Od razu pragnę zaznaczyć, że artykuł ten jest kierowany do ludzi (zwłaszcza perfekcjonistów), którzy
mają problem z otrzymywaniem krytyki. Wiem, że są na świecie jednostki, które
doceniają każde słowo adresowane do nich. Jeśli jesteś taką osobą, nie
czytaj tego artykułu, bo będzie on wzbudzał w Tobie zdecydowany
sprzeciw lub przeczytaj i zostaw swój punkt widzenia w komentarzu pod artykułem :)
Problem, który chcę poruszyć jest prosty. Czym jest krytyka i dlaczego reagujemy na nią negatywnie? Głowiłam się nad tym zagadnieniem latami. Chyba mam już odpowiedź :)
Zapraszam do lektury, i jak zwykle - miej na uwadze, że są to moje subiektywne spostrzeżenia, powstałe na bazie własnych doświadczeń jak i obserwacji zachowań moich przyjaciół, oraz luźno zaobserwowane w środowiskach branżowych (praca) i internetowych (serwisy max3d.pl i deviantart.com) oraz zasłyszane od znajomych. PS: odniesienia do psychoanalizy Freuda są luźne i nienaukowe :)
Problem, który chcę poruszyć jest prosty. Czym jest krytyka i dlaczego reagujemy na nią negatywnie? Głowiłam się nad tym zagadnieniem latami. Chyba mam już odpowiedź :)
Zapraszam do lektury, i jak zwykle - miej na uwadze, że są to moje subiektywne spostrzeżenia, powstałe na bazie własnych doświadczeń jak i obserwacji zachowań moich przyjaciół, oraz luźno zaobserwowane w środowiskach branżowych (praca) i internetowych (serwisy max3d.pl i deviantart.com) oraz zasłyszane od znajomych. PS: odniesienia do psychoanalizy Freuda są luźne i nienaukowe :)
Krytyka w ogólnym rozumieniu to analiza i ocena dobrych i złych stron z punktu widzenia określonych wartości.
Konstruktywna krytyka to to samo, ale wzbogacone o sugestie rozwiązań zauważonych problemów. Czy każdy kto prosi o konstruktywną krytykę o tym wie? Często czytam wstępy grafików w stylu: "mówcie co poprawić, liczę na konstruktywną krytykę". Ale konstruktywna krytyka odpowiada na pytanie JAK poprawić. A nie CO poprawić. To zasadnicza różnica. I zauważyłam, że graficy często denerwują się i tłumaczą, jak dostają gotowe rozwiązania na tacy. Np w pracy lub szkole, chodząc po grafikach, jeśli skomentujesz ich konkretną pracę to jest wszystko w porządku. Jednak jest zupełnie inaczej, kiedy sugerujesz konkretne rozwiązanie. Jak dajesz rozwiązanie, to "zaatakowany krytyką grafik" nie będzie mógł zignorować Twoich słów dlatego, że a) nie wie jak coś zrobić b) nie umie. Jak dajesz mu rozwiązanie a on go nie stosuje, to od razu widać, że MU SIĘ NIE CHCE. Dlatego często graficy są źli i naburmuszeni, kiedy otrzymują konstruktywną krytykę. "Nie mam już do tego sił" lub "tak miało być" to najczęstsze riposty na dobre rozwiązanie problemu.
Krytyka moim zdaniem powinna rozwijać osobę, do której jest adresowana. Jednak po kilku latach obserwacji dochodzę do wniosku, że jest zupełnie na odwrót.
Dlaczego krytyka nie działa?
Jesteś rysownikiem a co za tym stoi, masz bardzo wymagającego wewnętrznego krytyka. Jest on przewodnikiem na drodze Twojego rozwoju. Motywuje, ocenia, wyznacza cele do osiągnięcia a jednocześnie jest najsurowszym sędzią. I to właśnie przez niego, cała krytyka z zewnątrz odbija się od Ciebie
jak od ściany. Jesteś wymagający więc porównujesz swoje prace do prac
lepszych grafików. Krytyka, nawet ta konstruktywna
nie działa, ponieważ sam w głębi duszy wiesz, że jesteś do bani. Wiesz
to nawet lepiej niż wszyscy sceptycy komentujący i hate'ujący Twoje
prace. Wiesz, jak wiele Ci jeszcze brakuje... więc... publikujesz kolejne prace, by inni UTWIERDZILI CIĘ w fakcie, że jest inaczej, a nie po to, by dostać po twarzy sugestiami, że anatomia nie taka, lub perspektywa się sypie.
Twój wewnętrzny krytyk: lub inaczej, Twoje superego, (ponieważ ten mechanizm
wyolbrzymia Twoje predyspozycje, kreuje idealną wizję Ciebie i porównuje ją ze stanem doczesnym) ma więc dużą rolę w sceptycznym podejściu do nauczycieli i ludzi, którzy
starają się Tobie pomóc. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy kiedy posiadamy bardzo nieprzyjemnego wewnętrznego krytyka,
który jest tak surowy, że nie przyjmujesz więcej krytyki z zewnątrz, bo ta którą
sam jesteś w stanie sobie zapewnić w zupełności wystarczy. W efekcie
dążysz nie do zadowolenia "siebie" lub innych ludzi, lecz do zadowolenia tego parszywego
wewnętrznego krytyka co jest niezwykle trudne.
Grafik więc z jednej strony czuje się samowystarczalny jeśli chodzi o negatywny feedback a co za tym idzie - nie chce słuchać dodatkowego wytykania błędów. Z drugiej zaś strony zaczyna interpretować każdy neutralny komentarz jako negatywny. Odpycha od siebie nauczycieli, oceniając ich predyspozycje i portfolio. Często ignoruje dobre rady wypowiedziane przez średnio zaawansowanych grafików. Właściwie to ignoruje wszystkie rady, bo w ogóle nie radzi sobie z krytyką. Identyfikuje się z własną pracą, przez co jeśli ktoś ją podważa, to zaczyna się chwiać jego poczucie własnej wartości. Więc mimo, że nie stosuje się do porad to i tak reaguje na każdą opinię emocjonalnie - przejmuje się tym co piszą inni.
Skoro więc konstruktywna krytyka dostarcza nam tylu negatywnych emocji, czemu wciąż poddajemy się ocenie?
Moim zdaniem publikujemy, bo zawsze jest szansa otrzymania pozytywnych opinii. Chcemy usłyszeć coś dobrego. I trzeba umieć to przyznać. Liczymy, że pozytywne komentarze podbudują nam samoocenę i jednocześnie albo zadowolą, albo uciszą niespokojnego wrednego krytyka tkwiącego nam w głowie.
Grafik więc z jednej strony czuje się samowystarczalny jeśli chodzi o negatywny feedback a co za tym idzie - nie chce słuchać dodatkowego wytykania błędów. Z drugiej zaś strony zaczyna interpretować każdy neutralny komentarz jako negatywny. Odpycha od siebie nauczycieli, oceniając ich predyspozycje i portfolio. Często ignoruje dobre rady wypowiedziane przez średnio zaawansowanych grafików. Właściwie to ignoruje wszystkie rady, bo w ogóle nie radzi sobie z krytyką. Identyfikuje się z własną pracą, przez co jeśli ktoś ją podważa, to zaczyna się chwiać jego poczucie własnej wartości. Więc mimo, że nie stosuje się do porad to i tak reaguje na każdą opinię emocjonalnie - przejmuje się tym co piszą inni.
Skoro więc konstruktywna krytyka dostarcza nam tylu negatywnych emocji, czemu wciąż poddajemy się ocenie?
Moim zdaniem publikujemy, bo zawsze jest szansa otrzymania pozytywnych opinii. Chcemy usłyszeć coś dobrego. I trzeba umieć to przyznać. Liczymy, że pozytywne komentarze podbudują nam samoocenę i jednocześnie albo zadowolą, albo uciszą niespokojnego wrednego krytyka tkwiącego nam w głowie.
Zabawne jest też to, ze mimo wszystko superego ma jakiś system samozachowawczy i gdy otrzymujesz zbyt dużo negatywnych opinii to staje w Twojej obronie usprawiedliwiając się: Wiem, że mogę zrobić to lepiej, ale >jeszcze< nie potrafię.
Ma on wysokie mniemanie o Twoich możliwościach i predyspozycjach, oraz
stara się wyjaśnić sobie i otoczeniu, dlaczego te wysokie wymagania nie są jeszcze spełnione. Będziesz więc wykręcać się tym, że dopiero
zacząłeś, że szkoła jest absorbująca, że nie masz czasu.
Sama
pamiętam, jak tłumaczyłam się przed ludźmi w ten sam sposób. Pamiętam
nawet, że dostawałam naprawdę długie komentarze z tym, co mogłabym
poprawić i zmienić. Ciekawe jest jednak to, że mimo iż czytałam te
komentarze, i wydawało mi się, że je rozumiem - ich treść po prostu do mnie nie trafiała. Jakiś czas temu
przejrzałam pobieżnie swoją teczkę na maxie3d, i nadziwić się nie mogłam
jak dużo naprawdę pomocnych komentarzy tam dostawałam. Teraz je
>rozumiem<. Wtedy nie do końca wiedziałam o czym oni do mnie mówią, reagowałam dziecinnie i impulsywnie tłumacząc się i wykręcając. Dlatego właśnie krytyka, zwłaszcza na wczesnych etapach rozwoju nie ma zupełnie sensu. Najwyraźniej do otrzymywania konstruktywnej krytyki trzeba po prostu dojrzeć.
Skąd
takie przemyślenia? Od jakiegoś czasu znajomi podsyłają mi swoje
grafiki do skomentowania Podsyłają i pytają, co ja o
nich myślę. Mogę spędzać z pół godziny, nad każdą pracą, analizować,
zaznaczać błędy, sugerować co można by poprawić, generalnie dokonywać
konstruktywnej krytyki. Zmarnowałam na to dużo czasu i energii by w
końcu dojść do wniosku, że to jest totalnie bezsensowne. Oni nie
wprowadzają korekt, nie robią więcej niż dwóch poprawek, w sumie rzadko poprawiają cokolwiek. I zawsze mam wrażenie, że są na mnie
obrażeni lub niezadowoleni moją opinią :P Zdaję sobie
sprawę, że sama reagowałam tak samo, jak byłam po drugiej stronie :P
Wysyłałam znajomym obrazki, licząc, że powiedzą coś dobrego, a dostawałam
krytykę którą miałam gdzieś :P Mimo wszystko pozory rozwoju były zachowane, bo ciągle podsyłałam nowy crap
do skomentowania.
Więc teraz, jako komentator, po kilku miesiącach zmagań dochodzę do wniosku, że jedyne co jest dopuszczalne w takich sytuacjach to pozytywny feedback. Przez długie lata myślałam, że pozytywny feedback to konstruktywna krytyka podana na tacy w miły sposób. Wierzyłam, że konstrukcja "kanapki" się sprawdza - czyli chwalimy za coś, potem wytykamy błędy a potem mówimy znowu coś pozytywnego, żeby załagodzić te negatywy (jest na taką budowę komentarza jakaś bardziej fachowa nazwa, ale totalnie wyleciała mi z głowy) Ale tak naprawdę ta zasada się nie sprawdza. Stosunek zapychaczy do właściwej treści jest 2:1. I takie komentarze są uznawane albo za zbyt sympatyczne albo za zbyt czepialskie (kiedy odwróci się proporcje pozytywów do negatywów), a im dłuższy komentarz i im więcej starasz się przemycić konstruktywnej krytyki, tym bardziej nijaka będzie Twoja postawa i tym mniejszy ładunek emocjonalny niesie. Jak masz komentarz jednozdaniowy, to go przyswajasz szybko i klarownie. Jak masz komentarz na 3 akapity, to 80% treści wyparuje i nie zostanie przyswojona.
