16 października 2013

Po co grafikowi fejsik?

Żyjemy w naprawdę ciekawych czasach. Sieci społeczne są większe i mają siłę, jakiej nigdy dotąd nie miały. Internet staje się głównym sposobem trafiania do perfekcyjnej grupy odbiorczej, wszyscy kreatywni ludzie mogą w końcu dowolnie kreować swoje ścieżki kariery, portfolio, mogą łączyć się z ludźmi, którzy ich inspirują, i tak naprawdę dystans do kogokolwiek na kuli ziemnskiej z tysiąca kilometrów zmniejszył się do dystansu "jednego kliknięcia myszą". Posiadamy też te swoje małe kawałki przestrzeni cyfrowej, w której publikujemy kontent, który wytwarzamy.

Portfolia internetowe, strony domowe, galerie na popularnych portalach typu Cghub czy Deviantart. Jak chcesz prowadzić bloga, to najlepiej posiadać wszystkie możliwe konta, i na blogspocie, i na tumblrze, i na wordpressie... jeśli po prostu postujesz grafiki, to powinieneś postować je i na deviantarcie, bo tam dużo ludzi jest, i na digarcie, bo tam jest dużo Polaków, i na CGhubie, bo jest on bezpośrednio najbardziej profesjonalnym narzędziem do budowania porfolio, cg society mimo ostatnich zawirowań losu jakoś wciąż się utrzymuje na powierzchni... A, nie zapominaj też o Behance, żeby pakować wszystkie projekty do odzielnych worów, żeby ładnie je rozdzielić i zaprezentować. Tak samo z robieniem video. Jak robisz filmy, to musisz publikować je i na youtubie, i na vimeo (zwłaszcza jesli sa one artystyczne lub komercyjne, a nie śmieszne, bo od śmiechow to jest youtube z kotami) Nie zapomnij zwienczyć tego wszystkiego kontem na twitterze, by wszystkim dookoła trąbić, HEY HEY, patrzcie co namalowałam! patrzcie! możecie to znaleźć WSZĘDZIE! ale macie, jakby ktoś nie ogarniał, macie tu wszystkie 10 linkow! Zfavujcie na każdym! Bo przecież wszyscy są wszędzie... prawda?

Do tego dochodzi teraz nawet Facebook. Prosty przicisk "i like it" dodawany opcjonalnie do prawie każdej z wcześniej wymienionych stron sprawił, że FB nagle zaczął wieść w tym całym cyrku prym.
Jeśli nie śledzicie mnie na 20 portalach, to możecie śledzić mnie na FB! Tam zawsze są najświeższe informacje ode mnie! Zamiast łazić po zewnętrznych stronkach, możecie przeglądać przecież te grafiki od razu z poziomu fejsbooka! Czyż to nie jest wspaniałe? Bo przecież wszyscy są na fejsbuku. PRAWDA?

Mam strasznie mieszane uczucia, bo nagle okazuje się, że musisz być wszędzie. Spamować wszystkich tym samym crappem, którego ludzie może nawet nie chcą widzieć. O co chodzi z tym rozciąganiem granic, o co chodzi z tym, że trzeba wyjść przed szereg i bombardować ludzi wszystkim co robimy.  Czy aż tak desperacko szukamy uwagi? Czemu jest takie ciśnienie na to, by ludzie likowali grafiki na fejsbuku, i komentowali je. I przede wszystkim, co to daje? Mówi się, że przez FB można dotrzeć do znacznie większej grupy odbiorców, bo ma się prawie bezpośredni dostęp do przyjaciół ludzi, którzy są aktywni na twoim koncie. Ale... po co. Po co rodzina jakiegoś grafika ma widzieć grafiki jakichś innych grafików na swoich ścianach, w momencie kiedy grafik dzieli ten kontent poprzez swój panel?
W momencie kiedy wszyscy wychodzą przed szereg, to nikt tak naprawdę się nie wyróżnia, a wręcz przeciwnie, wszyscy są tacy sami, bo działają tak samo i chcą osiągnąć ten sam efekt, a mianowicie dużą ilość ludzi którzy będą go obserwować. Już pomijam fakt, że na Twoim fejsie udzielają się ludzie, którzy w ogóle z Tobą nie rozmawiają personalnie, wszystko teraz dzieje się wokół tego "pictures culture" które się wytworzyło w ciągu ostatnich 5 lat. Ludzie pozują, pilnują się, żeby nie mówić tego co naprawdę myślą, bo kiedy są szczerzy, wśród tych paruset obserwatorów ZAWSZE znajdzie się jakiś wojujący hejter który myśli inaczej. Więc zamiast pisać, ludzie wrzucają te swoje obrazeczki, tną swoje grafiki na kawałki, dozują je w małych porcyjkach aby w ten sposób wywołać hype podobny do tego który stosuje się w dziale marketingu w gamedevie.
Owszem, można być czasem zahypowanym i zaciekawionym, kiedy masz jakiegoś mistrza, i wrzuca on coś raz na ruski rok. Jakby taki Omen nagle zaczął wrzucać wipy czy jakieś bliskie kadry swoich prac, to wszyscy by się tym tak samo jarali. Ale jacyś graficy w pół drogi do bycia "marką"? Nie sądzę.
Dlatego właśnie nie lubię kiedy takie społecznościowe media jak FB przejmują pałeczkę w prowadzeniu artystów i budowaniu ich grupy odbiorczej. Bo w mediach społecznościowych, najszybciej rozprzestrzeniają się rzeczy absurdalne, czyli wszelkiego rodzaju mody. O, wszyscy mają twittera, to i ja założę. Nie mam co prawda nic ciekawego do powiedzenia, ale założę, żeby likować twitty innych ludzi. Albo - ludzie wrzucają jakieś teasery grafik nad którymi pracują? Super będę robić to samo. Dzięki temu zamiast kreować nowy kontent, rozdrabniamy się na fragmenty, nic nie znaczące w skali życia kogokolwiek. 

Graficy powinni zrozumieć, że FB to mainstream. Minestream to najgorsza grupa docelowa jaką możesz sobie wybrać. To jest grupa, która nauczyła się ignorować niemal wszystko i mało co ją obchodzi. Za to jest świetna w wystawianiu opini, wykłucaniu się, prowadzeniu niekulturalnych dyskusji z argumentami na poziomie gimnazjalisty. Taka masa ludzi może się już dosłownie zacząć wtrącać, zaczniesz pytać ją o zdanie, i zamiast dawać coś im, oni będą dawać coś Tobie. Restrykcje, hate, lub dla odmiany nieograniczony hype. Masy nie lubią zmian, więc idąc tropem "łowcy lików" będziesz robić podobne rzeczy pod publikę. Statystyka rośnie, a co z Twoim poczuciem własnej wartości?

To nie jest tak, że FB jest zły. Sama go używam, głównie dlatego że wielu znajomych zrezygnowało z innych rodzajów komunikacji ze światem. Nie używają już GG czy skypea, nie piszą już nawet smsów, bo wolą swoje smarfony używać do pisania poprzez FB.. Nie mogę się więc oprzeć wrażeniu, że coś co miało łączyć ludzi, tak naprawdę ich dzieli i oddala, z przyjaciół nagle stajemy się biernymi obserwatorami, którzy z przekąsem  spoglądają na poczynania innych. A wszystko dzięki tej kulturze obrazeczków, zdjątek, instagramów. I to dziwne uczucie, że za każdym razem jak jakiś grafik wrzuca coś na fejsa, to stawia się trochę w pozycji chwalipięty. Patrzcie co zrobiłem. Patrzcie co osiągnąłem. Macie, patrzcie, i lajkujcie, żeby jeszcze bardziej podkręcić sobie ego.

Nie wiem jeszcze, na ile to zjawisko będzie odziaływać na całe podziemie grafików. Jednak z pewnością coś się zmienia, bo już sama widzę, że ruch na deviantarcie się zmniejsza, a jeśli ludzie coś piszą, to zwykle o tym, że założyli twittera lub livestreama lub wszystko na raz.



A teraz ja mam pytanie do grafików, którzy publikują swoje grafiki na FB.
1. Czy czytaliście regulamin Facebooka?
2. I co Wam dają lajki na fejsie?


Pozdrawiam,
Telka

54 komentarze:

  1. z dużą częścią się zgadzam z kilkoma rzeczami nie.
    Jeśli już zbroiłeś sobie jakiś "brand" np. jak Noah bradley to robisz tak jak on art camp i kroisz niezłą kasę zamiast robić nudne zlecenia.
    Co do wstawiania close upów (to sama widziałaś mój komentarz zdjęciowo/trollowy) co do wipów działa jak forum czasem ktoś sie trafi ogarnięty który napisze coś sensownego

    Sam postuje tylko na fb/blog(bo mam od dawna i jakis ruch jest)/cghubie(bo udało mi sie złapać zlecenia przez niego)/devarcie(bo dostałęm dd i robił mi jakis ruch na blogu) choć ten ostatni i tak dla mnie zawsze był jak "fejsik" bo pełno tam śmiecia/fetyszów/futrzaków.
    Co do postowania na fb zazwyczaj zamieszczam link do cguba i bloga żeby mi tam zrobił ruch. Przeczytałem regulamin, ale co co zły suckenberg tym zrobi :P

    Kilku osob bym nie "poznał" gdyby nie fb a teraz jeden z nich załatwiłmi/zarekomendował kontakt na kolejne zlecenia do którego raczej bym sie nie dopchał z racji shitloadu na skrzynce oficjalnej.

    ostatni 2 plusy.
    Takie małe rzeczy jak like od kogoś kto jest dla ciebie prosem dużo daje mi osobiscie, a dwa czasem ludzie share'ują fajne rzeczy zbiory ilustracji tutki video tutki na które bym nie trafił poniewaz nie znałem ich poza fb nie widziałem ich bloga etc.

