, że chciałeś dać więcej niż byłeś w stanie. Że mierzysz zbyt wysoko, jak na swoje możliwości, chcesz zrobić coś super za niską cenę. Zadowolić klienta. I jeszcze SAM chcesz być zadowolony. Do tego stopnia, że jesteś bardziej dla siebie surowy w ocenie niż klient. Zdarzało mi się nawet poprawiać grafikę po zatwierdzeniu jej przez klienta tylko dlatego, że ktoś coś napisał na deviantarcie lub blogu. Brak weekendów, ekstremalnie mało wolnego czasu, a jeśli jakiś był to zapchany prokrastynowaniem przed komputerem zamiast normalnym wypoczynkiem.
***
Tak wyglądało moje życie freelancera, nieustanne poczucie bycia "in progress" w jakimś projekcie. I dlatego uważam, że freelancerka jest TOTALNIE nie dla mnie, i to jest właśnie powód, dla którego tak chwaliłam pracę w studio, gdzie nie ma obciążenia psychicznego. W takim razie dlaczego przez te 3 miesiące, mimo pracy w studio siedziałam dodatkowo na freelansie? Otóż mam w życiu kilka zasad, jedną z nich jest "jeśli coś zaczniesz to to SKOŃCZ". I zamiast uciąć wszystkie zlecenia w momencie dostania pracy w CA, ciągnę niektóre z nich do dzisiaj.
Ale po wczoraj czuję, że prawdopodobnie nie będę już brała nowych zleceń. Na pewno nic pilnego. Nie mam nerwów na takie rajdy. W domu będę pracować tylko nad własnymi projektami. Będę miała w końcu czas na sen, a może nawet na granie w gry które mi się spiętrzyły na steamie. Możecie więc liczyć, że w rychłej przyszłości ruszymy (ja i Noiprox) z drugim projektem, który mam nadzieję da Wam trochę funu :)
A tutaj niezrealizowany (i niedokończony) projekt okładki i opracowanie graficzne tej nieszczęsnej płyty :) Pokazuję ją bo mimo wszystko jestem z niej prawie zadowolona. Może sobie nawet te dwie ilustracje wykończę w wolnym czasie.
Jedno zlecenie a tyle wniosków! Ja dostałam swoją nauczkę.
A Wy? Jak u Was z freelancingiem? ;)
Pozdrawiam,
Telthona

bardzo podobnie xD,
OdpowiedzUsuńmoże później coś więcej napiszę,
a co do nauki to mimo wszystko żadne ćwiczenia nie dały mi tyle co pozytywnie wymagający zleceniodawca,
bo miałem tez kilku wymagających niepozytywnie i niepozytywnych do współpracy z którymi zmusiła mnie życiowa konieczność (czytaj brak środków na koncie XD)
ha, też miałam kilku pozytywnie wymagających, np Wydawnictwo Pentakl, ale tutaj miałam spore ułatwienie bo działałam na znanej mi płaszczyźnie fantasy.
OdpowiedzUsuńMówiąc o nauce przy zleceniach miałam na myśli bardziej takie sytuacje, że np nie znasz sie na perspektywie, i masz zrobić ilustrację w mieście. Albo nie znasz sie na wektorach, i masz zrobić grafiki na gierke na iphona. Tego typu rzeczy, które wymagają dodatkowej edukacji we własnym zakresie :)
PS: to czekam na rozszerzoną wersję Przygód Yarosha na freeansie :D
haha dobre,
OdpowiedzUsuńraczej zagubionego i działającego za niewspółmiernie niskie stawki i na pół etatu frilancerskiego i pełen etat w biurze.
Mimo wszystko bardzo zadowolonego z każdego zlecenia jakie się uda dostać i starającego się wynieść i włożyc w to jak najwięcej sił i serca.