Z kolei krótkie i związłe komentarze są uważane albo za haterstwo albo za bezwartościowe lizanie tyłka.
Dlatego w naszym graficznym środowisku portale jak deviantart są uważane za przedszkole, bo wszyscy się tam zachwycają nawet totalnym crapem (co jest w dużym stopniu spowodowane bardziej społecznym aspektem portalu i tym że jakieś 80% użytkowników to dzieciaki), więc nie ma co liczyć na konstruktywną krytykę... z kolei na max3d.pl pokazuje się swoje twory przed lożą szyderców, żeby szanowna zmieszała je z błotem. Warto uczestniczyć na obu, bo jeden motywuje, a drugi uczy pokory, ale żaden tak naprawdę nie rozwija Ciebie jako twórcy.
Czym więc tak naprawdę jest pozytywny feedback? Moim zdaniem jest on podkreślaniem samych dobrych cech obrazka z ignorowaniem błędów. Jest to dobre z wielu powodów:
Komentarze negatywne na dodatek mają znacznie większe pole rażenia niż pozytywne. Możesz otrzymać 100 pozytywnych komentarzy, ale Ty i tak zapamiętasz te 2 negatywne, które odebrały Ci chęci. Mało tego: im dłuższy komentarz, tym jest mniej skuteczny - nawet mega dobra krytyka z odniesieniami do źródeł, z których można się uczyć lub czerpać inspirację, jest nieskuteczna i nie daje rezultatów bo w tych przypadkach następuje coś co ja sama nazywam "przeładowaniem treścią". Młodzi graficy dowiadują się jednej niesamowitej rzeczy, i są nią tak przejęci, że reszta komentarza mimo, że przeczytana, to nie zostaje zrozumiana, bo mózg dostał zbyt dużo informacji na raz. Szczerze mówiąc, ja jeszcze teraz wracam do komentarzy Gutka z przed dwóch lat, i za każdym razem wyłapuję coś nowego, mimo, że czytałam te komentarze wiele razy ;P Jak dostawałam taką krytykę w momencie kiedy ledwo odkryłam tryby mieszania warstw w Photoshopie, to te komentarze były dla mnie naprawdę napisane językiem kosmity :)
Wiedzę trzeba dozować. Małymi porcjami. I nie można oczekiwać od młodego grafika, że jak 3 razy się mu powie, że perspektywa jest zła, to że nagle zacznie robić ją dobrze. Jeden długi komentarz wyjaśniający problem tylko PORUSZA ten problem. Nie zastąpi rocznego kursu perspektywy, przeczytania książki na temat ze zrozumieniem i 100 godzin praktyki. To musi trwać. I przede wszystkim sam grafik musi dojrzeć do zmierzenia się z tym problemem.
Kiedy krytyka jest dobra i zaczyna przynosić Ci i innym ludziom korzyści?
Moim zdaniem, krytyka jest bardziej wymysłem, który pomaga publice niż autorowi. Ludzie oceniając, i analizując czyjeś błędy SAMI się na nich uczą. A pozostali użytkownicy, którzy nie udzielają się w dyskusji, analizują i pracę i ocenę i wyciągają z tego wnioski. I teraz gorzka prawda: to ile dany autor zrozumie z otrzymanej krytyki to jest totalna ruletka. Tak jak mówiłam, autor ma wewnętrznego krytyka, który "wie lepiej" i "się tłumaczy". Na dodatek, każda osoba ma zupełnie indywidualne podejście do życia. Ma inne doświadczenia, wspomnienia, przeszłość. A to ona warunkuje to, jaki mamy charakter i ile jesteśmy w stanie przyswoić.
Znam ludzi, którzy zamiast publikować na maxie, po prostu czytają cudze wątki. Uczą się na nich. To lepsze niż bezosobowa książka. I to jest dla nich dobre. Ale niekoniecznie dobre dla samych twórców, którzy zlinczowani regenerują siły na hurraoptymistycznych portalach typu deviantart (polecam xD)
Warto więc to sobie uświadomić, że krytyka dosłownie mija się z celem (omija adresata), i wraca do autora krytyki i pozostałej publiczności jak bumerang.
Sytuacja ta może się zmienić tylko pod jednym warunkiem. Kiedy świadomie prosimy o pomoc przy czymś KONKRETNYM. Masz problem z rysowaniem teł? Poproś kogoś kto umie o krótki instruktaż. Kiedy prosisz o coś konkretnego, łatwiej jest Ci się skupić. Lepiej świadomie zaakceptować, że coś Ci nie idzie niż wysyłać ogólnie obrazki do skomentowania. Ale do takiego podejścia też trzeba po prostu dojrzeć.
Więc teraz, jako komentator, po kilku miesiącach zmagań dochodzę do wniosku, że jedyne co jest dopuszczalne w takich sytuacjach to pozytywny feedback. Przez długie lata myślałam, że pozytywny feedback to konstruktywna krytyka podana na tacy w miły sposób. Wierzyłam, że konstrukcja "kanapki" się sprawdza - czyli chwalimy za coś, potem wytykamy błędy a potem mówimy znowu coś pozytywnego, żeby załagodzić te negatywy (jest na taką budowę komentarza jakaś bardziej fachowa nazwa, ale totalnie wyleciała mi z głowy) Ale tak naprawdę ta zasada się nie sprawdza. Stosunek zapychaczy do właściwej treści jest 2:1. I takie komentarze są uznawane albo za zbyt sympatyczne albo za zbyt czepialskie (kiedy odwróci się proporcje pozytywów do negatywów), a im dłuższy komentarz i im więcej starasz się przemycić konstruktywnej krytyki, tym bardziej nijaka będzie Twoja postawa i tym mniejszy ładunek emocjonalny niesie. Jak masz komentarz jednozdaniowy, to go przyswajasz szybko i klarownie. Jak masz komentarz na 3 akapity, to 80% treści wyparuje i nie zostanie przyswojona.
Z kolei krótkie i związłe komentarze są uważane albo za haterstwo albo za bezwartościowe lizanie tyłka.
Dlatego w naszym graficznym środowisku portale jak deviantart są uważane za przedszkole, bo wszyscy się tam zachwycają nawet totalnym crapem (co jest w dużym stopniu spowodowane bardziej społecznym aspektem portalu i tym że jakieś 80% użytkowników to dzieciaki), więc nie ma co liczyć na konstruktywną krytykę... z kolei na max3d.pl pokazuje się swoje twory przed lożą szyderców, żeby szanowna zmieszała je z błotem. Warto uczestniczyć na obu, bo jeden motywuje, a drugi uczy pokory, ale żaden tak naprawdę nie rozwija Ciebie jako twórcy.
Czym więc tak naprawdę jest pozytywny feedback? Moim zdaniem jest on podkreślaniem samych dobrych cech obrazka z ignorowaniem błędów. Jest to dobre z wielu powodów:
- motywuje twórcę do dalszego pracowania nad obrazkiem w przeciwieństwie do konstruktywnej krytyki, która do tego zniechęca. Przykład: jak powiem same miłe rzeczy o grafice to znajomy potrafi posiedzieć nad nią dodatkowe 2,3 godziny, mimo że naprawdę nie trzeba. A jak wskażę mu błędy, powiem co i w jaki sposób ma poprawić żeby było lepiej to... w dziewięćdziesięciu procentach przypadków - zostawia obrazek mówiąc "a, dobra, to zrobię następnym razem lepiej". Nawet nie próbuje wprowadzić zasugerowanych zmian :D I racja, sama reaguję tak samo: jak ktoś mi mówi, żebym zrobiła tło (którego nie cierpię robić) poprawiła rękę (nie cierpię rysować dłoni) i zrobiła rimlight na nowo bo jest zbyt konturowy... to autentycznie mi się odechciewa. A jak ktoś mi mówi "zostaw już ten obrazek, jest dobrze!" to spędzam nad nim dodatkowe 3 godziny. Tak na przekór :P Dzieje się tak chyba dlatego, że w tej negatywnej sytuacji wydaje Ci się, że musisz "obrazek ratować" i że prawdopodobnie Ci się to nie uda, więc szkoda czasu na poprawki. Zasada ta sprawdza się w 90% wśród ludzi którzy podsyłają mi grafiki do oceny.
- pogłębia dobre cechy twórczości autora - poprzez podkreślanie unikatowych cech obrazków możesz wskazać autorowi cechy warte rozwijania. Dzięki temu autor wie, że jest na drodze z wieloma możliwymi wyjściami.
- twórca nie skupia się na błędach - dzięki czemu jest większa szansa, że będzie eksperymentować, próbować nowych rzeczy.
- autor staje się bardziej świadomy i pewny siebie - co pomaga mu w podejmowaniu racjonalnie dobrych decyzji. Staje się zdeterminowany i pozytywnie nastawiony na rozwój.
- pozostawia krytyka i autora w dobrych relacjach
Komentarze negatywne na dodatek mają znacznie większe pole rażenia niż pozytywne. Możesz otrzymać 100 pozytywnych komentarzy, ale Ty i tak zapamiętasz te 2 negatywne, które odebrały Ci chęci. Mało tego: im dłuższy komentarz, tym jest mniej skuteczny - nawet mega dobra krytyka z odniesieniami do źródeł, z których można się uczyć lub czerpać inspirację, jest nieskuteczna i nie daje rezultatów bo w tych przypadkach następuje coś co ja sama nazywam "przeładowaniem treścią". Młodzi graficy dowiadują się jednej niesamowitej rzeczy, i są nią tak przejęci, że reszta komentarza mimo, że przeczytana, to nie zostaje zrozumiana, bo mózg dostał zbyt dużo informacji na raz. Szczerze mówiąc, ja jeszcze teraz wracam do komentarzy Gutka z przed dwóch lat, i za każdym razem wyłapuję coś nowego, mimo, że czytałam te komentarze wiele razy ;P Jak dostawałam taką krytykę w momencie kiedy ledwo odkryłam tryby mieszania warstw w Photoshopie, to te komentarze były dla mnie naprawdę napisane językiem kosmity :)
Wiedzę trzeba dozować. Małymi porcjami. I nie można oczekiwać od młodego grafika, że jak 3 razy się mu powie, że perspektywa jest zła, to że nagle zacznie robić ją dobrze. Jeden długi komentarz wyjaśniający problem tylko PORUSZA ten problem. Nie zastąpi rocznego kursu perspektywy, przeczytania książki na temat ze zrozumieniem i 100 godzin praktyki. To musi trwać. I przede wszystkim sam grafik musi dojrzeć do zmierzenia się z tym problemem.
Kiedy krytyka jest dobra i zaczyna przynosić Ci i innym ludziom korzyści?
Moim zdaniem, krytyka jest bardziej wymysłem, który pomaga publice niż autorowi. Ludzie oceniając, i analizując czyjeś błędy SAMI się na nich uczą. A pozostali użytkownicy, którzy nie udzielają się w dyskusji, analizują i pracę i ocenę i wyciągają z tego wnioski. I teraz gorzka prawda: to ile dany autor zrozumie z otrzymanej krytyki to jest totalna ruletka. Tak jak mówiłam, autor ma wewnętrznego krytyka, który "wie lepiej" i "się tłumaczy". Na dodatek, każda osoba ma zupełnie indywidualne podejście do życia. Ma inne doświadczenia, wspomnienia, przeszłość. A to ona warunkuje to, jaki mamy charakter i ile jesteśmy w stanie przyswoić.
