Mały offtop: po wizycie w National History Museum w Londynie coś we mnie drgnęło :P Mówi się, że Google jest najlepszym przyjacielem grafika. Chyba wszyscy używają Google Image na codzień, i trochę ta oczywistość uciekania się do Googla za bardzo wrosła mi w krew. Nie wiem jak wygląda puklerz? Pomaga mi Google. Nie wiem jak wygląda tekstura sznura? Pomaga mi Google. Ale co, jeśli czasem >nie wiemy< czego szukamy? Warto kupić album o tematyce która nas interesuje. Naprawdę. Człowiekowi nagle oczy wyłażą na wierzch, jak okazuje się jak wygląda czaszka żmiji. (Nigdy by mi nie przyszło do głowy, by wyszukiwać czaszki żmij w Googlach). Wyszukiwarka znajdzie wszystko, jeśli wiesz czego szukasz. Ale żyby poszerzać ogólną wiedzę w danych dziedzinach, żeby wiedzieć czego szukasz - warto inwestować w albumy. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, póki nie poszłam do muzeum, a potem nie kupiłam książki. To takie banalne - słyszy się tyle o tym, ale dopóki się samemu nie ruszy w tym kierunku, to się nie wie co się traci.
Nie mówię, żeby wszyscy zaraz kupowali "Skulls" (które na marginesie ma więcej obrazków niż treści, i jest absolutnie fantastyczne) Chodzi mi o to, że naprawdę WARTO inwestować w albumy wszelkiego rodzaju. Inspirują, zaskakują, a jeśli chcesz >kopać< głębiej, to masz nazwy i terminy, które ułatwią research w Googlach. :)

zgadzam się i potwierdzam, tylko co zrobić jak już brakuje półek i miejsca na parapetach ? mój synek ma już 100 pozycji książkowych, a to tylko książki dla dzieci.
OdpowiedzUsuńUwielbiamy książki i zawsze z wyprawy do antykwariatu (inaczej trochę ciężko się szarpnąć) jakiś łup przynosimy :)
no, dzieciaki to muszą akurat mieć książki :3 to je rozwija.
UsuńJa za to przestałam kupować książki już jakiś czas temu, bo wszystko co chcę czytać mogę mieć na kindlu (wyjątkiem jest nowy wiedźmin Sapkowskiego -___-) lub ipadzie. Nawet gazety kupuję już digitalizowane, dzięki czemu nie mam już problemu z przechowywaniem ich. Saga Pieśni Lodu i Ognia to ostatnie książki jakie kupowałam w papierowej edycji, i zajmują TYLE MIEJSCA że masakra :P po Martinie stwierdziłam że kończę z papierowymi cegłami. Ale albumy ze zdjęciami czy ilustracjami to coś innego, warto nabyć ich trochę, albo przynajmniej pożyczyć (zawsze też można posiedzieć w empiku i pooglądać na spokojnie - można jeszcze czytać w empikach?) tu chodzi głównie o wzbogacenie swojej biblioteki wizualnej w pamięci. Zawsze można też się wymieniać takimi albumami lub sprzedawać je dalej, jeśli naprawdę już tego za dużo sie wala po mieszkaniu :)
Jak to e-book niedostępny?
Usuńhttp://goo.gl/qfBtFa
Co do czytania w empikach to już od dobrych 2-3 lat nie ma w nich "kanap" dla czytaczy, więc jeślic zytać to tylko na stojąco albo w jakimś kącie gdzie aktualnie nic nie stoi ;) Poza tym moim zdaniem empik zamienił się z modnej księgarni w drogi sklep z gadżetami, które na necie można kupić 5x taniej...