Ostatnimi czasy w branży dużo się mówi o problemie, który powoli powstaje a mianowicie: o rosnącej ilości szkół która kształci studentów do bycia koncept artystami, illustratorami i graphic designerami. Co jest w tym złego? - zapytacie. Otóż problem ma strukturę kuli śniegowej. Ilość szkół, która kształci artystów rośnie, powiększa się też ilość darmowych filmów instruktażowych na youtubie, a co za tym idzie, artystów którzy robią grafiki na komercyjnym poziomie jest coraz więcej, w momencie w którym firm wcale nie przybywa. Tak więc - konkurencja rośnie, a ceny usług spadają, bo w wyścigu szczurów graficy zaniżają swoje płace, żeby być bardziej atrakcyjnym usługodawcą niż konkurencja. Sytuacja więc wygląda tak, że uczelnie wypluwają co roku setki kreatywnych ludzi, na których nie ma tak naprawdę zapotrzebowania, więc co zaczynają robić sfrustrowani graficy, którzy szukają, ale nie mogą znaleźć pracy? Zaczynają kształcić jeszcze większą ilość artystów. Koło się zamyka.
Problem prawdopodobnie nie jest jeszcze tak duży w Polsce, ale warto sobie uświadomić o jego istnieniu.
Ze świetnym rozwiązaniem problemu przychodzi Noah Bradley w podkaście z Chrisem Oatleyem, oraz Will Terry, w swojej "przemowie do studentów illustracji". Prawdopodobnie ten temat rozpoczął swoją prezentacją Seth Godin, w której zachęcał kreatywnych ludzi do wzięcia się w garść i wybrania samego siebie, i rozpoczęciu własnego projektu, własnej działalności. W branży temat ten stał się popularny, po ogromnym sukcesie Dana Luvisiego i jego książki. Już teraz widać trend rozpoczynania "własnych projektów" które można potem monetyzować, by przynosiły realny zysk. Wystarczy spojrzeć na "Substrate" Paula Richarda czy na "Niko" Bobbiego Chiu. Noah Bradley, Chris Oatley i Will Terry zachęcają młodych artystów do pójścia w ich ślady, i rozpoczęcia pracy, nad własnym IP. Jeśli temat was zainteresował, i myślicie że dalibyście radę stworzyć coś własnego, bardzo polecam zapoznać się z podkastami Paper Wings Podcast, które z założenia powstały po to, by angażować i zachęcać artystów do pracy nad własnymi projektami.
Wyżej wymienione filmy otwierają oczy na obecną sytuację w branży, i na możliwości, które stoją przed kreatywnymi ludźmi. Momentami byłam zaskoczona, np. kiedy Noah Bradley oświadczył, że wolałby pracować w kawiarni jako kelner, niż pracować w branży dla podrzędnych wydawców. W jego mniemaniu lepiej mieć "normalną" zwykłą pracę, żeby mieć stabilną sytuację majątkową, a po godzinach robić powoli coś swojego. Wdł niego dzięki temu możesz skupić całą swoją kreatywność na czymś, na czym naprawdę ci zależy, w przeciwieństwie do robienia słabych grafik do projektów które Cię w ogóle nie obchodzą. To, i wiele innych bardzo ciekawych ideii pojawiło się w tych filmach. Zachęcam do zapoznania się z nimi bo momentami są naprawdę zaskakujące, i zmieniające sposób myślenia na pewne sprawy.
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam,
Telka
Ciekawe kiedy "ulepi się" kula śniegowa własnych projektów. A tak swoją drogą, odnośnie tych szkół - na pewno jest to przydatna wiedza, ale np.: robiąc grafę do gier trzeba wziąć pod uwagę mnóstwo kwestii technicznych, aby w ogóle to co narysujesz nadawało się do użycia przez programistę. Być może ogarnięcie tego typu spraw pozwoli wyprzedzić świetnie wykształconych artystycznie osobników. :)
OdpowiedzUsuńHej RafalK :)
UsuńWiesz, też na początku pomyślałam: ha, zaraz będzie trend robienia własnych projektów, i znowu się rynek "zapełni". Z tym że w tych podkastach ciągnęli tę myśl dalej: że tak naprawdę z bycia freelancerem i pracowania dla podrzędnych wydawnictw można tą sytuację odwrócić, i samemu założyć podrzędne wydawnictwo ;) Zdaje się, że oni po prostu chcą otworzyć artystom oczy, pokazać im, że zamiast szukać pracodawcy, sami mogą stać się nim stać :) Mam wrażenie że nadchodzi era, w której artysta może być jednocześnie biznesmenem. O ile oczywiście taki artysta naprawdę ma pomysł, który jest na tyle oryginalny i na tyle dobrze wprowadzany w życie by przykuć uwagę. Bo jak coś jest dobre i na profesjonalnym poziomie, to i fani się znajdą, a jak ma się fanów, to znajdą się też utalentowani ludzie którzy byliby chętni aby z tobą pracować. Przynajmniej tak zapewniali w podkastach :D I generalnie jak się o tym pomyśli to ma to sens.