Znam ludzi, którzy zamiast publikować na maxie, po prostu czytają cudze wątki. Uczą się na nich. To lepsze niż bezosobowa książka. I to jest dla nich dobre. Ale niekoniecznie dobre dla samych twórców, którzy zlinczowani regenerują siły na hurraoptymistycznych portalach typu deviantart (polecam xD)
Warto więc to sobie uświadomić, że krytyka dosłownie mija się z celem (omija adresata), i wraca do autora krytyki i pozostałej publiczności jak bumerang.
Sytuacja ta może się zmienić tylko pod jednym warunkiem. Kiedy świadomie prosimy o pomoc przy czymś KONKRETNYM. Masz problem z rysowaniem teł? Poproś kogoś kto umie o krótki instruktaż. Kiedy prosisz o coś konkretnego, łatwiej jest Ci się skupić. Lepiej świadomie zaakceptować, że coś Ci nie idzie niż wysyłać ogólnie obrazki do skomentowania. Ale do takiego podejścia też trzeba po prostu dojrzeć.
Obcy ludzie więc będą się uczyć na Twoich błędach.. a Ty będziesz się uczyć na cudzych. Nie patrz na własne błędy i nie rozpamiętuj ich bo to destrukcyjna pożywka dla parszywego wewnętrznego krytyka którego karmisz i tak już od dawna.
Co robisz po otrzymaniu krytyki?
Ja zwykle się z nią potulnie zgadzam, i podkreślam że wiem, że muszę się jeszcze wiele nauczyć. I co dalej? Nie poprawiam obrazka. Chyba że:
a) jakiś wymiatacz zrobi mi overpainta, i pokaże, że moja grafika ma potencjał do bycia czymś naprawde lepszym
b) ktoś wytknie mi błąd którego sama nie zauważyłam
c) co najmniej 5 osób wytyka mi ten sam błąd o którego istnieniu wiem, wtedy się wkurzam, poprawiam i wrzucam poprawione
Z całą resztą krytyki się po prostu zgadzam, i obiecuję że "następnym razem będzie lepiej". Rzadko kiedy jednak te rady są pomocne przy "następnym razie", bo generalnie otrzymuje się komentarze dotyczące tego co by można poprawić w konkretnym obrazku...
Droga od publikacji pierwszych szkiców wygląda mniej więcej tak:
Publikujesz kolorowy crap, wszyscy Cię chwalą, cieszysz się, pracujesz dalej ale po pewnym czasie zaczynasz się denerwować, że traktują Cię zbyt łagodnie więc...
Publikujesz nieco mniej kolorowy crap, i mówisz, że chcesz dostać KONSTRUKTYWNĄ krytykę. I ją dostajesz. W dużych ilościach. I czujesz się w pewnym momencie jakbyś był w pułapce bo bombardują Cię komentarzami typu: anatomia spieprzona, perspektywa zła, kolor zdechły.
Zbierasz siły na następne obrazki, starasz się, wiesz, że idzie Ci lepiej, myślisz, że "teraz im pokażesz", i publikujesz nieco poważniejsze grafiki, prosząc o ZMIESZANIE Z BŁOTEM. I oni serio mieszają Cię z błotem. A jaka jest Twoja reakcja? TŁUMACZYSZ SIĘ.
Więc jak? Krytyka obrazka w ogóle nie ma sensu?
Moim zdaniem ma sens, ale inny niż zakładamy. Pisemna krytyka, otrzymywana nawet w ogromnej ilości nie trafia do adresata, albo trafia do niego z dużym opóźnieniem czasowym. Warto to sobie uświadomić i nie złościć się, że ktoś nie stosuje się do Twoich sprawdzonych rad, i nie złościć się jak otrzymujemy złote rady od innych. Trzeba pamiętać, że krytyka powstaje w dobrej wierze i z dobrymi intencjami. To czy nam się to przyda, zależy od nas, ale warto brać pod uwagę to, że ludzie poświęcają Ci swój czas i energię. Jeśli więc jesteś wytrwałą osobą to taka krytyka pomoże Ci poprawić grafiki do portfolio, oczywiście pod warunkiem, że będziesz te poprawki wprowadzał co jest NIEZWYKŁĄ wręcz rzadkością. W każdym innym przypadku mimo dobrych chęci krytyków krytyka kierowana do Ciebie może wzbudzać emocje ale nie będzie Cię rozwijać.
Oczywiście gdyby wszyscy doszli do tych samych wniosków co ja, to fora byłyby opustoszałe. To się nigdy nie stanie, bo zanim ktoś do tych wniosków dojdzie, to przeżyje parę lat otrzymując konstruktywną krytykę którą ma gdzieś. Twórcy potrzebują publiki. A publika potrzebuje dyskusji. Portale jednak mają jedną cechę której nic nie zastąpi: gromadzą dużo ludzi z jednej branży pod jedną banderą. To buduje mikrospołeczność, i to jest dobre. Poznajesz ludzi myślących podobnie, więc skorzystaj z tego, rozwijaj te znajomości, i zobacz jak daleko można pójść jeśli się wzajemnie motywuje i wyznacza nowe poprzeczki.
Ludzie po prostu nie wiedzą o co proszą. To tak jak mówił Ford. "Jeśli zapytałbym czego ludzie chcą, odpowiedzieliby, że szybszego konia". Więc co jest lepsze od konstruktywnej krytyki obrazka?
Moim zdaniem dużo lepiej spisuje się krytyka ogólna, czyli jak ktoś stara się ocenić całą Twoją teraźniejszą twórczość a nie poszczególne obrazki. Wyszukać patterny i podkreślać te blokujące Twój rozwój. Krytyka powinna globalnie wpływać na Twoje poczynania. Powinna wskazać Ci obszary z którymi masz problemy. Tego typu komentarze możesz dostać zarówno pisemnie (np. ludzie na forach trafnie i szybko są w stanie wskazać Twoją "comfort zone") ale lepszej jakości krytykę da Ci jakiś inny grafik, w bezpośredniej rozmowie. Ktoś kto Cię zna dłużej ale potrafi przekazać wiele cennych informacji. To jest ważne, żeby poznać jak Twoje poczynania wyglądają z cudzej perspektywy. Uczysz się wtedy dystansu do siebie, i często masz dużo motywacji, żeby próbować nowych technik. Takie rozmowy to nie są dwa, trzy zdania. Zwykle są to przegadane godziny ze znajomymi. Tylko żeby coś z tego wyciągnąć, trzeba być naprawdę otwartym na krytykę i pokornym w stosunku do siebie i osoby która poświęca Ci swój cenny czas.
Osobiście cenię sobie taką formę krytyki najbardziej. Jest bezpośrednia. I bardziej spersonalizowana do Twojej osoby. Tak naprawdę to jest bardziej trening niż krytyka. Trening charakteru i próba zmienienia podejścia do tego co i w jaki sposób się robi. Tu przy okazji chciałabym bardzo mocno podziękować zarówno Gutkowi, jak i Tomkowi, którzy mają naprawdę dużo cieprliwości do mnie, i naprawdę dziękuję im za ten czas poświęcony na obgadywaniu moich problemów z formą, kolorem, bryłą, perspektywą. Tak naprawdę to dopiero odkąd zaczęłam takie rozmowy prowadzić z Tomkiem zeszłego roku, mimo że przyszło mi to opornie (moja duma, frustracja, złość i emocjonalność naprawdę blokowały dostęp do wszelkiego rodzaju >PRAWDZIWEJ< krytyki.) Po wielu kłótniach, w końcu jestem w miejscu akceptującym nowe sugestie, nowe rozwiązania. I dopiero takie treningi sprawiają, że autentycznie czuję skoki jakości. Dopiero teraz czuję, że się naprawdę rozwijam.
Dlatego prosta konkluzja:
Konstruktywna krytyka rozwija osobę krytykującą oraz inne osoby śledzące dyskusję.
Pozytywny feedback rozwija i motywuje grafika, do którego jest kierowany.
Do otrzymywania krytyki trzeba dojrzeć.
Osobiście uważam, że ważniejsze na drodze rozwoju jest uczenie się nowych rzeczy niż skupianie się na naprawianiu błędów. A krytyka przede wszystkim opiera się na wytykaniu błędów, znajdowaniu problemów i proponowaniu rozwiązań. Poprawianie błędów to patrzenie do tyłu. Uczenie się nowych technik to patrzenie do przodu. Nikt zbyt szybko nie poszedł do przodu, ciągle naprawiając stare błędy. Za to zauważyłam, że jeśli czasem przymknie się oko na błędy a zacznie się iść w nieco innym kierunku niż dotychczas to.. te błędy same zanikają. Dlatego, nie traćcie czasu na patrzenie w tył. Eksperymentujcie!

Kurde rozpisałaś się i trochę mam mentlik w głowie nie wiem od czego zacząć. Ogólnie zgadzam się z całą wypowiedzią o patrzeniu wstecz do swojej teczki. Zauważyłem po sobie/innych tez jedną ciekawą cechę szczególna uwagę do wytykania błędów mamy w miejscach które ćwiczymy właśnie w danym momencie lub są naszą słabszą stroną(dlatego je ćwiczymy).
OdpowiedzUsuńNawet wczoraj o tym myślałem apropo mojego robota którego zrobiłem że ile czasu włożyli ci wszyscy ludzie żeby mi pomóc ze w sumie warto by było to ruszyć jeszcze. Bo jeśli oni to widzą to potencjalny pracodawaca/artdir zauważy te braki w mgnieniu oka.
no i w sumie już pozapominałem co chciałem jeszcze napisać ew napisze coś jeszcze jak na spokojnie sobie to w domu ogarnę :D
Hehe Kojocie ;) A moim zdaniem ten robot powinieneś potraktować jako kamień milowy i po prostu iść dalej z tym bagażem doświadczeń które już masz. Dużo się na nim nauczyłeś, i wykorzystaj tą wiedzę do narysowania jeszcze lepszego robota :D Może jakiegoś z solidniejszymi nogami :D Wyciagaj wnioski i idź do przodu! Nie oglądaj się za siebie. Ja się zbyt długo oglądałam. Trzeba wyjść z tej zagrody i zacząć biec przed siebie :)
UsuńPS: pracodawcy nie są tak krytyczni jak inni graficy. Wierz mi :P
poprawiłem mimo wszystko bo zajęło mi to jakąś godzinę. Przypomniała mi się historia z roboty kiedy robiłem teksturę dla licha i wysiadł prąd i cały psd'k poszedł w diabli. Zniechęcony zacząłem robić go od nowa i o połowę krótszym czasie go zrobiłem. Nie mówie tu o poprawianiu w nieskończoność
Usuń"tak to jest art mojego życia i on jest najlepszy".
Ale czasem warto mi się wydaje.
Jeszcze mi sie przypomniało apropo pozytywnego feedbacku czasem ciężko coś komukolwiek napisać bo wrzuca na maksika 1 prace albo dwie i oczekuje krytyki takiej osobie coś snesownego można napisać po 2/3 miecha jeśli ma na tyle oleju w głowie żeby nad sobą pracować a nie obrysowywać zdjęcia na nowej warstwie "if you know what i mean"
Dobrym przykładem jestem ja sam moja teczka ma 140 stron ale tak naprawde "oświecenie" i cieżka praca przyszła dopiero po 30/40 stronie.