    minusy.
    Zmniejszony ruch na teczce na maxie odkąd mam ludzi na fb. no bo łatwiej kliknąć like niż coś napisać a jak juz napiszą to na fb. Czasem naprawdę stanę w miejscu i nie wiem co z tym wszystkim zrobić i przydał by sie jakiś komentarz tak jak 2/3 lata temu gdzie naprawdę niezłe dyskusje prowadziło sie na naszym podwórku.
    O poczuciu odizolowania od społeczeństwa i mimo tego ze 2 rok mieszkam w nowym mieście nie mam z kimś wyjść na piwo nie będę pisał bo to nie to nie graficzne zostawię tylko komentarz filmowy bo idealnie to oddaje
    http://www.youtube.com/watch?v=5HbYScltf1c

    to tyle pozdro!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG xD świetny filmik. "you feel kinda satisfied with your product. and then you die" XD Piekne :D Dłuższego komenta Ci napiszę jak do domu wrócę :)

      Usuń
    2. Ok, ja wiem że to Twoje teasery wipów to były takie trolololo, stąd też dostałeś trololowe komentarze ;) Jednak jak o tym zjawisku wspomniałeś, to poświęciłam nieco więcej czasu na zbadanie tematu, połaziłam po tych wszystkich fanpageach, i muszę przyznać, tak, miałeś rację. Te mody istnieją ne FB,mają się świetnie i rozprzestrzeniają się z ogromną prędkością. można się z nich śmiać (jak w Twoim przypadku gdzie pokazałeś kawałek... hm... niczego XD) i to jest właśnie chyba dobry komentarz do całego tego zjawiska. Z tym że na czym to wszystko polega. Czemu ludzie marnują swój czas na takie głupoty, kiedy mogliby równie dobrze malować w tym czasie.

      Mówisz, że używasz "tylko..." i tu wymieniasz 4 portale. To właściwie jest "dużo" jeśli chcesz wszystkie 4 trzymać na podobnym poziomie aktualizacji. Jak sam mówisz, trzymasz się ich i pilnujesz żeby generować na nich ruch. 4 strony o które musisz się troszczyć.

      Nie mam nic przeciwko, całemu temu cyrkowi, tylko teraz autentycznie czuć tą taką globalną wioskę, i że możesz być wszędzie, i ba, nawet powinieneś. a ponieważ FB jak dotąd robi to najlepiej, to przejmuje funkcje portali które są customizowane do danych zadań lepiej - chociażby przeglądanie i prezentacja zdjęć/grafik na FB wygląda czytelnie ale równocześnie jest brzydka, i spycha grafikę na plan dalszy, bo wypycha na wierzch komentarze i statystyke etc.

      Jednak to co mi najbardziej nieodpowiada w całym tym prowadzeniu galerii na FB, to to, że skoro jesteś grafikiem, to oczekuje się od ciebie, byś taką galerię prowadził na FB. To jest oczywiste, że wszyscy graficy "żyją" swoją pracą, ale czy naprawdę konieczne jest to podkreślanie WSZĘDZIE? Zwłaszcza na portalach gdzie powinieneś bardziej trzymać się z najbliższymi przyjaciółmi i rodziną i wymieniać informacjami typu gdzie na piwo i gdzie do kina, teraz nagle zamiast normalnego życia socjalnego musisz być profesjonalistą, zachowywać się jak profesjonalista i prowadzić inteligentne rozmowy z innymi grafikami, na temat RZECZY O KTÓRYCH I TAK DYSKUTUJESZ WSZĘDZIE POZA FB, bo jesteś kim jesteś, jesteś artystą grafikiem z wysokimi aspiracjami, a co za tym idzie, marnujesz pół życia przed kompem ślęcząc nad photoshopem. To oczywiste, że 90% twoich znajomych to będą artyści, i będziecie monotematyczni... FB jakby potraja ilość kontaktów tego samego charakteru, możesz poznać jeszcze więcej podobnych sobie ludzi. I nagle z twojej normalnej zgrabnej listy 45 przyjaciół na FB robi Ci się ich 145 i nie wiesz skąd oni się wzieli :P

      To co chcę przekazać, to to, że w momencie w którym decydujesz się na łączenie konta FB ze swoją karierą, wtedy już nie możesz działać impulsywnie, musisz się pilnować co postujesz, zmuszasz się do działania profesjonalnego, bo przecież budujesz w tym momencie swoją markę. To co mi w tym przeszkadza, to to, że ja np nie chcę być "grafikiem 24/h". Czasem mam ochotę na bycie graczem, a czasem na bycie fanem śmiesznych kotów. Generalnie nie lubię mieszać strefy profesjonalnej z osobistą, a FB właśnie idealnie to robi. Dlatego mam mieszane uczucia, kiedy jakiś profesjonalista pokazuje zdjęcie lunchu jaki wpieprzył we włoszech, lub kiedy pokazuje jakiego kupił sobie pieska lub buty. I w ogóle cały ten FB, sprawia że wszystkie statusy które postujesz stawiają cię w świetle chwalipięty - nie chodzi nawet o samą ich treść, tylko o to, że FB zajmuje się głównie eksponowaniem statystyk, daje jakby głos i siłę "masie", i to masa decyduje co jest fajne a co nie. Eh Coyote, jest tyle rzeczy które mnie wkurza w tym, że mogłabym o tym gadać i gadać. :P

      Usuń
    3. będę odpisywał odpowiadając na akapity żeby w miał oto jakiś sens.

      Chyba chodzi o ten hype/marketing nakręcanie ludzie że ta praca to będziesz sztos mojej kariery i wy jako moi znajomi/obserwatorzy macie exlusive widzieć jak powstaje ;)

      mam więcej kont na digu behance i innych gównach ale juz poprostu straciłem cierpliwość z aktualizacją tego. Nie utrzymuje wszystkich tych 4 portali(5 bo jeszcze maxik) na jednym poziomie z czystego lenistwa.

      Sam po sobie zauważyłem że trochę wpadłem w tą spirale szaleństwa, powoli sie z tego wygrzebuje. Ile frustracji mnie kosztowało, że widzę że ktoś jakiś crap wrzuca i dostaje milony likeów a u mnie sie nic nie dzieje(wiem głupie teraz to rozumiem). Albo co gorsze sam wrzuciłem prace nad którą siedziałem tydzień a potem jakiegoś farta z refki albo natury i nagle poruszenie i burza na profilu. W końcu zrezygnowany że nie wiem jak to wszystko działa i nie chce mi sie po-prostu rozkminiać/robić pod publikę zacząłem dłubać znowu dla siebie i wróciłem na właściwy tor. Strasznie to słabe ale widocznie musiałem do tego "dorosnąć"

      jedna z rzeczy na którą Tortur zwrócił uwagę pod moim trollowym zdjęciem to. Ta druga moda na a "lunch sketch" "made between fart and dump" "coffee break sketch" bo teraz wszystko robi sie szybko nikt nie dłubie pracy 2 tygodnie...

      Co do ostatniego akapitu to fajnie radzi sobie koleś o ksywce Zedig ma dośc spore poletko fanów a wrzuca zdjęcia jak zbudował sobie fort z koca i krzeseł :D. Ja też raczej mam wyjebane na treści które publikuje fakt w większości są to grafiki i muzyka ale nie przywiązuje do tego wagi.

      pozdro

      Usuń
    4. Początkowo też się dziwiłam/ trochę irytowałam dlaczego praca nad którą siedziałam kupę czasu ma niewiele lajków a jakiś totalny syf ma ich n+1 (zdaję sobie sprawę że do pro to mi daleko, no ale czasem jak widzę niektóre prace to mi szczęka opada :D). Liczyłam też na jakąś konstruktywną krytykę pod pracami, ale gdzie tam. :P same "wow", "nice colors" ech, jak żyć, jak żyć. :)

      Usuń
    5. Coyote, cieszy mnie, że dochodzisz do takich wniosków, do jakich dochodzisz. To że ruch się generuje losowo i nieprzewidywalnie po wrzuceniu jakichś teaserów czy wipów, może być przede wszystkim wynikiem tego, że jako osoba która to robi, jesteś godnym naśladowania artystą, i ludzie Ci lajkują studiumy, bo supportują postawę "dażenia do doskonałości". Ludzie widzą wtedy, że jesteś pracowity, że robisz progress. Więc lajkują Cię, żeby Ci pokazać, że robisz dobrze :D (no chyba że mówisz o tych swoich słoikach, ale one naprawdę zajebiste były, więc nie ma się co dziwić że dużo lików mogły dostać)

      Te inne mody o których wspominałeś, - mam wrażenie, że jedną z nich mocno rozpromował Bradley, od nas z CA XD koleś autentycznie trzaska te swoje envirka z prędkością światła, ludziom bardzo się to spodobało, a co za tym idzie, sporo artystów bierze z niego przykład. Robią lunchowe sketche, bo czasem w pracy mają ograniczenia lub presję lub stress, więc robią sobie coś zupełnie swojego, żeby odreagować i udowodnić sobie, że mimo wszystko są w dobrej formie xD

      Nawiązując do Tortura - może jest w stanie trzaskać speedy takie, że może je nazwac finalnym produktem. Taka prędkość niestety przychodzi tylko z wieloletnim doświadczeniem, nie da się tego etapu "wyrabiania ręki" przeskoczyć :/ mocno doświadczeni graficy potrafią robić szybko i dobrze, ci mniej doświadczeni muszą niestety robić ten research, co zajmuje czas, muszą walczyć z perspektywą, anatomią i renderem :/ jak się nie ma workflowa rozpracowanego, to tak naprawdę każda grafika powstaje inaczej, czyli wkrada się w proces więcej przypadku niż celowych działań :P
      Aczkolwiek muszę przyznać że faktycznie w tej pracy jest sporo szybkiej roboty, overpaintów, tweeków proporcji, jakichś mega prostych oznaczeń co ma być jakiego koloru etc. Więc prędkość tak czy siak jest nieocenionym plusem. Więc warto mieć to gdzies na uwadze i rozwijać tego skilla.