Wysłuchałem wszystkich podcastów po kolei i rzeczywiście mają racje. W zasadzie to jest to na tyle oczywiste, że... dziwne, że nikt o tym wcześniej nie pomyślał. :) Rozwinięciem tego jest grupowa praca kilku artystów. Swoją drogą, fajne nawiązanie do poprzedniego wpisu o podcastach, gdzie znalazłem coś o tym, jak pomimo pracy na etacie, znaleźć czas na własną "sztukę" i projekty. Warto było twój blog mieć w czytniku rss. :)
Usuń^^ cieszę się że coś dla siebie z tego wyciągasz. :3
UsuńGeneralnie się zgadzam, tzn. lepiej jest pracować nad własnym projektem. Ja sam zresztą nie nadaję się na freelancera, nie mam do tego serca ani cierpliwości za bardzo.
OdpowiedzUsuńZ podanych linków sprawdziłem tylko klip Willa Terry'ego, nie chcę spędzić kolejnego wieczoru na youtube. :)
Artystycznie własne projekty to na pewno dobry pomysł.
Czy jednak jest to rozwiązanie problemu, o którym wspominasz, tego nie jestem jednak pewien. Pula odbiorców i pieniędzy przez nich wydawanych jest, jaka jest. Powiedziałbym nawet, że się zmniejsza. I to wszystko musi się jakoś podzielić pomiędzy rosnącą liczbą artystów. Jeśli nawet wytnie się z tego wydawców, pośredników itp., to niekoniecznie może pomóc.
W tej chwili jakość rzeczy wydawanych za darmo, w nadziei budowania sobie publiczności, potrafi być zaskakująco wysoka. Jak patrzę na niektóre webkomiksy, to łapię się za głowę.
I teraz tak, możesz mieć normalną pracę i rysować w weekendy. Ale wtedy grozi ci stagnacja jeśli chodzi o umiejętności.
Albo możesz iść całkiem "na swoje", ale wtedy musisz ogarnąć oprócz rysowania jeszcze jak i komu to potem sprzedać.
Tak naprawdę problem polega na tym, że trzeba przekonać ludzi, że wydawanie pieniędzy na sztukę to jednak nie jest tylko jakiś ekstrawagancki wybryk. I tu się pojawia problem, bo nawet Will Terry w tym klipie mówi coś w stylu "rysujcie, zamiast marnować czas na gry i telewizję".
Czyli: spędź czas pracując nad obrazem, grą, animacją, komiksem, którego potem nikt nie obejrzy i nie kupi, bo to "marnowanie czasu".
Tak, trzeba mieć we wszystkim umiar. Ale też trzeba być na bieżąco z tym, co różne media mają do zaoferowania. Dla mnie np. seriale/gry/filmy są sporą inspiracją i dużo się z nich uczę.
Póki co najlepszy pomysł ostatnich lat to te wszystkie Kickstartery, które sprawiają, że inwestowanie we "własne projekty" jest mniej ryzykowne dla obu stron.
Ja bym jeszcze chciał, żeby edukacja w zakresie nie tyle tworzenia, co odbioru sztuki nie była takim ponurym żartem, jak było przynajmniej tych parę lat temu, kiedy jeszcze chodziłem do szkoły.
I jakaś porządna platforma do zakupów przez internet. Taka na poziomie Steama, bo póki co niby nawet na dA można pliki sprzedawać, ale jakieś to wszystko byle jakie.