Chyba wszyscy na początku jesteśmy jak dzieci we mgle, i wszyscy musimy chyba przejść przez bardzo podobne fazy rozwoju. Tak naprawdę im mniej się umie, tym bardziej jest się pewnym siebie. A im więcej umiesz, tym bardziej masz poczucie że nic nie wiesz :P
UsuńCo do "cheaterów" - piszą do mnie czasem rózni ludzie na dA, digu i meilowo, mówią że kochają rysować ale są mało popularni i co mają zrobić żeby dostawać więcej komentarzy i zdobyć fanów. Niektórzy w galeriach mają rysunki z zeszytów do matematyki, a niektórzy mają digital. Większość prac jest na wczesnym etapie, ale dość często w galerii pojawia sie kwiatek cheaterstwa, czyli coś zrysowanego z foty. Niektórzy nawet mi mówią jak zrobili taką grafikę, i są z siebie dumni bo wymyślili >medianę< albo >pipetowanie kolorów z foty< albo malują dokładnie nad fotą ;) Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Nie znam ANI jednego grafika, który by nie miał czegoś podobnego na sumieniu ;) Wszyscy jesteśmy dziećmi na pewnym etapie, a takie kombinowanie wyzwala kreatywność i daje dużego boosta motywacyjnego, bo masz wrażenie że jesteś w stanie namalować realistycznie! Poczatkujących grafików się szkaluje za uzywanie fot, do tego stopnia że myślą że to jest przestępstwo, i nigdy już do tego nie wracają, podczas gdy profesjonaliści opierają swoje grafiki na 3d, zdjęciach, podklejaniu textur etc. I potem taki dzieciak przeżywa szok, że to tło to jest rozmyta fota lasu, albo głowa kota jest fotą potraktowaną liquifayem :D przykład: http://enayla.deviantart.com/gallery/?catpath=/#/dcrh9c Chodzi o to, że jak się jest leszczem, to się wydaje że Ci masterzy są jakimiś robotami którzy potrafią namalować perfekcyjnie wszystko. Dopiero po latach odwiedzasz galerie swoich mistrzów i zonk - nagle zaczynasz widzieć te tekstury, foty, podklejane tkaniny, koronki, trawę, lasy, chmury :P
Szok przeżyłam, bo całe moje naiwne myślenie straciło oparcie :P No i teraz mam już inne podejście do digitalu. Najważniejszy jest efekt końcowy. Wiem, że cheaterstwo nawet nie >tłamszone< z zewnątrz samo się wypala bo ludzie to praktykujący zauważają, że wcale nie skoczył im poziom, jak zaprzestają używać tych fot. Sama rysowałam kilka portretów moich sióstr i znajomych, żeby jak najwierniej odzwierciedlić twarze. Nie pokazywałam nigdy tych prac bo do takie typowe grafiki dla znajomych. Robiłam je jak byłam w liceum i szybko mnie one znudziły :) Kreatywne osoby wolą rysować z głowy, lub z refek, lub korzystając z obu.
Nie należy szkalować ludzi na wczesnym etapie za to że próbują iść na skróty. Taki lincz z pewnością zniechęca taką osobę do dalszego uczęszczania na forum. Zwłaszcza jeśli traktuje się go jak jakiegoś przestępce - cheatera ;D
Dający do myślenia artykuł. Zawsze wychodziłam z założenia, że krytyka jest szczera, a pochwały wymuszone, ponadto jedynie negatywne komentarze pozwalają uniknąć powtarzania błędów. Jednak czytając, i zastanawiając się nad własnymi reakcjami, trudno mi się z Tobą nie zgodzić. Na szczęście należę do grona przedszkolaków, i bezlitosna krytyka jest mi obca, przynajmniej na forum :P Myślę, że teraz spróbuję inaczej odbierać feedback.
OdpowiedzUsuńzapomniałam się podpisać ;)
UsuńDziękuję za komentarz Daytha ^^
UsuńTak, jak się jest nastawionym na krytykę to nie potrafi się doceniać pochwał i odbierać komplementów. Wtedy widzimy tylko negatywne i neutralne komentarze, które pogarszają nam nastrój. I na dłuższą metę jest to toksyczne i odbiera motywację :/ A nic nie zabija kreatywności szybciej niż totalny brak motywacji.
Lubię czytać Twoje artykuły, są naprawdę zgrabnie napisane, a tematyka opiera się na własnych doświadczeniach, co nie tylko wzbogaca tekst, ale pozwala też na poznanie Ciebie jako osoby, a nie tylko twórcy :)
UsuńJestem właśnie na takim etapie zniechęcenia, że kompletnie brakuje mi motywacji. Czuję, że nigdy sobie nie sprostam, stoję w miejscu, wiec po co się ścierać. Czasami mam wrażenie, że właśnie celowo chcę się dobić, wręcz czekam na te negatywne/neutralne komentarze. Takie błędne koło :( Myślę, że tak jak piszesz, to w dużej mierze kwestia osobowości. Teraz widzę wyraźnie, że mi konstruktywna krytyka nie pomaga.
Co do moich doświadczeń na których bazuję artykuły: jeden znajomy napisał mi na prv, że to "niesłychane jak wypruwasz z siebie flaki przy ludziach. tak bezinteresownie." Rozwaliło mnie to :P
UsuńMoże więc Cię to pokrzepi, że nie jesteś jedyną osobą na tym globie, która też się tak "umartwia" :) Kwestia motywacji zależy mocno od charakteru, więc trzeba nad sobą pracować. Problem polega na tym, że często uzależniamy motywację od wyników jakie osiągamy i od feedbacku publiczności jaki dostajemy. Dlatego ważne jest, żeby otaczać się weselszymi ludźmi którzy negatywne komentarze wyśmieją i poklepią Cię po plecach mówiąc że "następnym razem będzie lepiej". Serio :P To jest ważne. W ogóle alienacja, duma i introwertyzm supportuje dostrzeganie wszędzie samych negatywów. A jak masz jakieś pozytywne bodźce od otoczenia to nie skupiasz się już tak bardzo na sobie i swoich porażkach.
Trzeba sobie radzić, ale jest znacznie łatwiej jak się ma support fajnych ludzi którzy chlasną cię w mordę, gdy zaczniesz zbytnio panikować lub jojczyć :D
Popieram znajomego xD
UsuńZwykle wychodzę z założenia, że to, że komuś będzie gorzej, nie sprawi, że moja sytuacja się poprawi ;) Aczkolwiek może rzeczywiście jakiś komfort psychiczny jest.
Tak, ale co poradzić, jeśli znajomi cenią sobie konstruktywną krytykę. ,,Mów mi miłe rzeczy albo gtfo" xD I tak jak wspominasz, uwagi typu ,,ładne" itp. itd., dają mało wsparcia, a jednocześnie są najczęstsze.
Czasami mówię sobie, że cokolwiek nie robisz, zawsze znajdzie się jakaś 8-letnia Azjatka, która robi to lepiej :P
Niezly wpis."Znam ludzi, którzy zamiast publikować na maxie, po prostu czytają cudze wątki. Uczą się na nich." Jak tak sobie podpatrywalam prace innych od kilku lat jednak dopiero w tym roku zdecydowalam sie wziac na powaznie za digital(pierwsza praca siedzi na daviancie bez komentow niestety).
OdpowiedzUsuńJakakolwiek bylaby krytyka malujac regularnie w koncu kazdy rozwinie skrzydla, sadze ze trzeba byc otwartym na spostrzezenia krytykujacych ale i tez nie ograniczac sie do samych pozytywnych uwag, rzucic sobie wyzwanie majac na celu doglebna analize tego w czym jestesmy lepsi/gorsi realizujac jakims rozplanowanym treningiem. Z tego co wiadomo efekty zawsze przychodza po jakims czasie(gorzej jak wszystko idzie wolno:p). A co do samej krytyki zawsze znajdzie sie ktos kto zauwazy luke kiedy innym moze ona nie przeszkadzac. Nie da sie wyeliminowac ludzi z zapedem do innych gustow.W takim imaginefx mozna sie przyczepic do 60% 'artystow' ktorych prace (tutoriale) nie musza nam odpowiadac a jednak sa oni brani pod uwage i maja zapewniona jakas tam posade:)Prawdopodobnie nadszarpalam troche post do samego tematu chociaz krytyka nie musi odbiegac od stylizacji.Pozdrawiam
Skomentowałbym... ALE patrz powyżej :P
UsuńAhaha, Koectris, sama widzisz! Właśnie podkreśliłaś dodatkową wymówkę. XD "Inny gust". Ile ja się o gustach i guścikach nasłuchałam na kursach, forach i na asp! Właśnie słuchaj, generalnie o to chodzi, że: nie trzeba być kucharzem, żeby wiedzieć że zupa jest za słona. I właśnie dlatego powinniśmy się liczyć z każdym zdaniem! Bez względu na to kto je wypowiada. Czy Twoja mama, młodsza siostra, kolega ze szkoły czy random na deviantarcie. Właśnie trzeba docenić czas i energię którą ci ludzie Tobie poświęcają. Często na asp mówili, że ktoś ma zły, kiepski, inny gust. Ale to nie powinno jakoś odseparowywać tej osoby od Ciebie. A wiesz dlaczego? Dlatego ze Twoja ocena tego gustu >TEŻ JEST SUBIEKTYWNA<. Oczywiście nie możesz stosować się do wszystkich rad, bo wszystkich i tak nie zadowolisz :D Ale masz wtedy cały wachlarz możliwości, i wybierasz te, które Tobie najbardziej odpowiadają. Kwestia doboru rad które się zastosuje to też akt kreacji. Wybór to kreacja. Trzeba nauczyć się z tym żyć, że sztuka jest subiektywna. I nigdy nie zadowolisz wszystkich. Ważne żebyś sama była zadowolona :D
UsuńA Imagine FX publikuje tutoriale różnych artystów. Czasem doświadczonych, czasem mniej. I to też jest istotne, żeby nie dołować wszystkich czytelników. Jakby pokazywali samych wymiataczy to na pewno nikt by tego nie czytał bo czułby się wgnieciony w ziemię i miałby wrażenie że nie opłaca się walczyć z wiatrakami bo wszystkie fajne miejsca pracy są zajęte przez wymiataczy z 15 letnim doświadczeniem :D
I Akryl: nie wiem czy zrozumiałam :D chodzi o "inny gust?" :D Nie martw się, WSZYSTKO JEST SUBIEKTYWNE. Możesz napisać komentarz, jak będziesz kulturalnego języka używać to nikt Cię nie zlinczuje :D
UsuńNieee, chodzi o krytykę ogółem pojęta jak w artykule powyżej. To, plus moje własne doświadczenia = co bym nie napisał, i tak będzie źle ;D
UsuńZ miłą chęcią tu wpadłam,a tym bardziej wgłębiłam w tekst :)
OdpowiedzUsuńTemat idealny, dotyczący każdego grafika, a Twoja analiza bardzo mi się podoba, takie odwrócenie spojrzenia na krytykę. Coś co wiąże się właśnie z "poprawą" w połączeniu z naszym osobistym podejściem, psychiką zaczyna pracować na odwrót. Chociaż wiadomo, że wszystko zależy od tego jak do tego podejdziemy.
Swoje doświadczenia w krytyce mam małe, ale racją jest co do długości krytyki, bo grafik z każdym kolejnym zdaniem zaciska zęby, a w głowie pojawia się myśl "o co ci chodzi?!'' jak widzi natłok informacji, porad, rozwiązań. Osobiście nigdy nie dostałam jakiegoś tasiemca, raczej krótkie zdania, które zawsze próbuję rozważać, dopasowywać do własnej wiedzy oraz czy faktycznie będzie lepiej jak coś poprawię. Chociaż w większości wypadków są to błędy, o których wiem, ale jak sama wspomniałaś człowiek automatycznie próbuję zwracać na ten błędy uwagę przy kolejnej pracy. Nie proszę o krytykę na devie, bo wiem, że większości osób oceni pracę pod względem swojego gustu, chociaż nie przeczę, że mogłyby się znaleźć tam jakieś ciekawe spostrzeżenia. Wolę komuś indywidualnie wysłać rysunek, prosząc o zdanie, zwłaszcza do kolorystyki.
