IFCC 2017 było beznadziejnie zorganizowane, ale klimat miasta, luźna atmosfera i świetni ludzie jak najbardziej nadrabiali niedoróbki organizacyjne.
Co było nie tak?
Po pięciu latach eksperymentowania i jeżdżenia na eventy dla artystów z branży graficznej, mogę spokojnie powiedzieć że IFCC było najgorzej zorganizowanym ze wszystkich na których byłam. Nie mieli: cateringu, klimatyzacji, dobrze oznakowanych organizatorów, dobrego nagłośnienia, dobrego projektora, dobrego oświetlenia.... ale to wszystko nic w porównaniu z faktem, że nie mieli najważniejszego: rozkładu wykładów. Mieli za to: dobrą lokalizację, świetną pogodę, pogodnych uczestników i łatwy dostęp do alkoholu i kawy. Rozdawali ludziom książeczkę promującą inne art eventy. Co wydawało mi się dosyć zabawne :D
Nie wiem na co poszły pieniądze zebrane z biletów. Pierwszy i drugi dzień były totalnym chaosem, roboczy rozkład był napisany długopisem na kartce papieru przy recepcji gdzie dwie organizatorki siedziały i rozdawały identyfikatory.
Niektórzy mówili, że rozkład został wysłany na emaila. Z jakegoś powodu ani ja ani Tomek nie dostaliśmy tego emaila, a nasi znajomi dostali. Próbowałam nas dopisać do listy mailingowej, ale z dnia na dzień nagle zdecydowali, że będą publikować rozkład w postach na FB, i to w jakiejś niszowej grupie "drink and draw" a nie na oficjalnym kanale IFCC.
Na kilka źle ulokowanych wykładów, gdzie popularny speaker mówił w jakiejś maleńkiej dusznej sali nie dało się wejść z powodu zbyt dużej ilości ludzi chętnych na wykład. W tym samym czasie główna, duża sala w Kinie Europa stała pusta.
Z niezrozumiałych mi powodów wykłady trwały tylko od 10:00 do 15:00, z dosyć dużymi przerwami pomiedzy wykładami. Spokojnie cały event, wszystkie wykłady dałoby sie upchnąć w 3 dni, od 10:00 do 18:00.
Część z wykładówców, którzy byli reklamowani na stronie internetowej eventu - w ogóle się nie pojawili. Organizator Marko, zapytany o brakującego wykładowcę powiedział, że wiedział że ten artysta nie przyjedzie ale nie zupdatował strony internetowej eventu bo nie miał czasu :P
Wszyscy uczestnicy byli rozczarowani jakością organizacji w tym roku, i część mówiła że poprzednie lata były znacznie lepiej zorganizowane.
Z jakiegoś powodu Marko i inni organizatorzy chyba zdawali sobie sprawę z tego, że się nie popisali w tym roku, i w pewnym momencie pojawiły się takie oto ironiczne banery:
artwork: Josan Gonzalez
Ale! Wszystkie te organizacyjne niuanse wcale nie sprawiły, że wyjazd i event były stratą czasu. Mimo, że organizacja była słaba, to wykładowcy robili co mogli, by uczestnicy nauczyli się czegoś przydatnego. Sporo wykładów oscylowało wokół tzw "artists path/lifestyle" czy "początkach kariery", czyli niektóre wykłady były bardziej rozrywkowe niż użyteczne, ale zdaje się, że ludzie i tak dobrze się przy tym wszystkim bawili. Ten brak organizacyjnego kręgosłupa sprawił, że nie było sztucznego dystansu między wykładowcami a uczestnikami. Czasem wykładowcy mieli totalnego kaca z rana, bo nie wiedzieli że mają wykład tego poranka, i dowiedzieli się o tym np na godzinę przed wykładem, co powodowało dosyć komiczne sytuacje. Wszyscy uczestnicy byli bardzo tolerancyjni i wybaczający, cokolwiek absurdalnego by się nie działo.
Polish squat portfolio review xD od lewej: Madej, Pączek, Sucharek, Klicek, Monia, Tomek, Asia, Przybyś i ja w kapeluszu :P (brakuje Miłka, Magdy i paru innych polskich artystów na tej focie, ale byli :) ) [photo by Stankovic (chyba :P)]
Jedną z rzeczy, które są charakterystyczne dla IFCC, jest tak zwany "Show Off", który polega na tym, że można się zarejestrować na listę, i przedstawiać swoje portfolio przed publicznością w dużej sali Kina Europa. Myślę, że to jest bardzo fajny sposób autopromocji, i chętnie szłam posłuchać artystów opowiadających o swojej twórczości i pracy. Można było w ten sposób znaleźć parę nowych artystów do obserwowania na artstation.
Samma van Klaarbergen na scenie, pokazujący swoje folio na "IFCC Show Off"
Co wieczór całe IFCC spotykało się w najbliższym pubie :P
Wszystkie
sale poza Kinem Europa były ciasne i było w nich duszno. Ale jak
zależało Ci na danym wykładzie, i udało Ci się "fizycznie wcisnąć do
środka", to dało się wytrzymać. (photo by: Marko Prpic )
Pożegnalne party w parku. (photo by: Stanton Feng )
A my z Tomkiem i czwórką naszych dobrych znajomych, zaraz po IFCC zrobiliśmy objazdówkę po Chorwacji :D Ta druga część naszego wyjazdu podobała mi się bardziej niż samo IFCC, bo dużo zwiedzaliśmy i to były takie fajne wakacje w gronie artystów :D
To tyle na temat IFCC ode mnie ;)
Pozdr,
Telka







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz