22 września 2015

Industry Workshops 2015 || Relacja

Industry Workshops to londyńskie warsztaty CG, które skupiają się głównie na koncept arcie i grafice 3d. Od czasów warsztatów ConceptArt.org stwierdziliśmy że nie będziemy jeździć na pierwsze edycje podobnych imprez, dlatego na zeszłorocznej edycji się nie pojawiliśmy, ale w tym roku zdążyliśmy się załapać ze znajomymi z pracy :) Lokacja eventu muszę przyznać że była dosyć niefortunna, bo przy samym Waterloo, gdzie hotele są raczej drogie, a sama impreza odbywała się w tunelu pod stacją kolejową, co powodowało regularne trzęsienie sufitu, rury (kanalizacja?) przeciekały i kapały ludziom na głowy, wentylacja lokalu była koszmarna (duchota w Londynie to rzadka rzecz, która pojawia się jeśli naprawdę wtłoczy się za dużo ludzi do małych pomieszczeń bez okien - np metro) a żeby w ogóle dojść do tego "The Vault", trzeba przejść przez pośredniej urody tunel ozdobiony grafitti i śmierdzący moczem i oparami sprayów. W jednej z sali (tym z modelem) było też czuć grzyba w powietrzu. Zdaje się, że organizatorzy sprzedali za dużo biletów, bo wszędzie brakowało krzeseł, i lądowaliśmy na ziemi lub pod ścianami, w bardzo niewygodnych pozycjach i skąd było naprawdę mało widać. Identyfikatory każdy dostał, ale nie były one podpisane, co trochę utrudniało sprawę (np na THU dostaje się identyfikatory imienne, dzięki czemu możesz zrobić zdjęcie komórką takiego identyfikatora, zamiast notować nazwiska, jeśli chcesz kogoś zapamiętać, a ten ktoś nie ma wizytówki).
Większość uczestników dostała koszulki i torby materiałowe w gratisie. Podczas wykładów częstowali nas kawą, organizowali też małe lunche, a wieczorem alkohol i muzykę.
Same wykłady były całkiem fajne, szczególnie wykład Thomasa Scholesa, którego poznaliśmy dzień wcześniej i Jenny Beavan, która opowiadała o pracy nad kostiumami do najnowszego Mad Maxa i swoich wcześniejszych projektach.
Tom Scholes czarujący clone toolem i repeat transform :D

Z 3dniowego lineupu załapaliśmy się tylko na 2 dni, bo impreza kończyła się wieczorem w niedzielę, a w poniedziałek z samego rana mieliśmy lot do Lizbony na THU, więc można rzec, że datę też wybrali nieco niefortunnie.

Całe wydarzenie z powodu industralnego charakteru miejsca wydawało się kameralne i nieoficjalne, ludzie byli wyluzowani i przyjacielscy. Atmosfera była iście alternatywna ale mam wrażenie, że z powodu ceny i tych co mniejszych organizacyjnych problemów niekótrzy mogliby poczuć się zawiedzeni, więc mogę ten event tylko ostrożnie polecić.
Jak ludzie są świetni, to można się i dobrze bawić i wyciągnąć użyteczną wiedzę w każdych warunkach :) My z Tomkiem pewnie pojawimy się również i na przyszłorocznej edycji, bo uważamy że z roku na rok na pewno będzie lepiej :)

2 komentarze:

  1. czuc grzyba w powietrzu, oh to takie angielskie ;) miejsce wydarzenia dosyc nietypowe i biorac pod uwage cene biletow pewnie bedzie troche niezadowolonych osob ;) dobrze ze nie bylo golebi czy nietoperzy w tych tunelach ;) byscie mieli jeszcze weselej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź, nie wiem jak można takie eventy organizować w takich miejscach ^^"

      Usuń