Ale z tym poprawianiem to masz racje, chociaż często działa też samo podejście grafika do swojego dzieła. Jak ja nie jestem zadowolona z rysunku to czuję zniechęcenie jeśli muszę go poprawiać, chyba że (!) druga osoba sprawi, że ta praca nabierze nowych wartości w moich oczach i przez to ją docenię. Trochę to straszne, ale czasami tak bywa.
Miłe słowa mobilizują i to bardzo, bo człowiek dostrzega rozwinięcie własnych umiejętności, a negatywne opinie zatrzymują go w miejscu. Wydaje się, że musisz jeszcze raz popracować nad błędami, a nie ruszyć z kolejną pracą, gdzie pragniesz rozwinąć to co ktoś pochwalił.
Krytyka kanapka haha, aż mi się dziwnie zrobiło bo sama czasami tak komentuję, znając przy okazji np osobę, której to piszę oraz jej podejście do wytykania błędów xD Tak jakby człowiek chciał powiedzieć: "nie jest źle, ale..., mimo to super!Proszę nie denerwuj się!". Chociaż w tym momencie można dać komuś mylny sygnał i w końcu nie wie czy nam się podoba czy nie (pewnie nie podoba, skoro nie daliśmy fava ;P). Jedni docenią, drudzy skwitują uśmiechem, trzeci nie odpowiedzą.
A co do samej społeczności na devie to prawda, dużo tam dzieciaków, docenianych przez innych dzieciaków. Czasami jak znajdę jakąś ciekawą galerię, nie mogę zrozumieć dlaczego ten artysta ma tak mało komentarzy i ogólnie jest słabo obserwowany. Zauważyłam, że na devie panuje moda na dane tematy, układy, wzorce, które dobrze wykorzystane potrafią zapewnić popularność. Dobrze opanowany digital, czy inna technika nie przyciągnie ludzi jeśli nie sięgamy po "wabiki", chyba że wynika to z naszego stylu, zainteresowań, dzięki czemu prace stają się atrakcyjne, nienudne.
Trzymaj się ciepło :]
OOooo jaki długi komentarzyk mi Olga napisała ^^
UsuńApropo długiej krytyki obrazka - Haha, tak, zaciskasz zęby i im dalej czytasz tym bardziej się wkurzasz. Pięknie to ubrałaś w słowa, dokładnie mi o takie sytuacje chodzi. Człowiek się automatycznie blokuje po pierwszym "ale" które zobaczy w zdaniu :D I im dalej się zagłębia tym gorzej.
I tak, dokładnie! "kanapka" im dłuższa, tym bardziej nijaka. Z jednej strony chcesz pomóc konstruktywną krytyką a z drugiej strony nie chcesz, żeby tej osobie się zrobiło przykro. Dokładnie, ma to formę w przybliżeniu tak jak napisałaś xD Świetnie to ubrałaś w słowa XD I mylny sygnał - bo adresat nie wie w końcu co ty tak szczerze myślisz o grafice.
A co do mód na dane tematy: to mnie autentycznie rozwala. Były modne długo geishe, potem parasolki, potem kocie uszki, potem rybki koi, potem japońskie długie smoki, teraz mamy mode na ornamenty geometryczne, zwłaszcza trójkąt równoboczny lub kwadrat. Ostatnio navate wrzuciła grafikę z evil rekinami. Mogę się założyć że będzie wysyp rekinów w przyszłym roku ;)
Prawda, prawda. Bo może znamy, widzimy błędy w swojej pracy, ale jak ktoś każdy z nich z osobna opisze to rosną one do monstrualnych wielkości, przez co wydaje nam się, że wręcz stworzyliśmy gniota xD Pozytywne cechy znikają pod nawałem długiego, radzącego dobrze komentarza. Chociaż wszystko też zależy jak ktoś nam to wyłoży, w jakim tonie chce nam przekazać to co zauważył. Mimo to są graficy, dla których nie ma to znaczenia czy ktoś jest kochany, czy wredny. Dostałem wielki komentarz z analizą błędów idę płakać w kąt, albo zaraz zobaczymy czy słowa krytyka pokrywają się z jego pracami i czy to co sam na wytknął stosuje u siebie. A to jest kolejna wredota. Zauważyłam, że często graficy wyszukują podobnych potknięć, które zostały im przedstawione, w pracach tych którzy śmieli im to wyłożyć pod pracą. Ale to już jest takie czepialstwo na siłę. " Jak śmiesz mi mówić, że postać u mnie ma za małą głowę, a jak u Ciebie to jest podstawowy błąd" xD
UsuńZ kanapką podobnie, jednemu wyłożysz miło to nawet doceni, jeśli oczywiście uważa Twoje prace za wzorzec i bardzo sie cieszy, że rozpisałeś się, zauważyłeś jego twórczość. Inny oleje i następnym razem nie odpisze. Są tacy co tylko się odzywają żeby wytknąć błędy i jak milczą to człowiek sobie myśli:" O kurcze, nie ma błędów!" xD
Zauważyłam, że jak ma się dobry kontakt z osobami, które Cię obserwują, takie koleżeńskie to hmm... krytyka z ich strony odbieram bardzo pozytywnie, nawet jeśli znajdą błąd. Mi bardzo zależy, aby osoby mające zemną kontakt inspirowały się, wierzyły w siebie i nie sugerowały się jak ja rysuje, a jak one. W sensie, że skoro jest na niskim poziomie to nie ma szans na więcej. Ogólnie jak wspominałaś w innym artykule Polacy są strasznie zakompleksieni i ciężko im uwierzyć w siebie. I tutaj w sumie stosuje taktykę dobrej krytyki, bez pisania o błędach, bo wiem, że oni są świadomi swoich wad, ale niech też docenią to co już osiągnęli :)
Teraz tak myślę, że cieszę się na myśl o tym, że kiedy ja zaczynałam rysować to nie miałam internetu. A moimi krytykami była rodzina. Skupiona byłam na swoich celach, wiedziałam co chce osiągnąć, co poprawić. Chyba cholery bym dostała pokazując prace w internecie. Jak wspomniałaś człowiek skupia się wtedy na błędach, a nie na kolejnych celach. A młoda osoba to już w ogóle jest podatna na sugestie, jakąkolwiek dobrą czy złą. I teraz wszystko zależy od jej charakteru. Ale w dzisiejszych czasach jest wręcz modą pokazywanie się na szerszym polu. Ma to swoje plusy i minusy, ale myślę, że mniej stresująco jest kiedy nie ma się na karku tylu osób, takiej presji że powinno się iść do przodu, skoro grafik X już tak wymiata, a ja jestem na poziomie, który on dawno przeszedł.
Jej ale się rozpisałam O_o Koniec! Buzka :]
Hahah, no może i tak, ale jak sie jest dzieciuchem to się nie myśli o profesjonalnym tworzeniu :D Więc dostajesz dużo bodźców, dużo śmiesznej krytyki której nie rozumiesz, i jednoczesnie jestes bombardowana coraz to lepszymi grafikami z całego świata. W sumie to jest inspirujące, ale tak jak mówisz, może w pewnym momencie zacząć stresować :P Kto wie, może właśnie dlatego jestem ciągle niezadowolona z tego co robie XD Za dużo punktów odniesienia do których można się przyrównać :)
UsuńI nie wiem czy to jest moda to pokazywanie prac w internecie. Myślę że ludzie po prostu coraz częściej są introwertykami, i internet jest jedyną socjalną deską ratunku :) Więc oczekują feedbacku z zewnątrz, i to w duzych ilosciach, zamiast męczyc ciagle te same osoby w realu zeby rzucily okiem ;D No i to motywuje, jak ludziom się podoba. Raczej bym tego więc modą nie nazwała. Taka po prostu kolej rzeczy. Ludzie nie chodzą do galerii i muzeów, więc robią galerie i muzea w internecie, do których ma się łatwy i przyjemny dostęp :)
Pzdr i dzięki za tyle tekstu!! ^^
Zawsze lubię czytać Twoje wypowiedzi - szczególnie kiedy mam gorszy okres jesli chodzi o tworzenie czegokolwiek. Przypomina mi się ostatni obrazek który wrzuciłam Ci na deva z prośba o pomoc, bo się zacięłam. Cóż.. a potem Ci odpisałam ze raczej go nie rusze a błędy anatomiczne postaram się wykluczyć na następnym.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jak przyjedziecie z tomkiem do Pl i wpadniecie do wawy będzie okazja sie spotkac :) pozdrawiam!
Ryjek
Te reakcje są naturalne :P zwłaszcza jak się ma umiejętności i się wie swoje xD Jesteś na dobrej drodze, a to najwazniejsze ^^ możesz dalej mi podsyłać ;) ale ode mnie już postitve feedback only ;)
UsuńNo a jak będziemy jechać do Wawy to Ci damy znać z wyprzedzeniem :D To się pójdzie na jakieś piwo :) Chętnie bym się dowiedziała co tam u Ciebie słychać :>
Wszystko co piszesz kojarzy mi się z tym obrazkiem http://s1.pokazywarka.pl/bigImages/1346710/4709030.jpg
OdpowiedzUsuń:)
Tak jak piszesz, ludzie nie wiedzą o co proszą. Trochę jak z "dzień dobry". Że zacytuję Gandalfa: "życzysz mi miłego dnia, czy stwierdzasz, że dzień był dobry?". Ot po prostu mówią nie wiedzieć po co.
Ja osobiście nie lubię być traktowany jak dziecko. Kiedy pokazuję komuś rysunki i dostaję tylko jedno słowo komentarza - ładny - krew mnie zalewa. Przecież ja widzę co jest źle, dlaczego inni traktują mnie jak przedszkolaka? Powiedz to! no powiedz już i miejmy to z głowy.
Jak byłem mały rysowałem "do szuflady" i wścibska matka wyciągnęła mi rysunki z mojego tajnego schowka. Teraz czuję się jak kobieta, która została zgwałcona. W sensie urazu psychicznego. Ale przyjemność z rysowania wciąż pozostała.
a co do Konfucjusza ja znam inaczej i według mnie brzmi jakoś tak... płynniej:
Powiedz a zapomnę. Napisz a zapamiętam. Pozwól przeżyć a zrozumiem.
"Ja osobiście nie lubię być traktowany jak dziecko. Kiedy pokazuję komuś rysunki i dostaję tylko jedno słowo komentarza - ładny - krew mnie zalewa. Przecież ja widzę co jest źle, dlaczego inni traktują mnie jak przedszkolaka?"
UsuńSkoro widzisz błędy, to czemu ich po prostu nie poprawisz? Co by zmieniło, gdyby ktoś ci wytknął coś co już sam widzisz
Denerwowanie się z tego powodu... szczerze, to trochę zachowanie... przedszkolaka ;P
Sionil - też nie lubię słowa "ładny". Brzmi strasznie łykowato. Komu pokazujesz grafiki, że dostajesz taką odpowiedź? XD Zwykle ludzie chętnie wytykają błędy!
UsuńAnonimowy - mi się wydaje, że tu bardziej chodzi o to, że niektórzy zbywają innych grafików jednym słowem. Że nie stać ich nawet na to by powiedzieć coś więcej, już obojętnie czy pozytywnych czy negatywnych rzeczy.
UsuńNajbardziej bezosobowe słowo w komentarzu to "fajne" xD moim zdaniem nie wyraża nic.