Niestety często moja naiwność i sporo przeszkód losowych (przy malutkim dziecku nie da sie tego uniknąć) było przyczyną, że czasem terminy leciały na łeb, kilku zleceń nie udało mi się dokończyć (z tych na których się uczyłem to projekt z animacją, którą wtedy trochę podszkoliłem i w ogóle zobaczyłem z czym sie to je i niestety prze niefrasobliwość i brak asertywności + troche zdrowia nie ukończyłem). Ogólnie jeśli w gre wchodza pieniądze to staram się kończyć wszystko, a w przypadku projektów niekomercyjnych to niestety od razu na wstępie zaznaczam, ze może być różnie u mnie z czasem (wiadomo trzeba do garnka coś włożyć) i zdarzyło mi się szybko rezygnować. Ogólnie staram się jak najczęstszy kontakt utrzymywać mailowy czy inną formę tekstową, bo ułatwia mi to życie. I ostatnio doszedłem do podobnego wniosku z tym zakańczaniem współpracy wcześniej bo mimo wszystko jest to dobre rozwiązanie, ja nikogo nie zwodzę i nikt aż tak bardzo się nie zawiedzie na mnie.
Najmilej wspominam tworzenie ilustracji różnego rodzaju, a najmniej miło przygotowanie do druku okładek książkę (w sumie tez się tego wtedy uczyłem, ale gość nie maił koncepcji i potem kombinował to 5mm w tą stronę to w tamtą to odcień bardziej fioletowy to mniej normalnie w ciągu dnia mogłem i z 10 poprawek zrobić i 20 maili wymienić normalnie nigdy więcej xD).
Ostatnimi czasy staram się nawiązywać bardziej długoterminowe współprace przeplatane pojedynczymi zleceniami, które są akurat ciekawe dla mnie, choć nie jest łatwo znaleźć coś takiego.
Podsumowując najważniejszy jest dobry kontakt najlepiej na piśmie bo zawsze można zobaczyć co się ustaliło,
potem organizacja własna i odpowiednia motywacja
no i tyle chyba starczy, trzeba mierzyć siły na zamiary dać sobie margines błędu, ale jak zleceniodawca jest w porządku to i nam się lepiej szybciej i przyjemniej pracuje.
Aha zapomniałem napisać, że czasem zdarzali się też tacy osobnicy przy których wydawało się, ze to mi o wiele bardziej zależy na wykonaniu danej pracy, najgorsze jest to, ze czasem potrafi się taki obudzić w ostatniej chwili i zmienić projekt o 180 stopni :D.
No nic, chciałbym móc pracować na etacie Twoim i miałbym jeszcze troszkę czasu na pojedyncze projekty :).
mam nadzieję ze da się to odczytać z sensem.
Salut
Ależ jak najbardziej. Widzę, że nie jestem wyjątkiem. Zawsze miałam jakąś tam satysfakcję z tego, że dużo ludzi się do mnie odzywa z jakąś pracą do wykonania. Ale tak naprawdę, im więcej ludzi się do Ciebie zwraca, tym więcej pracy chcesz wykonać. Każdy projekt wydaje sie fajny i z potencjałem, nawet te niekomercyjne projekty robione np na Unity. Tomek wielokrotnie musiał mnie odciągać od komputera, żebym przez przypadek nie zaangażowała się jednocześnie w dwa duże niekomercyjne projekty które pochłoną dużo czasu i wytworzą dodatkową presję czasową. Tak to jest jak się jest nadgorliwym. :)
UsuńWłaśnie polecam pracę w studio, jeśli freelancerka Cie stresuje. Zupełnie inaczej sie pracuje, nie ma żadnych zgrzytów i nieporozumień, bo wszystko jest poprawiane na bieżąco.
Ale chyba każdy musi "etap freelancu" przejść, żeby docenić inne opcje. Po za tym na zleceniach oparłam swoje portfolio które otworzyło mi drzwi do studia :P
dokładnie, ja właśnie powoli odświeżam to portfolio i kilka rzeczy muszę przećwiczyć i będę starał się gdzieś dobijać,
OdpowiedzUsuńbardziej stresujące to dla mnie jest to, żeby rodzinka miała wszystko co potrzeba i dlatego nie moge pozwolić sobie na radykalne kroki (a ułatwiłyby mi bardzo wiele rzeczy)
no nic możliwe, że uda mi się zrealizować plany :D czego sobie życzę ;3
no ja Tobie też tego naj najbardziej życzę :D
Usuńa tak w ogóle to szkoda ze się nie chwalisz pracami dla amfisbeny ;P, bardzo fajne są te ostatnie
OdpowiedzUsuńale nic tam mojego ostatnio nie pokazywano. Masz na myśli nieskończony layout podręcznika? :D Ta ilustracja obok nie jest moja. Design layoutu jest mój xD
Usuń;D zapewne tak, nie doczytałem do końca xD
UsuńHa u mnie wiesz jak jest z zleceniami :D
OdpowiedzUsuńA prokrastrynacja tak mi wrosła, że nawet prokrastrynuje zamiast spać :D
Wygórowane wymagania do samego siebie to dobro! Jak boli to dobrze, człowiek przynajmniej wie, że żyje :D
Czekam na wasze smoki!
Prokrastynowanie zamiast snu? :P Pewnie wydaje Ci się że coś zrobisz w nocy i się do tego zbierasz 5 godzin :P Też pare razy zaliczyłam coś takiego :P Masakra. A potem jesteś zombie zombie zombie.
UsuńxD ja tak mam jak cały dzień od ok. 10 robię do 19 potem przerwa i od 21 do północy a roboty jeszcze na sporo czasu to musze zebrac siły i zamiast sie zdrzemną to też prokrastrynuję XD
Usuńwidac to norma ;D,
A potem patrzysz na tablet z mieszanymi uczuciami, w trybie zombie zombie zombie xD
UsuńW sumie śpię w dzień :D w nocy pracuje ale prawie to to.
UsuńProkrastynacja, miziu miziu po tablecie, prokrastynacja, miziu miziu po tablecie i tak w kółko D: zawrotów głowy idzie dostać : |
Przynajmniej do przodu! xD
hehe no a mieliście tak że w połowie kreski wyłacza się wam mózg i potem patrzycie na krechę lub krechy na pół ekranu ? xD kilka razy zdarzyło mi się tez prawie spaść z fotela lub zaliczyć głową kant od biurka (całe szcęście że ręka wcześniej z piórkiem na bok się pochyliła xD i ze nosze okulary)
UsuńZombie zombie tylko nie wiem czemu mam wtedy apetyt na czekoladę paluszki kolę itp (no na mięsko czasem też) a nie na mózgi xD
macie szczęście jeśli możecie się przespac w dzień xD,
UsuńJak się pracuje tylko na freelansie, bez innej stałej pracy, to bardzo łatwo o przestawienie sobie trybu dnia i nocy.
UsuńPamiętam, że w pewnym momencie byliśmy z Tomkiem jednoczesnie na freelansie, i to było nasze jedyne źródło utrzymania a ja nie chodziłam już na ASP, i to był naprawde dziwny okres w życiu, bo np pracowaliśmy od 20.00 do 4, 5 w nocy (oczywiście w trybie prokrastynacja 10 minut, malowanie 10 minut) a potem sie spało do 14. I zaliczło się zakupy, obiad i wyjście na piwo z przyjaciółmi >PRZED rozpoczęciem pracy< Czasem nawet były takie śmieszne sytuacje, że szliśmy na piwo o 20, wracaliśmy o 1 w nocy, i jeśli byliśmy na siłach to siadaliśmy do tabletów i prokras-rysowalismy dalej ;)
Oczywiście w takim szalonym trybie pracy nie masz wolnego, nie masz weekendow i nie masz wakacji :P
hehe w sumie t o dobrze ze nie sypiam lepiej jedna sie organizuje,
Usuńdzis czuje ze za duzo spałem (od 23 do 6) dziwne uczucie xD
hej ,znajmomo brzmi ta nadgorliwość ^^ ja miałam taki projekt,z budową PRL.Nie umiałam perspektywy, nie cierpiałam rysować budynków i na dodatek nie cierpie PRl.Efekt był taki że za bardzo niską cenę , naharowałam się jak osioł ,żeby wszystko ogarnąć .Klient kręcił trochę nosem mimo ,że wcześniejsze wipy zakwestionował.Pożniej stwierdził ,że bardzo mu się podoba .Na sam koniec mi nie zapłacił i 3 miesiące nie mogę się doprosić zapłaty.Głupia byłam ,bo nie wziełam nawet zaliczki ^^ Jak wiadomo zlecenie miało poratować ,bo kasy brak .