      Także miej na uwadze, że dla takiego przysłowiowego "Tortura" (sorry Torturr.. xD) szybciory mogą być jedynym rozsądnym rozwiązaniem w momencie kiedy chcesz coś pokazać, a nie masz niczego co możesz pokazać. Po cześci mogą być też odskocznią od tego co robią na codzień. Albo chcą pokazać że wciąż się uczą, wciaż są w formie, i że dalej coś robią :P sam wiesz doskonale, po pracy nad Iesabel że aby pokazać owoce swojej pracy nad projektem komercyjnym, trzeba czasem czekać ten rok czy dwa, i te rzeczy zdążą się "zestarzeć" w międzyczasie, więc takie speedy, szkice i doodle, pomagają prosom o sobie przypomnieć, w czasie między projektami. Przynajmniej ja to tak sobie tłumaczę. Z resztą fajnie się to ogląda, przy szkicach tak naprawdę widać tą żyjącą kreskę, taki jakby czysty potencjał danego artysty.

      Także nie bierz tego jakoś do siebie. Nie chcesz przecież robić na szybko bo... ktoś tam tak robi. Jeśli potrzebujesz spędzić nad grafiką dwa tygodnie, to to rób. Tylko w ten sposób wypracujesz sobie >>swój własny<< workflow. Musisz być w stanie zrobić "finalny produkt" "końcowej jakości". Doodle, szkice, speedy są spoko, żeby o sobie przypominać, ale portfolio z tego nie sklecisz :P Także nie sugeruj się aż tak bardzo tym co mówią inni. Czasem lepiej robić rzeczy po swojemu i nie oglądać się na nikogo :)

      pzdr :]

      Usuń
    6. Pumax: Sami widzicie, że statystyka niesamowicie się na tym fejsie rzuca w oczy :P To pewnie kwestia kompozycji wpisów, że masz po lewej stronie skompresowana grafike, a po prawej masz blok tekstu. A jak tylko skrollujesz te grafiki na swojej ścianie to to co widzisz to mała grafika i statystyka pod nią - swoją drogą widoczna statystyka wpływa na to czy dasz tego likea czy nie :P (jak ma mało lajków, to może dasz łapkę żeby znajomemu nie było smutno... a jak ma za dużo lików to nie dasz żeby mu "szajba nie odbiła", mimo że grafika Ci się może cholernie podobać ;) niektórzy zmieniają zdanie o grafice jak zobaczą statystykę :P Na pierwszy rzut oka obrazek wyglada jak jakiś bazgrol? niby chcesz go zignorować, ale kątem oka zauważasz że ma strasznie dużo lików. pojawia się druga myśl: "erm, czemu to ma tak dużo lików?" więc otwierasz grafikę przyglądasz się jej i okazuje się że to jest jakaś karykatura kolesia z breaking bad. :P lubisz breaking bad, więc dajesz lika. etc etc.

      Usuń
    7. Hej Telthona , bardzo mi się podoba fakt ,że masz swoje własne zdanie na każdy temat :D Fajne ,że wrzucasz swoje przemyślenia ,dzięki temu okazuje się ,że mnóstwo ludzi myśli podobnie.Wydaje mi się ,że ludzie gubią się w ogromnie powstających stron i poszerzającym się internecie jak czarna dziura.... Tyle tego wszystkiego jest ,że ja już z czystego lenistwa nie wrzucam nawet na cokolwiek ^^ bo jak mam wrzucać na wszystko to zajmuje to mnóstwo czasu ,którym nie grzesze.
      Fajnie tudzież zauważono ,że mnóstwo początkujących ślepo próbują naśladować swoje guru i desperacko poszukują uwagi spamując zamiast zasiąść nad ćwiczeniami.Niestety chyba tutaj sprawdza się stare przysłowie ,że "krowa co dużo ryczy mało mleka daje" :P :D nieukrywam ,że z braku czasu najczęściej używam facebooka , bo tam jest "wszystko" ale już powoli mam dość tego kosmicznego śmietnika który z dnia na dzien się powieksza razem z reklamami bielizny etc.
      Nerwica powoli bierze , ale dzięki temu ,więcej zaczynam wynurzać się z domu :D więc może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ^^ mam nadzieję ,że nie walnęłam jakiejś gafy ,bo ostanio ,źle u mnie z koncentracją :D

      Usuń
    8. Ciekawe to przysłowie o tej krowie, w sumie go nie znałam wcześniej :D
      Co do reklam, zdaje się, że marketingowcy w końcu zdali sobie sprawę że ważniejsze są reklamy w sieci, więc upychają je wszędzie gdzie się da. Na FB to jeszcze dochodzi do takich rozmiarów, że jeśli używasz go na iPadzie, to na Twojej scianie pojawiają się linki i posty sponsorowane na temat aplikacji które możesz ściągnąć na ipada :P normalnie facepalm. Albo w gmailu, podzielili skrzynkę odbiorczą na "główne" "społeczności" i "oferty" co było ok, ale ostatnio zauważyłam, że w "ofertach" zaczęły się pojawiać - uwaga - reklamy, które wyglądają jak meile -_______- podwójny facepalm.

      Nic dziwnego, że ograniczasz się do FB. Większość ludzi to robi, właśnie z powodu tego nawarstwiania się stron i witryn, chyba graficy przestają dbać o swoje galerie internetowe w zaistniałej sytuacji. Nie mniej jednak sama widzisz chyba, że to taki misz masz się robi. To zdjęcia znajomych z imprezy, to fajny art, to info o grze którą polubiłaś.. taka papka informacyjna, w której ten cały art się gubi. No chyba że 100% Twoich znajomych to artyści, i 100% stron które polubiłaś są powiązane tylko z artem, co jest raczej mało prawdopodobne :P

      Usuń
    9. Przysłowie bardzo stare , ale ,że już nawet na wioskach prawie nie ma krów ,więc straciło na aktualności ;)
      Osobiście jestem chyba zmęczona ilością informacji i tym całym bałaganem na fb . Znajomych na fb ,którzy są artystami mam garstkę ,ale mam dużo obserwowanych,bo sama staram się nie dodawać ludźi z którymi w zasadzie nie mam kontaktu do znajomych,więc wolę dać "obserwuj".
      No gmail to wogóle szaleje... internet to w tej chwili trzeba przeczesywać wśród tych reklam i spamu i cudem znajdzie się coś wartościowego.Zawsze jakaś Ania napisze itd.
      Sama nie wiem gdzie się w końcu podziać w tym internecie ^^ na facebooka wrzucałam chyba częściej ponieważ tam nie musiałam wrzucać ,rzeczy aż tak dobrych i nie musiałam liczyć się z ostrą krytyką ,której ostanio unikam ,bo moja samoocena i tak musi się leczyć .Wydaje mi się ,że ludzie podświadomie właśnie dlatego wrzucają na facebook.Tam dostaniesz like albo nie...czasem ktoś coś napisze ,ale raczej coś miłego.Większość i tak nie zajmuje się artem , więc częśto nie dostrzegają takich błędów jak inni artyści.Dają like z sympatii często ,albo dlatego ,że się maluje słodkie kotki ;) :P
      Ogólnie rzecz biorąc nie wiadomo za co się łapać ,jeśli chodzi o portale z grafiką i sztuką ...pełno teraz tych behanców , cg i innych... głównie dlatego nie aktualizuje swoich kont oraz dlatego ,że moim zdaniem nie mam nic ciekawego do pokazanie .Jakoś tak nie ogarniam... :O i masz rację robi się ogromny misz masz :O no i zwróciłam uwagę na regulamin facebuka ^^ o zgrozo...

      Usuń
    10. Ha :D Prawda, że regulamin cudny? XDD Mistrzostwo.
      Tą opcję "obserwuj", dodali niedawno dopiero :D I wyobraź sobie teraz minę tych wszystkich artystów, którzy pododawali 1500+ ludzi do znajomych, żeby ich kontent wyskakiwał im na profilach XD A tu.. o... mozna obserwować? ;__; to co, mam teraz robić czystki w znajomych? ... czy nie wypada...? XD
      Wiesz, powiem Ci, że zdecydowana większość grafików ma problem z samooceną, czy to globalną, czy oceną pojedynczych grafik. Często nie wiedzą, czy to co zrobili jest już skończone, czy jeszcze potrzebuje pracy. Nie wiedzą jakie działania sprawią że w środowisku będą odbierani jako "attension hore" a jakie dodadzą im przysłowiowych "gwiazdek w temacie" :P Ale to nie ma znaczenia, bo bez względu na to jak dużo pozytywnych opinii zbierzesz na temat swoich grafik, Ty zawsze będziesz czuć się jak nic nie znacząca kropla w morzu grafików :P jedna z pośród tysięcy. Właśnie dlatego naprawdę polecam słuchać podkastów, Soulinko. Tam artyści z wieloletnim doświadczeniem i wspaniałym portfolio opowiadają o swoich wątpliwościach, o tym że mimo tego że pracują nad skillem powiedzmy - 10 lat - wciąż mają wrażenie że nic nie potrafią, i wciąż się uczą :P opowiadają też o swoich wpadkach, o tym jak byli naiwni i jak uczyli się "pracy w branży" - co jest naprawdę czasem mega zabawne, ale i co ważniejsze: podnoszące na duchu :D
      Myślę że powinnaś mimo wszystko publikować coś od czasu do czasu. Graficy się wypalają jak zbyt długo robią do szuflady. Akurat Ty wydawałaś mi się pracowitą osobą. Tacy ludzie prędzej czy później osiągają to co chcą :>

      Usuń
    11. hahaha mina tych ludzi musi być bezcenna,którzy pododawali sobie tylu znajomych :D
      Bardzo krzepiące ,jest to co piszesz i bardzo mi miło ,że tak postrzegasz moją osobę.Może faktycznie ,człowiek nigdy nie czuje się wystarczająco dobry.Zawsze znajdzie się ktoś lepszy :P Ale w końcu zrozumiałam ,że najważniejsza jest moja frajda w tworzeniu, bez tego się długo nie pociągnie.Dużo mi dała styczność z ludźmi ze studia animacji.Może ten mój padół rozpaczy wypływa pośrednio z tego ,że jestem od tego teraz odcięta.
      Za niedługo jak w końcu się ogarnę z robotą może w końcu pozbieram swoję bazgroły i wrzucę :D Dzięki wielkie za tak pozytywny odzew , zmobilizowałaś mnie :D
      Ja za to czekam na prace z Rzymu i może jakieś anegdotki się trafią :D wiem ,że już Cię pewnie wszyscy męczą ;D

      Usuń
    12. @Telthona:
      "(...) Właśnie dlatego naprawdę polecam słuchać podkastów (...)"

      wchłonąłem artykuł, wchłaniam komentarze, i... bardzo chętnie wchłonąłbym i podcasty ;)

      Próbowałem szukać swojego czasu na własną rękę, z marnymi efektami. "Coś" znajdzie się zawsze, tylko jakie to "coś" jest, to zupełnie inna kwestia.