UsuńAhahaa xD Dobrze wiedzieć. A już chciałam napisać że avatar masz fajny, Kohaku XD
UsuńHahaha xD nie no, jeśli chodzi o takie rzeczy to ok :D nie popadajmy w absurdy :D dziwnie bym się poczuła jakbyś napisała "fajne" pod pracą, którą mam w ikonce ;) bo wtedy pojawia się myśl: " ale że co? ani ziębi, ani grzeje?" xD
UsuńAż zajrzałam do Ciebie na bloga xD Szalejesz ostatnio! :DD Muszę się bardziej udzielać u Ciebie ^^
UsuńDla mnie najwyższa forma konstruktywnej krytyki to taka, co ma overa pod spodem. Wypowiedź poparta demonstracją pokazuje, że:
OdpowiedzUsuńa) autor wypowiedzi wie, o czym mówi, a nie wyrzyguje frazesy które gdzieś tam usłyszał ale nie przetrawił, a pisze żeby zabrzmieć mądrze
b) pokazuje krytykowanemu, że pójście za radami niesie za sobą wymierne i możliwe do stwierdzenia kożyści.
Krytykanci - bez overa wasza krytyka jest jak wózek inwalidzki bez kół. Zawsze coś, ale pacjent daleko nie zajedzie :P
Ha! I tu Cię mam! To co napisałeś brzmi bardzo sensownie, ale tak naprawdę obnaża to fakt, że jesteś zamknięty na krytykę od grafików na niższym poziomie niż Twój ;D (dlatego że nigdy over nie będzie wyglądał lepiej od oryginału dopóki nie zrobi go ktoś ewidentnie lepszy)
UsuńEC, naprawdę uważam że nie trzeba być kucharzem, żeby wiedzieć, że zupa jest za słona. (będę używać tej metafory aż sobie ludzie ją przyswoją xD)
Wiadomo, że jak sie jest początkującym to się ma mniej wyrobione oko, ale z czasem horyzonty się poszerzają i zauważa się więcej... ale zwróć uwagę, że nawet ktoś początkujący może zauważyć że postać stoi sztywno, lub grafika nie ma głębi, lub perspektywa się sypie. Większość ludzi jest w stanie w przybliżeniu ocenić czy grafika jest realistyczna czy płaska, nawet jeśli w ogóle nie mają doświadczenia w sztuce.
Ale wiem o jakie emocje i wrażenie Ci chodzi - kilka razy ktoś się mnie kiedyś czepiał, że nie umiem perspektywy, a sam ją ćwiczył i wychodziła mu OKROPNIE. i sobie wtedy tak myślałam, że "jak on mi może tak gadać jak sam ma z tym problem". Otóż teraz, jak o tym pomyślę, to zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś walczy z jakimś tematem (np perspektywa) i mu nie wychodzi ale się stara to poprawić, to on będzie wyczulony na błędy w perspektywie u innych grafików :) Jak sobie to uświadomiłam, to inaczej spojrzałam na krytyków.
Każdy krytyk mówi to, co ON by zrobił na Twoim miejscu. To bardzo ważne, bo tak naprawdę pokazuje Ci, jakie aspekty grafiki są dla różnych artystów najważniejsze, dzięki czemu otrzymujesz wachlarz opcji do wykorzystania. To które weźmiesz pod uwagę zależy już od Ciebie, ale naprawdę uważam, że nie powinieneś dysklasyfikować krytyków wdł ich umiejętności. Już wolę jak się ich dysklasyfikuje ze względu na ich osobisty gust, styl czy charakter, bo te rzeczy są raczej stałe u ludzi i nie mamy na nie za bardzo wpływu. A umiejętności rozwijają się bardzo szybko, i może się okazać że ignorowałeś rady jakiegoś przyszłego polskiego "mullinsa" :)
A, i jeszcze mi się przypomniała super anegdota z jednej recenzji z portalu filweb.pl Jeden z krytyków filmowych został zaatakowany przez offowego twórcę, że jeśli tak mu się film nie podoba, to żeby zrobił lepszy :D Nie robisz filmów a jesteś w stanie powiedzieć dlaczego film Ci się nie podobał? To również się tyczy grafiki. Ludzie z zerowymi umiejętnośniami też mogą oceniać ;)
UsuńPzdr, i dzięki że zaglądasz na bloga ^^
Rozpisałaś się. Niepotrzebnie ;] Zauważ, że napisałem "najwyższa" (najbardziej przydatna) a nie "jedyna słuszna". Także nie, nie masz mnie :P
UsuńMoja druga połowa w ogóle nie rysuje, a jej krytyki często ratują mi dupę wskazując oczywistości któryh ja z niewiadomych przyczyn nie zauważam, także doskonale wiem o czym mówisz i się zgadzam w zupełności.
A już myślałam, że Cię przyłapałam na gardzeniu mniej doświadczonymi grafikami ;)
Usuńja zazwyczaj nimi gardziłem :P ale to też była kwestia dojrzałości.
UsuńNiestety, musisz jeszcze podszkolic swoje umiejetnosci freudowsko-inkwizytorskie nim zdemaskujesz moja gleboko skrywana pogarde dla mniej doswiadczonych grafikow I szalencza nienawisc do calej ludzkosci w ogole. Do tego czasu bedzie juz za pozno, bo bede siedzial w mojej tajnej bazie w wydrazonym wulkanie na skorzanym obrotowym fotelu, z czarnym kotem na kolanach i palcem na duzym, czerwonym przycisku :-P
Usuń*odchodzi, mamroczac cos o wykrotach, humorach i fluidach*
W Polsce wystarczyłoby zabrać krzyż XD
UsuńA ja sie nie zgodze z jedną kwestią - jak zwykle! :P Mianowicie chodzi mi o pozytywny feedback. Wszystko zalezy indywidualnie od osoby. Gdy za dużo zbiera się "wielbicieli" dookoła osoby skłonnej do popadania w samouwielbienie... nie kończy się to dobrze. Znam taką pewną osobe która uwaza przez to że jest legendą, i każdy negatywny kometarz kończy się od razu blokiem i nasłaniem stada trollów by pognębić. I journalami jaka to ona jest skrzywdzona. Chyba wszyscy znamy ten typ.
OdpowiedzUsuńStąd, jako ze nie kazdego dokładnie znam, pod cudzymi pracami nie odzywam sie wcale. Komentuję prace tylko osób które dobrze znam, i które mnie o to poproszą - i w tej kwesti, cóż... Twój artykuł pozostaje prawdziwy.
PS. W końcu juz nie jestem anonimeeem! ;D
^^ No właśnie skoro taka osoba nasyła trolli i się żali jaka jest pokrzywdzona, to to własnie pokazuje, że tysiące pozytywnych komentarzy ma mniejszą siłę niż jeden negatywny. Nie znam za dużo popularnych osób, więc może się nie znam, ale znam jedną osobę, która jest dość popularna i też jest bardzo emocjonalna, ma stado fanów, ale powiedziała mi kiedyś, że im się człowiek staje bardziej popularny, tym bardziej bezkarni i bezczelni robią się haterzy, bo uważają, że skoro ma się taką popularność to trzeba być bardzo dosadnym, żeby utrzeć nosa ;) Powiedziała mi tez, że to haterstwo jest często bardzo bolesne, a niektórzy nawet stalkerują przez maile i facebooka, więc ciężko uciec od kilku natrętnych osób, które się uwzięły.
UsuńWięc w sumie trudno oceniać taką osobę, wyobraź sobie że z jednej strony jest uwielbiana a z drugiej strony sączy sie na nią tyle jadu że można popaść w depresję :P
Z kolei inny przypadek, koleś który zupełnie się nie przejmuje krytyką, ma naprawdę miliony odwiedzin na devie, jest bardzo popularny - traktuje ludzi jak numerki. Jara się tym jaki jest popularny... ale nie przejmuje się żadną krytyką i nie liczy się z nikim kto ma mniej odwiedzin na devie niż on ;) To dopiero masakra. Autentyczny przypadek. Sama byłam w szoku, jak ważny jest dla niego deviantart i jak bezosobowo traktuje ludzi którzy za nim "stoją". Dla niego to czysta statystyka. To dopiero creepy :P
Co do subwayów zgadzam się często sam robię ale już coraz rzadziej chyba że wiem ze dana osoba naprawdę jest juz na takim poziomie ze wyciągnie coś z tego.
Usuńpamiętam kiedys jak mayk mi napisał parafrazując "jest spoko ziom" w teczce i to bardziej mnie popchnęło do roboty niż cokolwiek innego ;)
+50 do powera? :) Sam więc przyznasz, że w głębi duszy jednak wolimy być chwaleni niż krytykowani :P
UsuńTez takich widziałem, takie typy które wymieniłaś, Telthona :] A co powiesz o takim typie, który trzyma się z dala od takich portali, nie wysyła prac, nie komentuje, ale czyta i patrzy?
UsuńZnam przypadek typa który nawet za bardzo nie czytał i nie patrzył, po prostu nie żył za bardzo tym co się dzieje w internecie :) A jego grafiki stały się sławne bo ktoś inny sobie je "podpieprzył" i rzucił do folio ;)
UsuńSą różne przypadki. Niektórzy nie potrzebuiją feedbacku od randomowych ludzi, i ten który dostają w pracy im wystarczy. Inni po prostu robią swoje i czekają na odpowieni moment, żeby pokazać swoje dzieła. Nie ma jedynej słusznej drogi. Wszystkie są indywidualnie dobre :D
Po pierwsze: Dzięki Telthona za artykuły! Cieszę się, że mogłam poznać twój punkt widzenia na te sprawy i ogólnie uwielbiam rozmawiać na te tematy, chociaż to dla mnie trochę temat-rzeka, nie jestem w stanie się do końca sprecyzować.
OdpowiedzUsuńPo drugie, bo warto myślę o tym wspomnieć, nie czuję się perfekcjonistą, wręcz przeciwnie. W ogóle czuję się jak ufoludek w porównaniu z innymi jeśli chodzi o moje podejście do... rysowania, sztuki, no, tego wszystkiego. Parę punktów z tego punktu o tym co charakteryzuje perfekcjonistę się ze mną zgadza, ale nie uważam, żeby były one wyznacznikami. Fajnie, że mówiłaś o charakterze obok talentu i zdolności.
No a wracając do tematu, w końcu wiem co powiedzieć jak ludzie się pytają mnie o radę. Super! Poza tym przytoczę pewną sytuację z pracowni rysunku: asystent chodzi i krytykuje, a profesor chodzi i wychwala. Myślę, że to idealne połączenie.
Haha, cieszę się że zaglądasz ^^ :) I tak, coś w tym jest, że asystenci odgrywają "złego" a profesorowie "dobrego" policjanta :D ale spotkałam się też kiedy to profesor był zły, a asystent do rany przyłóż :) Chyba na uczelniach plastycznych uważają, że każdy musi przejść przez taką szkołę życia :P
UsuńHa, i tak, charakter jest moim zdaniem najważniejszy, bo warunkuje pozostałe czynniki "bycia artystą" :)
Będzie więcej podobnych artykułów. Ciekawe kiedy mi się tematy wyczeprią xD
Bardzo mądry artykuł. Osobiście, zgadzam się najbardziej z tym, co mniej więcej znajduje się na końcu - najlepiej jest mieć kilka osób (lub nawet i jedną), z którą możesz dłużej porozmawiać na temat lub od razu pokazać na żywo rady. Najlepiej, żeby taki znajomy był na tyle dobrym lub dobrze zgranym znajomym, który mówi ci coś absolutnie szczerze bez wydźwięku negatywnego czy pozytywnego. Ja akurat mam to szczęście i działa to w obie strony, choć koleżanka zdecydowanie przewyższa mnie levelem kilka razy ;)
OdpowiedzUsuńZauważyłam też jeszcze jedną prawidłowość, której chyba nie opisałaś. Mianowicie - krytyka otrzymana od mistrza. Chyba każdy ma jakiegoś swojego guru, którego słowa są jak złoto. Jeżeli oczywiście mamy to szczęście, że ów mistrz zwrócił na nas uwagę. W tej sytuacji zwykle zarówno dobre jak i złe komentarze są dla nas motywujące.
