Żyjemy w naprawdę ciekawych czasach. Sieci społeczne są większe i mają siłę, jakiej nigdy dotąd nie miały. Internet staje się głównym sposobem trafiania do perfekcyjnej grupy odbiorczej, wszyscy kreatywni ludzie mogą w końcu dowolnie kreować swoje ścieżki kariery, portfolio, mogą łączyć się z ludźmi, którzy ich inspirują, i tak naprawdę dystans do kogokolwiek na kuli ziemnskiej z tysiąca kilometrów zmniejszył się do dystansu "jednego kliknięcia myszą". Posiadamy też te swoje małe kawałki przestrzeni cyfrowej, w której publikujemy kontent, który wytwarzamy.
Portfolia internetowe, strony domowe, galerie na popularnych portalach typu Cghub czy Deviantart. Jak chcesz prowadzić bloga, to najlepiej posiadać wszystkie możliwe konta, i na blogspocie, i na tumblrze, i na wordpressie... jeśli po prostu postujesz grafiki, to powinieneś postować je i na deviantarcie, bo tam dużo ludzi jest, i na digarcie, bo tam jest dużo Polaków, i na CGhubie, bo jest on bezpośrednio najbardziej profesjonalnym narzędziem do budowania porfolio, cg society mimo ostatnich zawirowań losu jakoś wciąż się utrzymuje na powierzchni... A, nie zapominaj też o Behance, żeby pakować wszystkie projekty do odzielnych worów, żeby ładnie je rozdzielić i zaprezentować. Tak samo z robieniem video. Jak robisz filmy, to musisz publikować je i na youtubie, i na vimeo (zwłaszcza jesli sa one artystyczne lub komercyjne, a nie śmieszne, bo od śmiechow to jest youtube z kotami) Nie zapomnij zwienczyć tego wszystkiego kontem na twitterze, by wszystkim dookoła trąbić, HEY HEY, patrzcie co namalowałam! patrzcie! możecie to znaleźć WSZĘDZIE! ale macie, jakby ktoś nie ogarniał, macie tu wszystkie 10 linkow! Zfavujcie na każdym! Bo przecież wszyscy są wszędzie... prawda?
Do tego dochodzi teraz nawet Facebook. Prosty przicisk "i like it" dodawany opcjonalnie do prawie każdej z wcześniej wymienionych stron sprawił, że FB nagle zaczął wieść w tym całym cyrku prym.
Jeśli nie śledzicie mnie na 20 portalach, to możecie śledzić mnie na FB! Tam zawsze są najświeższe informacje ode mnie! Zamiast łazić po zewnętrznych stronkach, możecie przeglądać przecież te grafiki od razu z poziomu fejsbooka! Czyż to nie jest wspaniałe? Bo przecież wszyscy są na fejsbuku. PRAWDA?
Mam strasznie mieszane uczucia, bo nagle okazuje się, że musisz być wszędzie. Spamować wszystkich tym samym crappem, którego ludzie może nawet nie chcą widzieć. O co chodzi z tym rozciąganiem granic, o co chodzi z tym, że trzeba wyjść przed szereg i bombardować ludzi wszystkim co robimy. Czy aż tak desperacko szukamy uwagi? Czemu jest takie ciśnienie na to, by ludzie likowali grafiki na fejsbuku, i komentowali je. I przede wszystkim, co to daje? Mówi się, że przez FB można dotrzeć do znacznie większej grupy odbiorców, bo ma się prawie bezpośredni dostęp do przyjaciół ludzi, którzy są aktywni na twoim koncie. Ale... po co. Po co rodzina jakiegoś grafika ma widzieć grafiki jakichś innych grafików na swoich ścianach, w momencie kiedy grafik dzieli ten kontent poprzez swój panel?