      Byłbym wdzięczny gdybyś znalazła chwilę na podrzucenie kilku ciekawszych pozycji. ;)

      Usuń
    13. Edit-jako-drugi-post:

      ops, przeglądam zaległości na blogu i widzę, że kilka pozycji podałaś, tyle, że w innym poście :)

      gdyby ktoś inny, też się zainteresował to tu jest link do odpowiedniego wpisu:
      http://telthona.blogspot.co.uk/2013/10/create-your-own-ip-good-stuff-05.html

      Usuń
    14. :) No właśnie, ja już o podkastach nie raz pisałam, głównie w mini postach "good stuff" - może powinnam zrobić belke w kolumnie po prawej z linkami do good stuffu :)

      Usuń
    15. myślę, że to mogło by zadziałać i być tego warte ;)
      ew. chyba nieco mniej roboty byłoby z tagiem w postach i linkiem do taga

      Usuń
    16. Chyba faktycznie moglabym zaczac porzadniej tagowac posty. :) Dzieki za rade, zobacze co da sie z tym zrobic :)

      Usuń
  2. Mam podobne przemyślenia, już od pewnego czasu zastanawiam się nad zlikwidowaniem konta na fb. Sieć społecznościowa niestety oznacza, że wszystkich pakuje się do jednego worka zainteresowań, no i są niby te grupy, kręgi itp. ale mam wrażenie, że nie jest to wszystko zbyt intuicyjne i nikt tego nie używa.
    Co więcej, internet dyktuje nam formę publikacji. Jeśli wrzucasz planszę komiksu raz na tydzień, to masz regularny ruch na stronie (co się przydaje jeśli publikujesz reklamy), regularny ruch na fejsie i sfrustrowanych czytelników. Jeśli publikujesz 25 plansz raz na pół roku a dostajesz tyle samo wejść co przy jednej stronie, to zaczynasz się bać, że w całym tym zalewie informacji nikt twojej pracy nie zauważy.
    Osobiście najbardziej w tej chwili lubię tumblr, na którym te grupy zainteresowań tworzą się w miarę naturalnie, jak coś publikujesz, to wiesz, że zobaczą to osoby o mniej więcej podobnych gustach, a na pewno mniej przypadkowi ludzie, niż ci na fejsie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, że na tumblrze są bardziej konkretne grupy. Jednak w moim przekonaniu, te grupy są niesamowicie wąskie. Albo masz fanki homestuck, albo masz totalnych hipsterow. Masz podziemie fanów cyberpunku, lub np fanów Murakami. Ale te grupy są niesamowicie wąskie, i w momencie kiedy publikujesz cokolwiek, Twoja grupa oczekuje, że będziesz publiować "więcej tego samego". Czyli np dla osoby która robi trochę tradycyjnego malarstwa, a trochę pisze, lub robi koncepty w róznych stylach, taki model publikowania na tumblrze dezorientuje ludzi. Oni tam wymagają jakiejś konswkwencji, jeśli wiesz co mam na myśli. Stąd ludzie zakładają po kilka blogów tematycznych zamiast jednego. Dzięki czemu masz jeszcze więcej miejsc w sieci do śledzenia, i zamiast to ułatwiać Ci życie, tak naprawdę bardziej je komplikuje. Aczkolwiek trzeba przyznać że społeczność tumbla jest całkiem ciekawa i ma dobre poczucie humoru.

      Usuń
    2. Owszem. Ja mam niestety dokładnie ten problem, bo dość szybko nudzę się rysując ciągle te same postacie (fatalna cecha, jak na komiksiarza), a i styl/program zmieniam dosyć często. Myślałem nawet o podzieleniu tego jakoś, ale już na samym bloggerze mam w tej chwili pięć oddzielnych blogów.
      W życiu bym tego nie ogarnął.
      Zresztą, na dA jest tak samo, jak masz jednolitą galerię, to ludzie chętniej obserwują.
      Jeszcze wracając do tematu, facebook jest w ogóle coraz mniej przyjaznym miejscem dla właścicieli stron. Te wszystkie posty sponsorowane itp.

      Usuń
    3. Marzy mi się aplikacja, gdzie jednym kliknięciem mógłbyś wgrać update do wszystkich swoich galerii internetowych :D Byłabym wniebowzięta. Tyle czasu by to zaoszczędziło.

      Co do FB, przeczytaj jeszcze mój komentarz pod komentarzem n-pigeona: http://telthona.blogspot.com/2013/10/po-co-grafikowi-fejsik.html?showComment=1381957416892#c6260529093280203870 (przepraszam, że w ten sposób ale nie chcę się powtarzać)

      Usuń
    4. Spoko. Ogólnie rzecz biorąc, ja tej hipsterki, o której piszesz, w sensie silenia się na wrażenie bogatego życia socjalnego wśród swoich znajomych nie widzę. Raczej wręcz podsumowałbym większość ich postów słowami "nienawidzę ludzi".
      Może poza paroma jednostkami.
      Dla mnie po prostu na fejsie nic się ciekawego nie dzieje.
      Co ciekawe, ja się nie ograniczam ze względu na "fanów", a raczej znajomych i rodzinę i pewnych rzeczy nie postuję. Moi czytelnicy (albo znajomi graficy) wiedzą, jak jestem dziwny, kumple z dawnych szkół i krewni już niekoniecznie. :)
      Rzadko zdarza mi się potrzeba schodzenia na jakieś bardziej prywatne tematy, ale jeśli już to robię to teraz służy mi do tego tumblr, bo tam (raczej) nie przeczyta mi tego nikt, kogo muszę oglądać na co dzień.

      Usuń
  3. Czasem mam wrażenie, że ludzi przeraża ogrom internetu i sobie nie radzą z ogarnięciem tego kuriozum, więc nie wiedzą co mają z sobą zrobić.

    Ja mam prostą zasadę, tam gdzie mi cieplutko i mięciutko tam zostaje i wpycham paluchy w piasek, ewentualnie inne przyjemne podłoże. Nigdy nie robię tego czego mi się nie chce.

    Dlatego też siedzę na Deviancie, bo lubię tamtą atmosferę, ludzie mili, z dystansem do siebie i świata, o szerokim spektrum zainteresowań, zboczeń i fetyszy; :) aaa, w dodatku pełna gama gatunkowo-rodzajowa, od amatorów, przez hobbystów, profesjonalistów, aż po bogów. Wszystkie kraje i rasy - choć Azjatów trochę mało.
    Dwoma słowami, moi ludzie. :D

    Twitter i G+ świetne streamingi dobrych linków i notek związanych z moimi zainteresowaniami, więc korzystam jako combo z RSS :)

    Blogasek - To samo co Deviant tylko bardziej kameralny :) czasem człowiek, ewentualnie ornitohumanoid, potrzebują trochę odpoczynku od tłumu, ciszy i kontemplacji z najbliższymi znajomymi :)

    CGHub - generalnie suchy i smutny ten portal, używam do zbierania pro pracek, ale większość z tego mam też na Deviancie, więc ostatnio coś sobie go darowałem.

    Fejsbuk - w zasadzie nie korzystam. Zawsze myślałem, że znam nie za wiele ludziuf, ale okazało się, że po prostu mam słabą pamięć :) Nie wiem tylko czemu oni mnie pamiętają...

    Max3D.pl - mam przerwę, bo nie chce się teraz rozpraszać - miałem za dużo zajęć - ale pewnie tam kiedyś wrócę. Miło czasem pogadać z kimś o głupotach :) Tomcio i Rafi kiedyś mi się znudzą :B

    Tumfur..tunplur..frubur..tombeler..cośtam - często tam trafiam przeczesując internetowe kudły, ale jeszcze się tam nie odnalazłem. Jeśli kiedyś odkryję wartość posiadania tam konta-kąta, to może się skuszę :P

    Tak się korzysta z internetu jak PROs :B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Pingu. Ja już nie ogarniam. Męczy mnie updatowanie wielu kont za każdym razem gdy coś zrobię. I mimo tego, że i tak próbuję być w tych kilku miejscach naraz, wciąż z różnych stron czuję presję, że powinnam mieć jeszcze livestreama, żeby dzielić się swoimi technikami i trikami, twittera, bo to takie teraz mądre, rozmawiać publicznie z tysiącem subskrybentów,i wymieniać twitty ze swoimi mistrzami i ludźmi którzy cię inspirują. No i ten fejsik to taka wisienka na torcie, to takie "public demand", i w momencie w którym >nie ma mnie na fejsiku< (i tak naprawdę nie chcę tam być bo nie od tego jest ten portal, a grafiki są brzydko prezentowane w tych brzydkich okienkach, a wszystko sprowadza sie do statystyki) - to mimo tego mam wrażenie że >nie posiadanie< tam konta spycha mnie na margines, bo coraz więcej artystów rezygnuje z normalnych graficznych portali na rzecz FB, czyli mamy tu do czynienia z ogólną migracją profesjonalistów, co jest trochę smutne, bo ich fani dosłownie idą w ich ślady, wywołując tym samym pospolite ruszenie.