O proszę. Faktycznie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego połączenia :P Tak, on mówi żeby nie marnować czasu na gry, filmy i seriale. Ale mówi to do artystów. Chyba nie mamy jeszcze problemu, w którym wszyscy ludzie by chcieli być artystami. Myślę że możemy mieć takie wrażenie "że jest nas dużo" z powodu internetu, gdzie wszyscy, którzy chcą coś robić, chcą też to pokazywać i łączyć się z innymi artystami :D Przez to, że graficy spędzają zbyt dużo czasu na forach stricte artystycznych i trzymają się za rączki w tych małych branżowych kółeczkach, zupełnie zapominają o tym, że są takie miejsca jak fora fanowskie, gdzie ludzie godzinami dyskutują o danych komiksach, serialach, animacjach. Wdł Noah, artyści zapominają o "prawdziwych fanach" którym powinni dedykować swoją pracę. O fanach - którzy nie są dla ciebie konkurencją :P Noah np sugerował, żeby publikować swoje grafiki na redditcie. Że jemu publikowanie w takiej "zapomnianej przez artystów dziurze" stworzyło ogromną bazę fanów. Więc myślę, że ta przemowa Terrego próbowała być raczej zimnym prysznicem dla studentów illustracji, którzy spędzają więcej czasu na rozrywce niż na samodoskonaleniu się. Wydaje się więc, że kolejny "tutor" podkręca atmosferę stresu i wyścigu szczurów pt "wygrają tylko najlepsi, czyli tacy którzy dedykują CAŁE swoje życie sztuce" xD podobne podejście ma Feng Zhu, który też podkreśla że granie w gry jest złe etc. Jakby ci kolesie zapomnieli, że studenci grafiki to też ludzie, którzy też się jarają fajnymi rzeczami i też się muszą od czasu do czasu odmóżdżyć.
UsuńCo do wydawania rzeczy za darmo: jesteś pewny że są one naprawdę "za darmo?" często darmowe rzeczy są oklejone subtelnie reklamami, i ktoś na nich zarabia, nawet jeśli wydaje Ci się, że nie zarabia. Aczkolwiek faktycznie w dobie dystrybucji cyfrowej, pojawiło się znacznie więcej rzeczy za free. Komiksy, gry, książki. Wszystko na wyciągnięcie ręki. Myślę że to staje się problemem głównie wtedy, kiedy autorzy nie potrafią tego monetyzować. I tak, wiem, że to oznacza że autor - który nie pracuje pod banderą jakiegoś porządnego wydawcy jest trochę skazany na >bycie biznesmenem< co wiąże się z ogarnianiem marketigu, finansów i wielu innych ważnych rzeczy. Jednak w sumie nie musisz tego ogarniac tak naprawdę sam :D
Chris Oatley śmiał się, że można rozpocząć fishing na ludzi w taki sposób w jaki ktoś próbował złowić ciebie: mailami w których ktoś proponuje Ci pracę w zamian za przyszły zysk? :D Odwróć ta sytuację, i sam teraz pisz meile do ludzi których uważasz że potrzebujesz." Możliwe że ktoś uwierzy w sukces twojego projektu, i ci pomoże. może nawet zrobi to za darmo." będzie miał do portfolio :P
Oczywiście, nie wszyscy są artystami. Ale mówienie w jednym zdaniu "gry to strata czasu, kupcie moją grę" to lekka hipokryzja, w którą artyści łatwo wpadają.
UsuńMoim zdaniem trzeba po prostu umieć obserwować i wyciągać wnioski, wtedy nawet oglądając i grając uczysz się nowych rzeczy i rozrywka staje się samodoskonaleniem. Zresztą Terry w sumie chyba coś o tym mówił, o umiejętnym, kreatywnym kopiowaniu mistrzów. Tylko jakoś nie rozciągnął tej myśli na gry i seriale.
Druga sprawa, to umiejętność czerpania przyjemności z własnej pracy. Wtedy samodoskonalenie staje się z kolei rozrywką i łatwo jest ci wyłączyć grę i zabrać się do pracy, bo obie rzeczy traktujesz z równym entuzjazmem.
Ja niestety mam z tym problem. :)
Jeśli chodzi o wychodzenie poza kręgi artystyczne, hmm. Na facebooku obserwuję stronę Marvela albo SuperHeroHype i czytam co fani komiksów/adaptacji komiksowych mają do powiedzenia i niestety, wielu z nich to debile odbierający mi resztki wiary w sens istnienia. Nie wiem, co jest za oceanem odpowiednikiem terminu "gimbus", ale podoba mi się zauważone gdzieś na tumblrze określenie "dudebro". Otóż, jeśli wrzucasz coś na reddita i na 9 normalnych ludzi ryzykujesz przyciągnięcie 1-go dudebro, to nie wiem, czy to opłacalne. :D
No, webkomiksy zwykle mają reklamy, to prawda. Chociaż żeby na nich zarabiać, to trzeba jednak mieć spory ruch na stronie.
Ale jest np. JL8, które (pewnie głównie z przyczyn prawnych) nie ma, a jakością przebija spokojnie wiekszość znanych mi komiksów z DC:
http://jl8comic.tumblr.com/
Necropolis póki co nie ma nawet własnej strony, jak będzie później, to się okaże
http://jakewyattriot.tumblr.com/tagged/NECROPOLISPAGE
Ja nie widzę w darmowych rzeczach problemu, po prostu mówię, że teraz mamy rosnące możliwości, tylko niekoniecznie rosnący rynek.
No, ja mam sporo pomysłów, których nie mam czasu zrealizować, myślałem nawet, czy nie poszukać np. na dA kogoś z podobnymi zainteresowaniami itp. Paradoksalnie, projekt rozkręcany przez paru entuzjastów mógłby dać większe zyski na osobę po roku czy dwóch. Tak mi się przynajmniej wydaje. Oczywiście wtedy wszyscy jadą na tym samym wózku i albo nikt nie zarabia, albo wszyscy. :)
Ooo, dziękuję za linki *__* ten Necropolis wygląda prze-cu-dnie. Sporo przepięknych komiksów się tworzy, to tu to tam, i raz na ruski rok się człowiek napatoczy na coś tak cudownego. Ostatnio kiedy złapałam podobne wrażenie to było gdy zobaczyłam że istnieje takie coś jak SAGA (komiks Briana K. Vaughana i Fiony Staples) oraz takie coś jak Hyper Light Drifter (http://www.kickstarter.com/projects/1661802484/hyper-light-drifter) :D To są tak mega oryginalne i piękne rzeczy, że aż miło popatrzeć.
UsuńCo do dudebro - zdaje się, że im bardziej popularny się stajesz, tym większa szansa jest na to, że przyczepi się masa haterów. Haterstwo jest nieodłącznym "dodatkiem" do internetu. Nigdy nie zadowolisz publiczności w 100 procentach :D Jednak żeby generować ruch na stronkach, to trzeba włazić do takich legowisk węży :P Mi tam na tym nie zależy, ale fajnie że Noah podzielił się tym "sekretem" ze swoimi słuchaczami :)
A wracając do projektów, tak, możliwości mamy wiele, a rynek jest jaki jest. Z tym że w natłoku tych wszędobylskich podrób i kopii dużych tytułów, można zabłyszczeć z oryginalnym pomysłem czy wykonaniem. Zwróć uwagę jaki szrot się sprzedaje na amazonie czy appstorze. Tworzy się mnóstwo wydawnictw i producentów, którzy wydają podróby takich gier jak Limbo, Terraria czy Angry Birdsy. Dlatego właśnie myślę, że czas najwyższy, żeby artyści wzieli sprawy we własne ręce. W przeciwieństwie do firemek dla których zwykle pracują, będą robić coś swojego, coś na czym im naprawdę zależy. Zwykle te małe firmy robią te kopie gier czy książek które odniosły sukces, bo chcą klientów wprowadzić w błąd, lub lecieć na fali sukcesu gry którą podrabiają. Artyści w przeciwieństwie do tego stawiają na oryginalność i na to by to co robią było ich własne. Nic więc dziwnego, że projekty prosto od grafików - są bardziej unikatowe i bardziej wartościowe. Sęk tylko w tym, że to co oryginalne - niekoniecznie się sprzeda. Dlatego właśnie często oryginalne rzeczy są sprzedawane w dystrybucji cyfrowej, lub własnie publikowane za darmo :) Z tym że monetyzowanie stronek i blogów ponoć nie jest takie trudne, więc nawet jeśli nie oddaje się komiksu czy książki za pieniądze, tylko daję się za free na stronie, to można na takim czymś zarabiać. Szczerze mówiąc nigdy się tym nie interesowałam, pewnie nie są z tego jakieś ogromne kokosy, ale z drugiej strony - na freelansie też się kokosów nie zarabia. Więc jeśli ma to być podobna kasa, to chyba lepiej ją zdobywać robiąc to co się naprawdę kocha, prawda? :)