W momencie kiedy wszyscy wychodzą przed szereg, to nikt tak naprawdę się nie wyróżnia, a wręcz przeciwnie, wszyscy są tacy sami, bo działają tak samo i chcą osiągnąć ten sam efekt, a mianowicie dużą ilość ludzi którzy będą go obserwować. Już pomijam fakt, że na Twoim fejsie udzielają się ludzie, którzy w ogóle z Tobą nie rozmawiają personalnie, wszystko teraz dzieje się wokół tego "pictures culture" które się wytworzyło w ciągu ostatnich 5 lat. Ludzie pozują, pilnują się, żeby nie mówić tego co naprawdę myślą, bo kiedy są szczerzy, wśród tych paruset obserwatorów ZAWSZE znajdzie się jakiś wojujący hejter który myśli inaczej. Więc zamiast pisać, ludzie wrzucają te swoje obrazeczki, tną swoje grafiki na kawałki, dozują je w małych porcyjkach aby w ten sposób wywołać hype podobny do tego który stosuje się w dziale marketingu w gamedevie.
Owszem, można być czasem zahypowanym i zaciekawionym, kiedy masz jakiegoś mistrza, i wrzuca on coś raz na ruski rok. Jakby taki Omen nagle zaczął wrzucać wipy czy jakieś bliskie kadry swoich prac, to wszyscy by się tym tak samo jarali. Ale jacyś graficy w pół drogi do bycia "marką"? Nie sądzę.
Dlatego właśnie nie lubię kiedy takie społecznościowe media jak FB przejmują pałeczkę w prowadzeniu artystów i budowaniu ich grupy odbiorczej. Bo w mediach społecznościowych, najszybciej rozprzestrzeniają się rzeczy absurdalne, czyli wszelkiego rodzaju mody. O, wszyscy mają twittera, to i ja założę. Nie mam co prawda nic ciekawego do powiedzenia, ale założę, żeby likować twitty innych ludzi. Albo - ludzie wrzucają jakieś teasery grafik nad którymi pracują? Super będę robić to samo. Dzięki temu zamiast kreować nowy kontent, rozdrabniamy się na fragmenty, nic nie znaczące w skali życia kogokolwiek.
Graficy powinni zrozumieć, że FB to mainstream. Minestream to najgorsza grupa docelowa jaką możesz sobie wybrać. To jest grupa, która nauczyła się ignorować niemal wszystko i mało co ją obchodzi. Za to jest świetna w wystawianiu opini, wykłucaniu się, prowadzeniu niekulturalnych dyskusji z argumentami na poziomie gimnazjalisty. Taka masa ludzi może się już dosłownie zacząć wtrącać, zaczniesz pytać ją o zdanie, i zamiast dawać coś im, oni będą dawać coś Tobie. Restrykcje, hate, lub dla odmiany nieograniczony hype. Masy nie lubią zmian, więc idąc tropem "łowcy lików" będziesz robić podobne rzeczy pod publikę. Statystyka rośnie, a co z Twoim poczuciem własnej wartości?
To nie jest tak, że FB jest zły. Sama go używam, głównie dlatego że wielu znajomych zrezygnowało z innych rodzajów komunikacji ze światem. Nie używają już GG czy skypea, nie piszą już nawet smsów, bo wolą swoje smarfony używać do pisania poprzez FB.. Nie mogę się więc oprzeć wrażeniu, że coś co miało łączyć ludzi, tak naprawdę ich dzieli i oddala, z przyjaciół nagle stajemy się biernymi obserwatorami, którzy z przekąsem spoglądają na poczynania innych. A wszystko dzięki tej kulturze obrazeczków, zdjątek, instagramów. I to dziwne uczucie, że za każdym razem jak jakiś grafik wrzuca coś na fejsa, to stawia się trochę w pozycji chwalipięty. Patrzcie co zrobiłem. Patrzcie co osiągnąłem. Macie, patrzcie, i lajkujcie, żeby jeszcze bardziej podkręcić sobie ego.
Nie wiem jeszcze, na ile to zjawisko będzie odziaływać na całe podziemie grafików. Jednak z pewnością coś się zmienia, bo już sama widzę, że ruch na deviantarcie się zmniejsza, a jeśli ludzie coś piszą, to zwykle o tym, że założyli twittera lub livestreama lub wszystko na raz.
A teraz ja mam pytanie do grafików, którzy publikują swoje grafiki na FB.
1. Czy czytaliście regulamin Facebooka?
2. I co Wam dają lajki na fejsie?
Pozdrawiam,
Telka