OdpowiedzUsuńTwój post bardzo mi pomógł jakoś to sobie zsumować wszystko :)
Życzę powodzenia :)
No niestety, lepiej podpisywać umowy. W ogóle sama umowa powinna być bardzo szczegółowa, i np uwzględniać ile poprawek się dopuszcza, albo ile zmian. Inaczej klient będzie próbował wykorzystać Twoją dobrą wolę, i zlecenie oraz kontakt z klientem mogą stać się bardzo upierdliwe.
UsuńMam nadzieję że wyciągnęłaś z tej sytuacji jakieś wnioski na przyszłość. Dobrze się uczyć czegoś na błędach, żeby nie popaść w poczucie totalnej frustracji :P Jak wyciągniesz z tego coś pozytywnego, to będziesz nawet z większym optymizmem patrzeć na następne zlecenia :)
po kilku zleceniach mniej więcej można już wyczuć, ludzi i po początkowej korespondencji można sobie mniej więcej zdanie wyrobić.
Usuńogólnie w większości wypadków uczciwi zleceniodawcy sami proponują umowę, często nawet przy niekomercyjnych projektach,
aczkolwiek wiem z własnego doświadczenia, że czasem warto też zaryzykować i bez umowy zacząć współpracę (jednak to są naprawdę marginalne przypadki poparte dłuższym kontaktem mailowym lub telefonicznym)
pamiętaj umowa o dzieło nic nie kosztuje, a jeśli ktoś nie chce sobie zadać trudu żeby zabezpieczyć tez swoje prawa to raczej gra nie warta świeczki
Dzięki Telthona za dobre słowo,jeśli chodzi o freelancing to jestem lekko zielona ,ale wnioski wyciągnełam :)na razie czuje zniechęcenie do zleceń. Wyczucie do ludzi muszę sobie jeszcze wyrobić, ale nauczyłam się przynajmniej cenić własną pracę i na pewno brać zaliczki ;)
UsuńZ umowami to nie jest zły pomysł .Muszę pomyśleć o tym.Choć nie mam zielonego pojęcia o spisywaniu takowych to przyda sie na pewno,bo jestem w trakcie niekomercyjnego póki co projektu.
Dzięki za udany poradnik po freelansie :D
Nie wiem czy taki udany ;) To raczej podręcznik jak NIE POSTĘPOWAĆ. :P
UsuńZdaje się że są szablony umów o dzieło na necie :)
poszukam :) a okładka bardzo fajna :) a nawet świetna :) masz swój rozpoznawalny styl co uważam za bardzo dobrą cechą :)
Usuńbardzo fajny 'instruktaz':) ja niestety nic nie dorzuce bo poki co mam na koncie zero zlecen.
OdpowiedzUsuńmilej pracy w studio :)
Ale weź pod uwagę tą moją spowiedź :P Freelancerka serio może popsuć humor i psuć go notorycznie przez wiele miesięcy. Zwłaszcza jeśli się jest emocjonalną osobą. :)
UsuńA zlecenia w końcu same się pojawią. Ale polecam założyć deviantarta i digarta i updatować go na bieżąco, oraz mieć gdzieś w opisach adres e-maila podany, żeby potencjalnie zainteresowany klient miał do Ciebie bezpośredni kontakt :)
DA mam i nawet w miare na biezaco updatetuje (tak jak cghub i imagineFX galerie). glownie to chcialabym troche doswiadczenia podlapac w 'kontaktach' z klientem by za dwa lata na praktykach w jakims studiu zablysnac hehehe ;)
Usuńdziekuje za odp :)
Hejka,
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że nie byłem/jestem zbyt upierdliwym niekomercyjnym klientem ;).