Co do samego komentowania i krytyki, to nie znoszę najbardziej pewnego typu osób, które mają przeświadczenie o swojej boskości. Najczęściej spotykałam takich na digarcie. Wystarczyłoby napisać: "twoje rysunki są słabe, musisz wiele pracować, okropnie rysujesz” lub nawet: „jesteś beznadziejny” etc... Ale ten typ zwykle ubiera swoją wypowiedź w wielce wyszukane metafory, które mają go chyba tylko podbudować i pokazać jak inni są maluczcy, gdyż nie tylko przewyższa ich warsztatem graficznym, ale także erudycją. Kiedyś ktoś mi zostawił komentarz, że mój rysunek przypomina malucha zaciągniętego na dźwig z zrzuconego z iluś tam metrów, po którym coś przejechało bla bla bla ;p Wiadomo, że to psychopata i nie ma co brać do siebie, ale doprawdy powala mnie podejście takich ludzi.
Bardzo nie lubię też, gdy ktoś ocenia negatywnie pracę pod kątem nie pasowania jego gustom. Nawet jeśli technicznie jest bardzo dobra, to ktoś pisze, że jest to brzydkie. Jeżeli nie lubię danej tematyki, to nie komentuję pod tym kątem lub ignoruję art. Mam koleżankę, która robi mroczne rysunki - przewalają się flaki, kości, drut kolczasty itp. Dość często ktoś pisze, że jej prace są brzydkie, bo po prostu mu nie pasują wizualnie trupy, mutanty i tym podobne ;p Na tej samej zasadzie w muzyce – większość ludzi nie słucha na przykład muzyki klasycznej choć wirtuozi w niej są, nawet jeśli nie każdemu się podobają. Gdy trafię na radio z nielubianym gatunkiem po prostu przełączam na inną stację i tyle. Takie komentarze (od randomów oczywiście) mogą tylko pokazać czy tworzysz nazwijmy to „pop” czy coś niszowego.
A najbardziej nie znoszę gdy ktoś rysuje nieanatomiczne postacie-modliszki, ale wszyscy się zachwycają rysunkiem, bo to goła baba i ma mangowo hentaiowe cycki xD
Osobiście chyba wolę jeżeli nawet ktoś mi rozpisze na więcej linijek co jest źle, nawet jeśli znam swoje błędy. Może dlatego, że rzadko rysuję i miałam bardzo dużą przerwę związaną z rozwaleniem ręki. Mój warsztat nieco się stoczył i chłonę każdą radę, która pozwoli mi jakoś wrócić do sprawności.
Pozdrawiam i przepraszam za długi koment ;)
Witaj :D Nie przepraszaj za długi komentarz! :D Czemu wszyscy za to przepraszają, przecież o to chodzi, żeby trochę podyskutować na dany temat! :>
UsuńNa temat gustu i stylu szykuję oddzielną notkę tak samo o mistrzach, dlatego nie zaprzątałam sobie nimi głowy na razie. Jednak masz niezaprzeczalnie rację, że krytyka od mistrzów jest czymś zupełnie innym niż zwykła krytyka, a jest to związane z emocjami którymi darzymy taką osobę :P Można powiedzieć że jak się mistrz odezwie, to jego słowo jest niemalże święte :P Może dać kopa, ale kilka razy spotkałam się z opiniami, że ktoś się straasznie zawiódł na swoim mistrzu jak kogoś objechał zbyt mocno, w sensie zbyt mocną krytykę wystawił. No różnie bywa, temat szeroki, więc notka na pewno będzie. :P
I zgodzę się z digartem. Ludzie tam przebywający bardzo szybko obrastają w piórka. Gromadzą się w hermetyczne kółka wzajemnej adoracji, zwłaszcza w środowisku fotografów - a najszczególniej tych, którzy mają fajniutkie foteczki swoich przystojnych i ślicznych główeczek na profilach ;) I dokładnie, muszą podbudowywać swoje ego jeszcze zgrabnie skleconymi komentarzami, nad którymi z pewnością głowią się te 10 minut ;) Nie przejmuj się tego rodzaju krytyką, bo to nie krytyka a "haczyk" za który jeśli pociągniesz, to wpadniesz w bagno ;) Tacy ludzie czasem przypominają mi hieny, bo jak zaczniesz dyskutować to przyciągają za sobą pozostałych lojalnych członków stada którzy będą Cię jeszcze dodatkowo gnębić :D Mam trochę w tym doświadczenia, przez co nie udzielam się na digu za bardzo :) co nie zmienia faktu, że na digu bardzo często spotkasz super ludzi, fajnych artystów, a i jeszcze czasem jakieś zlecenie się przez diga utrafi :)
Pozdrawiam :D Rzuć linkiem do swojej galerii bo nie mogę znaleźć :D
Na digu z takimi sytuacjami spotkałam się tylko z rysowaniem. Moje foto nigdy nie starło się z jakąś zjechą, ale też za dużo tego nie publikowałam, gdyż nie miałam cierpliwości do owego portalu. Nie przejmuję się takimi psychopatami, tylko zastanawia mnie psychologia takiego osobnika i jego logika. Ale to chyba jest kwestia zwyczajnie wychowania plus właśnie uderzenia wody sodowej na mózg. A i przyciąganie reszty stada to też masz rację. Ludzie przez internet tracą wszelkie opory.
UsuńFotografia w ogóle chyba (jako środowisko) jakoś zmieniła się od czasu, gdy pierwszy raz wzięłam Zenita do ręki. Mam takie wrażenie, że mnóstwo jest teraz młodych chłopców fotografów, którzy są tak zajebiści i wygrali tyle nagród i skończyli tyle szkół, i nie dociera do nich, że ktoś na przykład może nie życzyć sobie, żeby robiono na nim z ukrycia reportaż. A potem udają obcokrajowca, że niby nie rozumieli jak się mówi "proszę nie robić nam zdjęć" - całkiem niedawny przypadek z mojego życia :/
Czekam zatem ze zniecierpliwieniem na kolejne notki. Zwłaszcza przy tej o gustach zapowiada się ciekawa dyskusja :)
Do galerii zaś zapraszam na annaquamarine na devie, ale mało tam rysunków, a więcej pisania, gdyż na tym skupiam się w tfurczości :) Aczkolwiek obecnie pracuję nad zupełnie nowym stylem digital, jeno światła dziennego to nie ujrzało.
Mam też złomiaste protfolio na aquamarine.xaa.pl ale proszę się nie śmiać ze stopnia optymalizacji strony, gdyż jeszcze nie dałam rady się tym zająć ^^' Ale jest to wszystko sensowniej poukładane niż na devie. Poza tym, nie ma tam literatury, którą to najbardziej się zajmuję. Planuję stronę z samą literaturą, ale za dużo pracy i nie ma czasu się zająć.
Dammit, jak czytam Twoje posty, to są jakby idealnie ukierunkowane na mnie. Mogłabyś mnie wziąć i pokazywać jako figurkę poglądowa przy opisywaniu poszczególnych przypadków. :D
OdpowiedzUsuńMożliwe, że już to gdzieś pisałam u Ciebie w komentarzu, ale dostałam jakiś czasu temu bardzo negatywna krytykę, która zmieniła moje rysunkowe dłubanie w bardzo pozytywny sposób. Nie wiem, dlaczego. Zawsze opornie szło mi przyjmowanie JAKIEJKOLWIEK krytyki, nawet dotyczącej źle pozmywanych naczyń. Ta jakoś na mnie zadziałała. Nie zostawiła na mnie suchej nitki, poza tym, że usłyszałam, ze mimo, ze droga długa, to coś mnie może w tej dziedzinie czekać (nie wiem, na ile szczere to było, a na ile po to, żebym nie dostała załamania nerwowego, ale mniejsza).
Mój problem był taki, że miałam w otoczeniu za mało osób, na wyższym poziomie, z którymi mogłabym szczerze pogadać na temat progresu i poprawiania własnych błędów. Nie chodziłam do plastyka, nie jestem na ASP, moi rodzice są muzykami, a nie artystami. Wszyscy się zachwycają, a mimo, że mój wewnętrzny krytyk ma osobowość Hitlera, to nie potrafiłam wybrnąć z tego dołka.
Teraz dopiero zaczęłam w miarę regularnie ćwiczyć, skupiłam się na poprawianiu anatomii, wychodzeniu z własnych 'comfort zones' (od ponad miesiąca nie wrzuciłam nic do netu, ale wypełniłam cały szkicownik :D). Staram się też wbrew swojemu krytycznemu 'ja' szukać zleceń z ilustracji, okładek itp. (jestem na takim etapie, że praca dla mnie dopiero się zaczyna :P) To na prawdę pomaga - nie jestem Bogiem rysunku, pewnie nigdy nie będę, ale skoro mój zleceniodawca stwierdza, że chcą z mną pracować, to znaczy, że to, co robię jest dla niego wystarczające. Uważam, że to motywuje do poprawy, częstszego ćwiczeniu, rozwijania się i zdobywania doświadczeń. Także zmusza do wyjścia z wyzej wymienionych 'comfort zones'.
Każdemu, kto jest na moim lub wcześniejszym etapie zawodowym polecam porzucenie wstydu i myślenia w stylu - to nie dla mnie, ja jeszcze muszę się podszkolić i jak będę lepsza, to może. Taki moment nie następuje, bo perfekcjoniści nigdy nie są zadowoleni, o czym zresztą sama piszesz.
Matko, rozpisałam się. Ale może komuś to pomoże, albo ostrzeże i pozwoli nauczyć się na moich błędach. :)
Taak, dokładnie! Perfekcjoniści jak dobiegają do punktu w którym mogliby zacząć pracować, to go "odpychają" by dobiec do niego jeszcze raz z lepszym skillem ;) I nigdy nie myślą o sobie że już "są na tym etapie" :D Ja nawet pracując w studio mam wątpliwości czy jestem "wystarczająco dobra" na to stanowisko :P
UsuńCzasem kop w dupę się przydaje, mi taki się przytrafił kilka razy, od róznych osób, w róznych sytuacjach życiowych, i zawsze było to coś "odświeżającego". :D
No i ciekawa jestem jak postępy po tym zarysowaniu szkicowanika w miesiąc ^^ :D
Jak będziesz coś mieć to chętnie luknę :D
przegapiłem ten wpis i tyle do czytania teraz mam :),
OdpowiedzUsuńwszystko jak najbardziej prawdziwe :)
"PS: pracodawcy nie są tak krytyczni jak inni graficy. Wierz mi :P"
OdpowiedzUsuńTo co się dzieje jak przyjdzie do oglądania folio w CDPie to jest parokrotnie większy hardkor niż jakakolwiek krytyka jaką otrzymałem na gdziekolwiek w necie (sam swojej jednak nigdy nie poznałem) - tylko, że finalnie nie wychodzi to poza studio, a sam autor nieczęsto dostaje jakikolwiek komentarz. Więc pozwolę się nie zgodzić... lub uzupełnić tekstem "zależy jaki pracodawca".