      Mam wrażenie, że FB dlatego właśnie tak skutecznie wypycha inne portale, bo zamiast być wszędzie, i marnować więcej czasu na zarządzanie kontami, ludzie wolą być i udzielać się w miejscu, w którym teoretycznie mają dostęp do WSZYSTKICH. To jest właśnie siła fejsika. Że jest jeden i globalny. W teorii brzmi to świetnie, ale sama atmosfera fejsika bardzo mnie drażni, takie to wszystko tam skrajnie hipsterskie i "na pokaz"; kultura obrazkowa, w której ludzie pokazują "jak dobrze się im powodzi", a statystyka podkreśla "jak bardzo są popularni". Cały FB przypomina mi trochę taką parodię "hall of fame" gdzie każdy no-name może mieć swoje pięć minut, jeśli odpowiednio się sprzeda.

      Co trochę mnie bawi, bo w momencie w którym zaczynasz postować swoje grafiki na swojej ścianie, dodatkowo podkreślasz "moja praca to ja". "Spójrz co robię na codzień" "To ja" "To moja pasja" Moim zdaniem to czyni z tych grafików jeszcze bardziej monotematycznych ludzi niż są w rzeczysiwtości. Bo przecież jak już zaczniesz prowadzić ten fanpage -to przecież nie będziesz mieszać swojej "sztuki", z postami od rodziny typu "wszystkiego najlepszego z okazji urodzin", i nie będziesz postować zdjęć z grilla u cioci. Dokonujemy tym samym preselekcji, co "może być cool w oczach fanów" zamiast być szczerym ze samym sobą i swoimi najbliższymi ludźmi. Wolimy pokazać fotę swoich butów zamiast ludźi z którymi się wychodzi. No chyba że akurat wszyscy wyglądają uber pro zajebiście ;) Sami na siebie zakładamy łańcuchy, sami się ograniczamy, a potem ludzie marudzą, że czują się samotni :P Kiedyś ludzie musieli udawać, że są idealni, tylko wtedy kiedy wychodzili na miasto. Dzisiaj muszą udawać non stop. Dlatego muszą zadecydować dokładnie - KIM JESTEM, i pozować na taką osobę. A wszyscy decydują się pozować na hipstera-artystę, który lubi kultowe rzeczy, i jest TAKI SOCJALNY, ma tylu obserwatorow! Ma TYSIĄC LUDZI w znajomych na fejsie! To brzmi tak, jakbyś miał bogate życie socjalne, nic tylko pozazdrościć. Sęk w tym, że większość artystów których JA znam, tak naprawdę nie są socjalni. Więc kto tu kogo oszukuje. Dlatego całe to społeczeństwo grafików aktywnie udzielające się na fejsie, wydaje mi się skrajnie fałszywe.

      A na Max3d.pl wracaj z jakąś wypasioną wrzutką ;)

      Usuń
    2. Polecam spojrzeć na ten problem od innej perspektywy. Internet jest nowy, ale niewiele się zmieniło. Po za tym, że łatwiej nam się z sobą komunikować na odległość :D

      Zawsze będą ludzie którzy staną na rzęsach, by się jakoś wyróżnić z tłumu, ale co w tym złego, jak potrzebują uwagi to niech o nią walczą :)
      Nikogo przecież tym nie krzywdzą.

      Internet daje nam prawie nieograniczony dostęp do informacji, ale przesadzamy z jej kolekcjonowaniem :)
      Czasem trzeba się ogarnąć i powiedzieć sobie "nie potrzebuje aż tyle, dość".
      I zamiast śledzić każdego jednego artystę - dla przykładu - wystarczy, że wybierzemy sobie 2-3, których będziemy śledzić regularnie. Pozostałość panteonu można odwiedzać w ich kącikach internetu rzadziej, od czasu do czasu.
      Ja tam się innym nie wtrącam w życie, jak mi jakiś kanał informacji nie odpowiada, to z niego nie korzystam, dodaje jedynie link do belki z zakładkami i odwiedzam jak mam ochotę.

      Don't panic and do your thing, the way it works the best for you. :)

      Usuń
    3. Kiedyś jeden artysta był na jednym portalu, a teraz każdy ma po kilka kont, i na każdym ma trochę inny kontent, więc wypadałoby śledzić wszystkie, jeśli Ci zależy na kilku grafikach którzy Cię inspirują.

      Dostaję co jakiś czas jakieś notki na deviantarcie, czy komentarze, czemu nie mam fanpagea na FB, a na samym FB czesto dobijają się do mnie jacys ludzie ktorych w ogole nie kojarze i nie wiem kim sa i po co mnie dodaja do znajomych. I troche mnie to męczy, stąd ten bulwers :P Jestem grafikiem? To powinnam updatować galerie na FB! To przecież takie oczywiste. Ludzie oczekują że jak coś się zmienia, to wszyscy powinni iść z prądem. I w momencie kiedy nie płynę z prądem, mam wrażenie że coś mnie OMIJA. :P

      Pisząc ten artykuł miałam nadzieję, że ktoś mi tu przedstawi jakieś niezaprzeczalne korzyści posiadania fanpagea. Ale chyba nie ma ich jednak zbyt wiele, bo póki co to po prostu mówicie że to nie jest tak naprawdę złe. Ale nie jest też więc jakoś dobre. Myślałam że ktoś mnie przekona. XD

      Usuń
    4. Olej to i będzie git :D Wrzucaj co chcesz gdzie chcesz, a co do różnego contentu, to tak jak pisałem wcześniej, trzeba spasować i nie starać się wiedzieć wszystko o wszystkich :)

      Usuń
  4. Nie byłabym aż tak surowa, każdy grafik przecież w pewnym stopniu lubi uwagę odbiorców, lubi czuć, że to co robi spotyka się z aprobatą/odzewem. To naturalne. Nie wykluczam, że są artyści, którym wystarcza sama świadomość rozwoju i tego, że robią coś zajebistego, ale mimo wszystko motywacją większości ludzi do bycia zajebistym jest wizja uznania tej zajebistości przez innych. Nie wydaje mi się, żeby to było coś złego.

    Trochę z innych powodów, ale uważam, że generalne przesłanie jest słuszne. Ja nie mam profilu na połowie z tych wymienionych portali, a i tak czuję, że to, co robię jest za bardzo "porozstrzelane" po sieci i pracuję właśnie nad swoją własną stroną, która by mi to jakoś elegancko zebrała do kupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu czuję się jak jakieś uparte dziecko, które nie podąża z trendem. Miałam nadzieję że ktoś mi powie, że się mylę, i pokaże jakieś super korzyści korzystania z FB w ten sposób. Myślałam że ktoś mnie przekona xD Ale chyba dalej będę stać jak ten kołek i biernie to wszystko obserwować.

      Ja nie mówię, że wszytsko w publikowaniu jest złe. Przecież po to robimy to co robimy, żeby nawiązać kontakt z odbiorcą. Graficy chcą znać opinie innych, chcą być chwaleni, chcą czuć że się rozwijają, to naturalne. To co moim zdaniem jest trochę męczące, to to że z powodu totalnego rozdrobnienia na tyle portali, FB nagle nabrał na sile, i staje się scentralizowanym miejscem z dostępem do wszystkich. Że teraz FB jest uniwersalny. I generalnie byłoby wszystko ok, gdyby nie to, że przez FB Twoje prace nie dość że są eksponowane w brzydki sposób, i dzięki temu że znajomi znajomych widzą co tamci lajkują, nagle masz dostęp do znacznie większej grupy odbiorczej, która (moim zdaniem) może być bardzo przypadkowa i bardzo konsumencka. Żeby utrzymać ich zainteresowanie, musisz robić dużo, często, regularnie, spinać się i spieszyć, być sympatycznym i odpowiadać na pytania, zarządzać tym community, które przypadkiem się dookoła wytwarza, i nagle się okazuje że nie masz czasu na rysowanie porządnych rzeczy, bo musisz wyrobić tygodniową normę i pokazać cokolwiek, żeby generować ruch etc etc... Teraz artyści muszą być też marketingowcami, nie wiem, może faktycznie pod tym wszystkim kryje się po prostu potrzeba bycia docenionym, ale człowiek jest jak te nienażarte zwierze, zawsze będzie nienasycony, i zawsze będzie chciał więcej, więcej więcej. Więcej komentarzy, więcej lików, więcej obserwatorów, koło się zamyka. To zabawne, ale mam też wrażenie, że ludzie na FB potrafią być bardziej wredni niż gdzie indziej, co jest trochę zabawne, biorąc pod uwagę że piszą te komentarze osoby podpisane imieniem i nazwiskiem.

      PS: fanpage jakiejś marki, typu komiks, gra, zespół muzyczny - to jest jak najbardziej super, bo masz dostep do ludzi o podobnych zainteresowaniach, widzisz co sie dzieje, przypominaja o datach wydan, o koncertach, eventach i konkursach, bycie fanem dzisiaj posiadajac FB jest super, i daje sporo korzyści, mimo że wzdycham ze smutkiem do czasów, gdzie każda gra video miała na stronie dział z illustracjami i concept artem, dzisiaj te strony działają jako odnośniki do twitterow, youtubow i fanpagow xD. Nie rozumiem tylko czemu artyści mają nagle sprzedawać siebie jako markę używając do tego tych samych narzędzi.