Bardzo fajny post i w dodatku szczegółowy.
Ludzie często piszą, że się wkopali w jakieś niekomercyjne zlecenie, ale nie opisują szczegółów.
Ty natomiast fajnie wszystko przedstawiłaś.
Podoba mi się również fakt, że potrafisz krytycznie spojrzeć także na siebie.
Ludzie najczęściej obwiniają tą drugą stronę, wybielając siebie. Krytycyzm wobec własnej osoby to rzadkość.
Tym większy szacun za takiego posta.
Pzdr
Ps. Tak na marginesie to szkoda, że zlecenie płyty nie wypaliło, bo bardzo fajnie to wszystko wygląda.
!! w końcu ktoś ocenił ten nieszczęsny design! Dziękuuuję :')
UsuńAkurat Ty jesteś jednym z moich ulubionych klienów :D Zero problemów ze wszystkim :D I jeszcze jestem naprawdę wielką fanką Twojego systemu :)
Dzięki za super komentarz :) Bałam się, że ten post może wystraszyć ludzi :P
Niezmiernie mi miło :D.
UsuńMnie również świetnie/znakomicie się z Tobą współpracuje :).
ha widzisz ta cała notak to tak naprawde był pretekst do tego zeby pokazac ten design ;D
OdpowiedzUsuńmi też ię podoba, aczkolwiek trzebaby wykończyć, tzn postacie bo reszta jest ok, więcej nie napiszę bo za długo spałem wczoraj ;]
Nie no, ja serio miałam -200 do nastroju przez tą sytuacje, zwłaszcza ze naprawdę wiele dłubaniny po nocach było z tym zleceniem.
UsuńChciałam pokazać bo nie lubię >wyrzucać< prac nad którymi dużo czasu zmarnowałam ;P
Tak, ona jest niedokończona, i design i ilustracje. Ale póki co nie mam siły i energii żeby to skończyć :P
;P żartowałem toć ;], a ze nie dokończona to nie wnikaj ja często chciałbym tak nie dokańczac
OdpowiedzUsuńhehe, a ja nie żartuję ;) I pewnie troche racji, że artykuł był pretekstem ;D Ale tak serio to po prostu chciałam to wszystko z siebie wyrzucić, naprawde już dawno nie byłam na siebie (i na klienta) tak wściekła :P
UsuńSprawdza się ludowa mądrość "mierz siły na zamiary". Jak sama trafnie podsumowałaś, w takich sytuacjach najlepiej szybko zrezygnować ze zlecenia. Trzeba być uczciwym wobec klienta, ale i wobec siebie. Ambicja nie powinna przesłaniać faktów, które w Twojej sytuacji uniemożliwiały normalne funkcjonowanie (wszystkie sprawy związane z przeprowadzką i nową pracą). Teraz jesteś bogatsza w doświadczenie i wiesz czego nie robić w przyszłości.
OdpowiedzUsuńProjekt okładki jest naprawdę niezły, podoba mi się kierunek, który obrałaś. Kompozycja, rozłożenie światła i cienia przykuwają wzrok, dobór kolorystyczny również jest trafny. Jedyne do czego bym się przyczepiła to krój pisma na okładce zewnętrznej. Ciężko mi to sensownie uzasadnić, ale litery wydają mi się zbyt zwyczajne w zestawieniu z ilustracją. Osobiście wybrałabym coś bardziej odważnego :)
tak, zdecydowanie nauczyłam się czegoś przy tym zleceniu. No ale sprawa zamknięta, mam nadzieję, że nic podobnego mi się już w życiu nie powtórzy.
UsuńCo do kroju, na samej okładce było logo zespołu, z bardzo fikuśną czcionką :) Wstawiłam tam lorem ipsum żeby pokazać w którym miejscu miał być napis, i jakiej wielkości. :) W ogóle książeczka i ogólnie opracowanie graficzne jest nieskończone, to tak naprawdę był >szkic< do książeczki :) Nie miałam szansy jej dokończyć, trudno :)
Dzięki za komentarz. Może człowiek będzie choć trochę mądrzejszy na przyszłość..