Z krytyki którą sam otrzymałem i miałbym porównać do tego jak to wygląda porównywalny był tylko infamous crittable z Justinem "Coro" Kaufmanem i Marko Djurdjevicem na MADE w Berlinie 2 lata temu. Zostałem tam zmieszany z błotem od góry do dołu, ale była to najlepsza (czy raczej najważniejsza dla mnie) krytyka jaką kiedykolwiek otrzymałem. Na początku byłem trochę zmieszany. Zniosłem to dosyć dobrze bo mam twardy tyłek (najbardziej pożądana cecha w branży ;) ), ale i tak ciężko było mi się pogodzić z tym co wtedy usłyszałem. Koniec końców wyznaczyło mi to pewną drogę w tym co robię - tego typu krytyka jest na wagę złota.
Problemem z Max3d i krytyką w ogóle jest to (zakładając, że już się przekroczyło pewną barierę i podstawy nie stanowią aż tak dużego problemu), że ludzie często piszą bardzo subiektywnie. Przedstawiają swoją wizję tematu. To jest z reguły bezwartościowe jako krytyka. Może być pewnym drogowskazem, ale tak się staje bardzo rzadko.
Hej :) Ale z tym CD projektem to chodzi Ci o to, że graficy w studiu hatują portfolia ludzi, którzy chcą się dostać do CD projektu? :D Bo chyba nie do końca zrozumiałam :D Ale jeśli tak, to coś takiego uważam za normalne? Zwłaszcza jeśli mówimy o dużych i >legendarnych< studiach robiących mega znane i lubiane tytuły? Osoba pracująca w takim środowisku zdaje sobie sprawę z jednej strony, że z zewnątrz firma wygląda cudnie, a w środku jest burdel, więc trzeba bardzo ostrożnie wybierać przyszłych kompanów niedoli ;) Na dodatek jeśli firma jest popularna to dostajecie pewnie dziesiątki tych aplikacji więc możecie być marudni i markotni :) Wiadomo, że ludzie wolą pracować z ludźmi "lepszymi od siebie" bo wolą się od nich czegoś nauczyć zaniast "uczyć juniora". Ale z pewnością jest to trudne, znaleźć kogoś lepszego, jeśli jest się takim Bartkiem Gawłem :) Po za tym jeśli autor takiego portfolio nie wie, że został zmieszany z błotem, to krzywda mu się raczej nie dzieje :)
UsuńCzasem ktoś musi wylać kubeł zimnej wody na człowieka, żeby go trochę "sprowadzić na ziemię". Ale domyślam się, że taka sroga krytyka od znanych i lubianych osób może być bolesna. Z jakiegoś powodu graficy są raczej szczerzy i dosadni w ocenianiu, i nie zawsze wiąże się to z pozytywnymi uczuciami. Znam przypadki ludzi, na których takie mieszanie z błotem wywołuje bardzo mocny skok motywacji. Także to też zależy od człowieka, etapu na którym się znajduje i sytuacji. Ważne też jest to czy darzymy osobę która Cię krytykuje szacunkiem czy też jest nam ona obojętna. Z resztą tak jak powiedziałeś, i tak krytyka w każdym przypadku jest subiektywna. A o gustach się przecież nie dyskutuje :D
No mniej więcej o to mi chodziło. Tylko, że moim zdaniem to nie jest kwestia dużych i legendarnych firm, a po prostu ludzi. W niektórych firmach przecież folio ogląda jedna, dwie decydujące osoby. Tutaj tą osobą jest Bartek i to on jest tą decyzyjną osobą, ale jednak jak ktoś zauważy, że przegląda czyjeś folio (które dostaje po wstępnej selekcji HR'u) to zazwyczaj zlatuje się masa ludzi i każdy coś od siebie dorzuci. W większości to jest hejt, ale dlatego, że jednak znaczna część tego co przychodzi jest na poziomie mocna początkującym, a zdarza się, że aplikują na seniora.
UsuńGłówny wyznacznik przyjmowania ludzi to jednak umiejętności. Bałagan jakiś tam jest, ale raczej nie większy niż w innych firmach i raczej nie ma wpływu na to jak się pracuje i nie ma też wpływu przy wybieraniu ludzi. Firma musi się też liczyć jednak z kosztami i przy tak dużym projekcie te pieniądze przy zatrudnianiu ludzi nie są nieograniczone. Dlatego to zawsze jest jakiś kompromis. Ciężko by było zatrudniać ludzi lepszych od siebie. Co to tak naprawdę znaczy? Każdy jest inny. To nie są przecież wyścigi i tak naprawdę temat na zupełnie inną dyskusję ;).
Ale to o czym pisałem też wynika tak naprawdę ze świetnej atmosfery. Tego, że ludzie jarają się projektem przy którym pracują i nakręcają się wzajemnie i dzięki temu się rozwijają.
Dwa miesiące temu miałem okazje pokazać swoje prace Ianowi McCaigowi. Nie widziałem do końca sensu, bo już od dawna wiem w którą stronę iść i nad czym chcę pracować. Na koniec się jednak zdecydowałem, bo taka okazja drugi raz się może nie zdarzyć. Usłyszałem od niego tylko pochwały. Sam jednak miałem (i mam dalej) do tych prac masę zarzutów. Więc tu jest tylko potwierdzenie dla słów, że sami jesteśmy największymi krytykami swoich prac(przynajmniej na pewnym etapie, gdy już się potrafi podejść do swojej twórczości z dystansem).
"A o gustach się przecież nie dyskutuje :D"
Kiedyś usłyszałem na to zdanie odpowiedź: " A o czym ludzie mają dyskutować jak nie o gustach?" ;).
E tam, Ian McCaig jest do rany przyłóż, ma idealny charakter do motywowania przez pochwały ;) Zdziwilbym sie, gdybys dostal od niego jakas krytyke... ;P
UsuńGraty kontaktow!
Hm.. Chyba dosyć często portfolio jest pokazywane grupie w której aplikujący miałby pracować. Zwłaszcza jeśli atmosfera w pracy jest luźna. Oczywiście to zależy od art directora lub od leada czy pokaże folia współpracownikom. Ale wydaje mi się, że podejmowanie decyzji wspólnie jest ok. Chociaż z drugiej strony, jeśli osoba aplikująca zna kogoś w środku i ten typ nie lubi tej aplikującej osoby to ha ha ;D nie ma o czym mówić :D
UsuńWiadomo że często trafiają się początkujący ludzie, którzy urwali się z choinki i nawet nie wiedzą na jakie aplikują stanowisko (i na przykład wrzucają do folio fotografie lub designy opakowań nudli) :> Ale zawsze wydawało mi się że sztuką nie jest objechać jak jest oczywiste że dana osoba nie ogarnia, a sztuką jest dostrzec potencjał, zauważyć że ktoś jest nieoszlifowanym diamentem i trzeba go szybko przyjąć, zanim podrośnie i stawki mu skoczą o 500% :)
A zawsze wydawało mi się, że do CDPu to ludzie wysyłają tak wypasione folia że nie opłaca się próbować ;)
Podoba mi się to co napisałaś.
OdpowiedzUsuńWiele ludzi reaguje też na słowa ''konstruktywna krytyka'' czy ''nie przyjmujesz konstruktywnej krytyki'' bardzo źle i ja należę do takich osób, ponieważ ludzie, którzy twierdzą, że konstruktywnie krytykują i zakrywają się tym jak tylko się da często nawet nie rozumieją pojęcia konstruktywnej krytyki i zasłaniają się nią nawet jeśli autor mówi im ''nie chce zrobić tak jak mi radzisz, bo nie o taki efekt chodziło mi na tym rysunku". Moja twórczość nie jest zbyt ''profesjonalna'' ale wiele razy spotkałam się z zarzutem ''nie potrafisz przyjąć konstruktywnej krytyki'' w momencie, kiedy po prostu wyjaśniałam genezę i cele mojej pracy.
Przyszłam na tego bloga, bo tę notkę przeczytałam przez przypadek dawno temu i jakoś zawsze chciałam skomentować, ale myślę, że zostanę tu na dłużej i jak już w czerwcu stanę się bezrobotną pn-pt i bez studiów podyplomowych sob-nd to przysiade, poczytam i na pewno duzo z tego zyskam.
Dzięki za komentarz :)
UsuńKonflikt - autor kontra krytyk jest czymś naturalnym :) Wiadomo, że autor chce być doceniany, a krytyk chce pomóc w zwalczaniu błędów, ale obie strony czesto właśnie mijają się z celem. Też na swojej drodze dostawałam mnóstwo moim zdaniem niesprawiedliwych komentarzy, na przykład ktoś kto ma gadane zauważył jakąś bzdurę, i zaczynał się doszukiwać tej bzdury w każdej mojej pracy :P reszta ludzi podłapała temat i już miałam hate na zadany temat ;D ale taka jest nasza rola, jako autorów, żeby nauczyć się z tym żyć, wyciągać wnioski z tego i starać się być lepszym za każdym razem gdy sięgamy po przysłowiowy ołówek :) tłumaczenie się i wykręcanie nie satysfakcjonuje ani autora ani krytyka... a autorzy sa poddawani nieustannej ocenie, więc jak się dostanie jakąś "etykietkę" to potem ciężko się jej pozbyć. Nawet "nieumiejętność przyjmowania krytyki" może być źródłem hate'u. Taki świat. Co robić. Trzeba z tym żyć :P
Mnie kiedyś zaatakował ''klub konstruktywnej krytyki'' i skomentował mangowy rysunek zrobiony z tyłu jakiegoś zeszytu "Mona Lisa ma podobną kompozycję, a jest dziełem sztuki, przemyśl to". *mózg rozje...*
UsuńRaz też napisałam, że ubiór postaci jest wzorowany na yukacie, to się dowiedziałam, że yukata wygląda inaczej, a kiedy odpisałam, że przecież ubranie jest tylko wzorowane na yukacie to się dowiedziałam, że nie umiem przyjmować krytyki. A najśmieszniejsze, że w tym obrazku zrobiłam postaci 2 lewe ręce i jakoś nikt tego nie zauważył.
Czasem chciałabym zwalczyć ten problem "wielkich krytyków biegnących na pomoc" i nauczyć ich, że to co piszą niekoniecznie jest konstruktywne i nic dla mnie nie wnosi, ale wiem, że to nic nie da. Tylko szkoda mi, że osoby, które są na początku drogi i nie są tak bardzo świadome siebie mogą się nabrać na niektóre "konstruktywne krytyki" i zapędzić się w kozi róg.
Sama może nie za pięknie tworzę, a przynajmniej poza malarstwem tradycyjnym, ale udało mi się 2 lata temu osiągnąć cel i zostać magistrem sztuki - pedagogiem i czasami mi się serce kraje gdzie zapędzają młodych ludzi komentarze otrzymywane np. na deviantartach ;)
Jeśli ostra krytyka coś robi, to raczej nie zapędza ludzi w kozi róg, tylko powoduje że co "słabsi psychicznie" odpuszczają temat i przestają się tym zajmować. Widać więc, że trzeba być gruboskórnym, i niektóre rzeczy puszczać mimo uszu. Autor zawsze będzie poddawany ocenie, i trzeba się z tym pogodzić :)
UsuńPrzykłady, które podałaś są świetne xD Wybitne wręcz xD Myślę, że fakt że ktoś poświęca Ci chwilę swojego cennego czasu na to by Cię objechać wykazuje - że się Tobą ekscytuje i przejmuje i oddaje Ci pare minut ze swego życia aby to obwieścić :D a więc wzbudzasz emocje, oddziałujesz na widza! wywołujesz reakcje! jak spojrzysz na to z tej perspektywy, nagle okaże się że zdumiewająco dużo ludzi poświęca Ci zdumiewająco dużo czasu ;) a to będzie miłe, nawet jeśli próbują zepsuć Ci humor ;)