      Usuń
  5. osobiscie wkurza mnie mnogosc stron na ktore powinno sie wrzucac swoje prace, wydaje sie to troche takie namolne (no i zajmuje czas, a nie lubie wrzucac tego samego krotkiego opisu wszedzie). na fejsa nie wrzucam swoich prac (no poza coverem i avatarkiem, bo niby co tam ma byc, zdjecie ogrodka i pomidorow xD?) , za to uzywam do sharowania bloga na roznych FB groupach. potrzeby na zakladanie fanpejdza nie mam i dopoki mnie na collegu do tego nie zmusza to nie zrobie :P do twitter'a mnie zmusili -_-'
    a tak btw to hasztagnelas ten post jako #telkarantofejsie ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHAH nie! XD a powinnam? Nie pilnuje tagow w ogole, nigdy mi sie nie chce tagowac i wpisywac key wordsow xD

      Za to korcilo mnie zeby podlinkowac ten artykul na FB, zeby trafic do ludzi ktorzy siedza na fejsie. Ale czy to w pewnym sensie nie bylaby hipokryzja? ;)

      Powiedz o co chodzi z tą Twoją szkołą, że zmusza grafików do prowadzenia tylu dziwnych rzeczy? ;P Ma to jakiś sens? To taka praca domowa?

      Usuń
    2. angielska edukacja jest ogolnie dziwna, LCA i ich podejscie i wiara w to ze samym networkingiem mozna sobie wygodna prace w branzy zalatwic naprawde mnie rozbraja. brak jakichkolwiek zajec z rysunku tudziez komentarzy na ewidentne kopie innych artystow -_-' twitter byl mi potrzebny do modulu 'personal, profesional practice', zas tydzien temu dostalo mi sie po glowie za niechec do google calendar i brak smartphone'a (rozklad produkcji do VFX mam ladnie rozpisany w kalendarzyku. takim z kartkami. papierowymi.)
      ale to w sumie temat rzeka i bardziej na pogawedke chatowa na fejsie xD chyba ze mam marudzic dalej ci na blogu ;)

      Usuń
    3. Dawaj, może być i tutaj.
      Wiesz, może jest to próba wyuczenia studentów korzystania z tych komputerowych programów do zarządzania czasem i taskami, żeby ich przyzwyczaić do śledzenia deadlinów i milestonów w projektach? Z tym, że jest to trochę bez sensu, bo każda firma używa innych systemów, w sumie nie słyszałam żeby gdzieś używali Google Calendar. A każdy system jest totalnie inny, i tak na dobrą sprawę, jeśli coś się zmienia, albo firma migruje z programu na program, to musisz się go uczyć od nowa, więc Google Calendar chyba średnio się przekłada na pracowanie w firmie. (No chyba że chcesz być wolnym strzelcem i chcesz sama sobie ładnie organizować pracę, wtedy jak najbardziej takie coś sie nadaje :D)

      PS: nie wiem co ma twitter do "personal, proffesional practice" XD zdradź szczegóły xD

      Usuń
    4. no jak to nie wiesz, jak bedziesz na twiterze to nagle, magicznie, ci wszyscy pro artysci i firmy cie zaczna sledzic i oferowac ci prace xD
      a, teraz zadaniem jednego z modulow (responsive) jest znalezienie sobie konkursu (lub live briefu) i wziecie udzialu.. -_-' nie, nie mam nic przeciwko konkursom, ale to sie z wlasnej inicjatywy robi *goddamit* a nie z przymusu. blaghr.
      wracajac do google calendar - ukladanie sobie rozkladu zadan na pare miesiecy wprzod nie majac pojecia jak uzywa sie green screen (nie wspominam o trudnosciach book'owania studia, kamery i reszty bajerow) czy ile zajmie compo w AE/Premiere jest wg mnie paranoja. jednak dla porzadku (i checi zdobycia duzej ilosci procent) zadanie rozpisalam. i czekam na ten 29listopada i prezentacje pre produkcji i teksty typu 'naucz mnie rysowac' albo 'why are you even here' -_-'' a jakby chcieli te bande dzieciakow nauczyc trzymania sie deadlinow to chyba musielibysmy miec zaliczenia co tydzien xD i przestac ich chwalic za kopiowanie Kekai'a czy Fujishimy.
      dodam tez ze czesto to wyglada jakby nasi wielcy 'tutorzy' mieli bardzo male doswiadczenie w branzy i tylko powtarzali to co sami gdzies na internetach wyczytali -_-'
      do uczenia sie programow nie mam nic przeciw, Mayki czy Premiere/FCP bym z wlasnej woli nie dotknela, a tak niejako motywacje :)
      jakbys jeszcze miala jakies pytania to wal smialo ;) w koncu zaduzylam sie na kupe kasy, moge troche poopowiadac ;P
      pozdro :)

      Usuń
    5. Aww, Betty xD rozwaliłaś mnie tym twitterem i tym konkursem xD Trochę mi się to kojarzy z takim "welcome to internetssss let us be your guidee" xD na zasadzie "dzieci, wiecie że jest coś takiego jak twitter? to bardzo jest modne. musicie to miec" albo "wiecie dzieci że można brać udział w konkursach przez internet? nie? no to znaleźć, wziąć udział, i nie wracać mi tu bez pierwszego miejsca" XD czy coś w tym stylu. Nie ma szkolnictwa idealnego, ale widzę że próbują Wam pokazać całe spektrum możliwości, programów i technik :D Pewnie dzięki temu nie wdajecie się zbytnio w szczegóły każdej z dziedzin, ale takie coś może na pewno pomóc ludziom zdecydować co chcą robić, jeśli nie są jeszcze do końca określeni. Najważniejsze to po prostu robić swoje :D

      Wiesz, popatrz na to w ten sposób, że próbują zbudować Wam jakieś zaplecze i portfolio w trakcie tej nauki :D Że coś trwałego zostanie po tej szkole, wiesz, taki twitter czy blogspot z grafikami. Starają się uniknąć sytuacji gdzie w wielu polskich wyższych uczelniach, ludzie po prostu zaliczają studia, bronią się i popadają w depresję, bo po 5ciu latach nie maja co załączyć do CV xD Także w sumie, w tej Twojej szkole to chyba starają się wam uszykować w miarę lekkie lądowanie :3

      Usuń
    6. probuja nam pokazac rzeczy ktore osobiscie uwazam za oczywiste. odnosnie portfolio to niby chca bysmy mieli co tam wsadzic sensownego ale jednoczesnie nie pilnuja czy ludzie to wykonuja. i nie ma marudzenia ze jest cos na odwal sie zrobione.
      czy chca nam ulatwic znalezenie pracy w branzy - szczerze w to watpie po tym co sie dzieje i patrzac na statystyki. trzeba samemu i tyle.
      i wiem ze kazda szkola i kurs ma swoje plusy i minusy, ale czasem tych minusow jest az za duzo (choc ze wzgledow praktycznych ciagle ten kurs tu w UK pobija paranoje ktorych uczylam sie na architekturze krajobrazu w lublinie).

      Usuń
    7. Też mi się wydaje że to są dosyć oczywiste rzeczy.. xD :) No to nic, tylko zaciskać zęby i robić swoje :D

      Usuń
  6. Lubie te teksty na Twoim blogu (komentuje dopiero dzis pierwszy raz, bo jestem typowym lurkerem plus nie umiem w internet), i ten tez mi sie spodobal / jestem bardzo za. Rowniez nie jestem fanem smiecenia na facebooku, i juz troche osob wylecialo u mnie z feeda za wrzucanie kazdej swojej pracki / szkicu / czy lepiej szkicu do szkicu, co chyba jest efektem troche odwrotnym do zamierzonego, nici z atencji ;). Osobiscie rozumiem prowadzenie fanpage'a u baaaaardzo doswiadczonych ludzi, ktorzy maja potezna fanbaze, traktuje tego fanpage'a jako dobra opcje do kontaktu z fanami i nie ograniczaja sie do wrzucania swoich prac. Np. bardzo lubie na FB profil Stephena Silvera, gdzie zamieszcza info o swoich nowych video, ale tez np. o sciemniaczach od konkursow czy prackach, projektach swoich studentow / znajomych itd. - taki profil bardzo kupuje i wydaje mi sie, ze FB jest do tego niezlym miejscem. Choc osobiscie nadal wole po prostu blogi, bo oprocz podejrzenia najnowszych prac, mam od razu dostep do wszystkich pozostalych plus omijam wszelkie niezwiazane z prackami facebookowe "bonusy".

    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sławku :)
      Muszę przyznać, że bardzo mnie cieszy, kiedy ludzie odzywają się, i się okazuje, że też mają mieszane uczucia na dany temat. Przynajmniej nie mam odczucia, że jestem jedyną osobą, która myśli inaczej.
      Tak, też się zgodzę, że w momencie kiedy masz jakichś niezaprzeczalnych weteranów branży, którzy działają wielopłaszczyznowo; np prowadzą szkołę, uczą, dzielą się materiałami, opowiadają anegdotki i swoje "branżowe historie" a wszystko jest poparte wieloletnim doświadczeniem i wieloma projektami... tak, wtedy taką osobę chętnie obserwuję. Sęk w tym, że wszyscy początkujący idą śladami tego doświadczonego człowieka i próbują osiągnąć to samo, działając tak samo, tylko że jakby kontent jest na mniej zaawansowanym poziomie. Ponadto mam wrażenie, że ci początkujący updatują te fejsiki częściej niż weterani :P taki grafik stara się ściągnąć na siebie uwagę spamując wszystkim dookoła, dzień w dzień. A jeśli sam nic nie zrobił, to przynajmniej zrepostuje linka do jakiegoś znajomego, lub wrzuci jakąś fotkę w stylu "patrzcie co robię jak nie pracuję" albo "ja prokrastynując ;P". Takie generowanie ruchu na siłę. A najbardziej lubię te wszystkie retoryczne pytania w ankietach typu: "rysunek czy malarstwo?" lub "co jest ważniejsze, walor czy kolor?" albo "ile czasu średnio spędzacie nad grafiką?" albo "OD ILU LAT RYSUJESZ?" co to, ktoś robi jakieś badania statystyczne? Albo jeszcze lepsze, tylko podkreślające, że fani mogą mieć kontrolę nad artystą, bo artysta sam wystawia ankietę "co mam narysować teraz?" Nie rozumiem po co zaprzątać ludziom tym głowę... albo tworzenie 15 grup i dodawanie do nich wszystkich znajomych, żeby ściągnąć na siebie uwagę :P Takie desperackie działania.
      Też jestem wciąż najbardziej za blogami, bo pokazują przekrój twórczości danej osoby, bez zbędnych, jak to nazwałeś, bonusów. Tylko właśnie ludzie zaprzestają powoli je updatować na bieżąco. Przechodzą na FB. Przynajmniej taki trend widzę u znajomych z pracy czy u znajomych po ASP :/

      Usuń
    2. nie wiem czy zwróciłaś Telka uwagę na ostatnio powstającą modę na Paulo Coleizm i te wszystkie gadki motywujące :P

      ps. nie odpisałaś mi na komentarz nad którym trochę siedziałem pisząc.... nie polubimy sie chyba :P

      Usuń
    3. Coyote xD wtf xD Odpisałam na część komentarzy, potem jedliśmy pizze, a teraz gramy ze znajomymi w terrarii xD Miałam zamiar odpisać na Twój komentarz xD Po prostu chciałam spędzić chwilę czasu ze znajomymi : P

      Usuń
    4. w terarrie* miało być. XD Ale ok, już idę odpisywać :P

      Usuń
    5. Mathias - przeczytaj na spokojnie jeszcze raz swój komentarz i może go zedytuj, zanim go ktoś zobaczy ;)

      Usuń
    6. noiprox- nie da sie edytować :< Zazwyczaj robie jeszcze renderpass przed wysłaniem czegoś w eter. Interpunkcja nigdy nie była moją dobrą stroną.

      Usuń
  7. Definitywnie z większością tekstu się zgadzam. :)

    Najbardziej w świecie irytującą mnie rzeczą są te tak zwane "previev/ close up" swoich prac. WTF?! arghhh!! cóż to za głupi pomysł! . Za pierwszym razem jak zobaczyłam to u jakiegoś znanego artysty (taki znany, że aż zapomniałam u kogo ;)) to było nawet ok ale teraz? Większość osób robi te zoomy na *** wie co. Często są to średnie prace jakościowo i bach 30 lajków i "omg I can't wait to see more!" Bleh!

    Uważam też, że to całe lajkowanie prac niejednokrotnie nie zależy od jakości artu, tylko ilu osobom truje się dupę / pisze komentarze gdzie się da itp. Widziałam kilku skromnych grafików wrzucających od czasu do czasu do jakiejś grupy swoją pracę, która moim zdaniem była świetna, i dostawali może 3 lajki.

    Ogółem rzecz biorąc ja swojego fejsbooka od zawsze używam w celach "marketingowych". Wszystko co tam wrzucam od zawsze było przemyślane i napisane tak, aby przedstawić mnie w takim świetle w jakim chcę. :) Taka sytuacja z życia: Znajomy szuka pracownika. Kilka osób wysłało cv. Postanawia więc ich znaleźć na fejsbooku. Znalazł jedną dziewczynę i np. ma zalajkowane "lubię opieprzać się w pracy" albo ulubiona rozrywka: "nic nierobienie". Definitywnie negatywny PR :) Trza zdać sobie sprawę że w sieci nie jesteśmy anonimowi i warto to wykorzystać na swoją korzyść. A o tym, że się lubi ktoś opierdzielać w pracy można ze znajomymi na piwie pogadać (obecnie to coraz trudniejsze bo ludzie siedzą przy tym kompie 24/h albo z nosem w smartfonie :/ ).

    Skoro tak juz wylewam CI tutaj ten swój żal to pomarudzę jeszcze, że dodawanie zdjęć na fb jest beznadziejne. Po pierwsze białe tło fb razi mnie po oczach strasznie. Nie ma w ogóle porównania z 3dmaxem czy cghubem. Po drugie często jakość zdjęć jest słaba.... są mało wyeksponowane i chyba są jakieś ograniczenia w wyświetlanej wielkości.

    Ok, to by było na tyle^^ Rozpisałam się jak diabli, ale na przyszłość postaram się ograniczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to o czym właśnie piszesz, to to o czym wspomniałam gdzieś w poprzednich komentarzach, że teraz musisz być "profesjonalistą" także w życiu osobistym, czyli praca włazi Ci z butami do domu i musisz zachowywać się profesjonalnie i "marketingowo" nawet w miejscach które z pozoru powstały do zupełnie innych celów. Dodawanie szefów i klientów do znajomych, (bo Cię zaprosili, więc wypada ich zaakceptować, żeby nie było że coś ukrywasz XD) sprawia, że czujesz się w jakiś sposób obserwowana 24/h :P co wymusza tym samym "przykładne" zachowanie, bo to co postujesz na FB od razu jest łączone z Tobą jako osobą w pracy :P Tym samym jak sama powiedziałaś, budujesz sobie opinię. I własnie to, że musisz dbać o tą opinię i o swoje imię w internecie aż tak mocno, sprawia, że po prostu przestaję się udzielać, przestaję postować, przestaję publikować zdjęcia swojej mordy, bo po co klienci i znajomi po fachu mają wiedzieć jak wyglądam :P (bo co ma jedno do drugiego?) moje grafiki mają mówić same za siebie, i nie potrzebuję jakichś dodatkowych plusów/minusów, za to że jestem taką czy siaką dziewczyną :P (swoją drogą o tym jak zachowują się dziewczyny, i jak są traktowane w branży też można by oddzielny artykuł napisać, a przynajmniej jakąś dyskusję wywołać)

      Też uważam że publikacja zdjęć na FB wygląda okropnie :P Ale dobre grafiki to nawet na tle w pstrokate kwiaty by wyglądały dobrze i będą się bronić.

      I też wydaję mi się, że popularność na FB zależy od tego jak bardzo "socjalną" osobą jesteś ;) czyli jeśli bierzesz udział w dyskusjach, grupach, panelach, eventach, rozmawiasz z grafikami, i jesteś sympatyczny etc etc.
      Kiedyś wydawało mi się że podobnie działał deviantart, bo tam jest trochę system "llama for llama" (jeśli wiesz o co chodzi xD) (fav for fav) ale tak naprawdę ten system działa tylko w strefie gimbazy :P Cała reszta rozchodzi się o grafiki, dzięki wyszukiwaniu tematycznemu, dzięki wpisywaniu key wordsów, i dzięki tym wszystkim nowym fajnym ficzerkom jak "more like this", i systemie przeglądaniu favów deviantartowiczów :P więc tam, coś te lajki dosłownie dają. Bo Twój art pojawia się na profilu użytkownika w dziale "favourites". Na FB nie możesz browsować lików swoich znajomych, a nawet jeśli możesz, to masz je zmieszane z całym misz-maszem słodkich kotów, i foci znajomych. Czyli znowu, na FB jest kult osoby, na reszcie portali jest kult grafik. Przez co na fejsie ludzie ładują energię w robieniu famea dookoła swojej osoby, gdzie na dA ludzie ładują energię w promowanie swojej galerii. Niby taki drobiazg. A robi różnicę.

      PS: dzięki, że tak systematycznie piszesz u mnie na blogu :3

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Kult osoby na fb to straszna rzecz jest. Słit focie kotów ok ale robienie galerii 60 zdjęć swojego dziecka albo kotleta jaki się zrobiło na obiad to już przesada.

      Szefowie w znajomych to śmieszna rzecz w sumie. :) Ja mam swoich z Artifexu w znajomych i lajkują mi czasem jakieś głupoty. Dziwne uczucie :D Nie można było napisać "ale do dupy dzień w tej pracy był" xD

      Jeśli zaś chodzi o dziewczyny w branży - temat na kolejny artykuł? :>

      PS: noł problem, fajnie się to wszystko czyta! :)
      ( PS2: wpisałam komentarz wcześniej ale się źle wkleił wiec usunęłam :))

      Usuń
    3. taak.. 60 zdjec kotleta i 1000 zdjec dziecka. A najlepsze jest jeszcze jak dziewuchy wrzucaja fotki robione w przymierzalniach xD typu "zobaczcie jak wygladam w tej niebieskiej sukience, jeszcze niekupionej z metka na plecach" :P

      a szefowie w znajomych wlasnie troche ograniczaja "wolnosc slowa" :P tak samo z profesorami i asystentami z uczelni, bo zdarza sie ze zapraszaja swoich studentow :P A potem mijasz takiego na korytarzu i ci morale prawi, o tym, ze jego zdaniem powinnas wiecej malowac na plotnie niz na komputerze :P Inwigilacja 24/h xD

      Usuń
    4. dlatego nie dodałem rodziców do znajomych :P

      Usuń
    5. wrzucają Twoje zdjęcia do albumów rodzinnych? xD

      Usuń
  8. Cześć, wtrącę kilka swoich groszy do ciekawej dyskusji opisując sytuację na własnym przykładzie.

    Długo nie byłem przekonany do fejsbukowej formy "promowania" swoich prac/umiejętności na zasadzie zakładania "fanpage" lub co gorsza swoim "profilem publicznym". Miałem mieszane uczucia, momentami nawet myślałem, że to oznaka "samozachwytu" taka strona. Miałem przez jakiś czas w swoim albumie zdjęciowym swoje prace (które również długo bałem się wrzucać na FB) żeby się pochwalić znajomym co tam sobie tworzę, potem jakoś w międzyczasie dołączyłem do grupy Sketchbook Challenge i postanowiłem skorzytać z opcji fanpage żeby sobie to bardziej zorganizować. Obserwując Wojtka Fusa i sposobu w jaki korzysta z FB stwierdziłem że czemu nie, zobaczymy jak to będzie wyglądać. Nie ukrywam, że głównie chciałem zobaczyć kto się w ogóle interesuje tym co robię i na ile to jest atrakcyjne lub nie, liczyłem również na jakieś rady, uwagi, krytykę, ale to jak to wyżej nazwaliście jednak tylko lub aż "mainstreamowy" portal, gdzie przeważa ignorancja i klikanie bez zastanowienia się "lubię to".

    Zebrałem jakąś tam liczbę ludzi lubiących, nawet udało się takich spoza grona znajomych ;) i właściwie przynajmniej dla mnie działa to tylko i wyłącznie na zasadzie motywacji. Yeah komuś sie podoba poza rodziną ;)... to taki impuls łechcący lekko ego i pchający dalej do działania.

    Mimo wszelkich achów czy lajków i tak jestem świadomy swoich braków i tego, że nie należy stać w miejscu i dalej ćwiczyć/uczyć się...samozachwyt mi nie grozi... wręcz nierzadko powątpiewam w swoje umiejętności nie widząc zbytniego zainteresowania zarówno na FB i pozsotałych stronach...

    Pomijając te inne strony typu digart, deviant, itd... stwierdziłem, że to też jest ciekawa forma autopromocji, rozpowszechniania wśród ludzi swojej twórczości i zbierania "fanów", kto wie może ktoś się zainteresuje i dzięki temu będe miał pracę lub inne możliwości...pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to jest fajne, jeśli chcesz się pochwalić znajomym, lub jeśli zależy Ci na łapaniu zleceń (jeśli jesteś freelancerem, to niestety trzeba chyba tak się pchać to tu to tam, żeby zwiększyć szanse na to że Cię ktoś zauważy) tylko właśnie teraz popatrz; masz do wyboru fanpage, który jest niby odseparowany od Twojego normalnego profilu publicznego: co wcale nie ułatwia Ci roboty, bo musisz się przelogowywać lub wchodzić na konto fanpagea i go updatować, i te rzeczy pojawiają się tylko Twoim fanom, czyli jeśli chcesz zareklamować wśród znajomych że coś wgrałeś, to musisz jeszcze jako TY dać sobie likea lub udostępnić treść ze swojego fanpagea.. xD trochę to jest dziwne, bo z jednej strony dbasz o to, by te dwa konta były odseparowane, a potem dokładasz starań, by Twoi znajomi z Twojego normalnego profilu wiedzieli że coś zupdatowałeś na fanpagu. Za to jak masz konto publiczne, to możesz udostępnić obcję "obserwuj" dzięki czemu nie musisz dodawać fanów do swojej listy znajomych na FB, co jest bardzo fajną rzeczą :P ci ludzie mogą wtedy likować treści które publikujesz jako publiczne. Ale popatrz na to z drugiej strony. Zamieniasz swój profil na profil profesjonalny, i całą aktywność poświęcasz na reklamowanie siebie, swoich stron, swoich treści, swoich prac, prac swoich znajomych, treści znajomych z tej samej branży, likujesz spitpaintingi z grupy spitpaintingowej, spamujesz o nowinkach technologicznych i nowych technikach malowania na swojej ścianie.... aż wszyscy Twoi aktualni znajomi mają tego dosyć :P Mam w swoich znajomych kilku fotografów, którzy mają np stronki internetowe i fanpage swoich usług fotografii ślubnej. Spamują cały czas śluby ludzi których nie znam i którzy mnie nie obchodzą do tego stopnia że poblokowałam całą ich aktywność na FB. No bo co, śluby cały rok? XD Ja rozumiem że to jest ich praca i siebie promują... ale.. bez przesady. Albo znajoma ma znajomą która siedzi w branży gorseciarskiej. Robi gorsety. I non stop spamuje jakimiś gorsetami. Cały wall oklejony gorsetami i aferami z branży gorseciarskiej. XD Nie wiem czy chcę żeby moi znajomi też mieli mnie aż tak dosyć :P Ludzie z naszej branży robią dokładnie to samo. Z tym że dzięki FB wszyscy są mniej oficjalni, bardziej jezzy i bardziej "dostępni". Do tego stopnia, że np jak jakaś znajoma robi jakiś swój własny prywatny projekt, i zaprasza mnie do polubienia fanpagea tego projektu, to mam dylemat czy faktycznie "polubić" ten fanpage, w momencie kiedy projekt i rzeczy do niego np. mi się nie podobają. xD Mam wrażenie że powinnam polubić, bo inaczej ona sie obrazi. :P Wiesz. Niby lajk nikomu nie zaszkodzi... ale zastanawiam się nad całą ideą lików ostatnio :P Zdarzyło mi się pare razy dać likea, bo mało osób dało i szkoda mi było danej osoby :P Czasem dawałam likea po to by załagodzić swój krytyczny komentarz pod pracą :P Czasem daję likea bo myślę że wypada :P Czasem daję lika żeby zwrócić na siebie uwagę znajomych. (jak się nie gadało z kimś długo, to jak dasz likea, to czasem to działa jak odnowienie znajomości, lol) Ponieważ ludzie tak łakomie spoglądają na ilość lików, może to być narzędzie do "motywowania ludzi" :P Czyli nawet jak coś Ci się nie podoba, to możesz dać likea, dla zachęty. Nie wiem, cały ten FB mnie bawi. Będzie jeszcze zabawniej jak pół internetu zacznie przerzucać się na google+. ;)

      Usuń
  9. No właśnie sam złapałem się w kwestii "niewidoczności" fanpage, sądziłem, że się jakoś będzie wyświetlać w moim profilu co miałoby zresztą większy sens. Publicznego natomiast nie chciałem zaśmiecać wszystkim znajomym (bo nie wszyscy się interesują), a poza swoją twórczością dziele się rownież przemyśleniami, filmikami, itd... więc to by się gdzieś gubiło, a tak mam wszystko poukładane w albumach na fanpage i tam tylko wrzucam to co robię. Dla mnie to jest lepsze rozwiązanie.

    "Niby lajk nikomu nie zaszkodzi... ale zastanawiam się nad całą ideą lików ostatnio :P Zdarzyło mi się pare razy dać likea, bo mało osób dało i szkoda mi było danej osoby :P Czasem dawałam likea po to by załagodzić swój krytyczny komentarz pod pracą :P Czasem daję likea bo myślę że wypada :P Czasem daję lika żeby zwrócić na siebie uwagę znajomych. (jak się nie gadało z kimś długo, to jak dasz likea, to czasem to działa jak odnowienie znajomości..."

    Mam podobnie mimo, że nie podoba mi się czyjaś działalność to lajkuję ją po znajomości albo w podzięce za lajkowanie mojej strony...

    FB bawi nie bawi, ja się czuję wciągnięty w ten sposób komunikacji społecznej na tyle, że codziennie zaglądam tam kilka-kilkanaście razy... masakra, to jak choroba/obsesja...

    o google+ zapewne mało ludzi jeszcze wie, mówię o tych co się np z nk przelogowali na fb i na razie nie mają sensu uciekać gdzie indziej, ale faktycznie tylko czekać aż w coś podobnego się zamieni i wtedy to już całkiem ludzie będą tracić większą część dnia na siedzenie w fb i +

    To się robi powoli niebezpieczne, życie towarzyskie ulega przewartościowaniu, nawet w kawiarniach widzę ludzi z laptopami, komórkami czy nawet tabletami i w danym momencie piszą właśnie post na fb żeby oznajmić wszystkim, że piją niebiański soczek bananowy a reszta knajp ssie... jak dzisiaj ktoś Ci powie że nie ma konta na fb to jest niemalże wyklęty... moja dziewczyna wręcz została zmuszona żeby móc być na bieżąco ze sprawami uczelnianymi ze względu na grupowe projekty (a tak się zarzekała że nie założy cienias jeden :P)... druga sprawa to dane osobowe... to jest mega źródło wiedzy o niemalże każdej osobie na tym świecie... ile rozwodów, wpadek czy skandali wyszło na jaw przez nierozsądne umieszczenie jakiejś fotografii, która komuś rujnowała życie... w zasadzie google nie jest wcale inny, oni się nawet specjalnie nie kryją z tym że są ogromną przechowalnią danych osobowych i wiedzą o nas wszystko, co kupujemy, jakie strony odwiedzamy, jakie tematy nas interesują, co lubimy jeść, czytać, filmy, muzyka, itd... wystarczająco informacji żeby je wykorzystać np. w niecnym celu... i to za naszą zgodą, za to że sami w to wchodzimy i akceptujemy nawet nie czytając regulaminów... to jest przerażające pod względem zacierania się naszej prywatności, niemalże każdy chcąc nie chcąc staje się celebrytą, na którego można mieć haka w postaci treści udostępnianych przez siebie rzeczy na fb... może trochę zszedłem z głównego tematu, ale zachodzą (może już zaszły) poważne zmiany dotyczące naszej wzajemnej relacji i komunikowania się i ciężko jednoznacznie określić czy w dobrą stronę to idzie... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Pięknie to ująłeś. Naprawdę. Jeszcze ostatnio przy randomowym klikaniu na oatmealu trafiłam na ten pasek: http://theoatmeal.com/comics/incredible_photos Cytat: "Remember Folks: Life isn't about having amazing experiences; its about making mediocre experiences looking AWESOME on facebook" :D Co też pięknie podsumowuje kulturę obrazkową w sieciach społecznościowych :) Żyjemy w ciekawych czasach, właśnie można się opierać tym modom, i być upartym, by w końcu i tak ulec presji otoczenia i podążać z prądem. Może jak będę mieć cięższe czasy to założę fanpage'a żeby się pocieszać że ludzie dają mi lajki, nawet jeśli robią to z litości xD
      Tak tylko jeszcze, jeśli jesteś ciekawy: wykład o tym jak Designerzy Zniszczyli Świat. Wykład jest głównie o FB, uważam że warto tego wysłuchać https://vimeo.com/68470326#at=0
      Nie mam już chyba nic więcej do dodania w tym temacie :D Dzięki za dzielenie się swoim punktem widzenia :)

      Usuń